Nowy numer 21/2018 Archiwum

Dzwon Pamięci dla Ślązaków

Było ich co najmniej 50 tysięcy. Sowieci wywieźli ich ze Śląska na Wschód. Więcej niż połowa tam zmarła. Dwie tablice ku ich czci zostaną odsłonięte w Doniecku na Ukrainie.

Do górniczego zagłębia Donbas (jego stolicą jest Donieck) wybiera się delegacja władz województwa śląskiego i arcybiskup katowicki Wiktor Skworc. Uroczystości w miejscu, gdzie byli przetrzymywani i masowo umierali Ślązacy, odbędą się w ostatni weekend września. A uroczystą Mszę św. w intencji śląskich ofiar będzie z Doniecka transmitować na cały świat TV Polonia (w niedzielę 29 września o 13.00). Choć wywózki z początku 1945 roku były straszliwym dramatem dla Górnoślązaków, mieszkańcy innych części Polski właściwie nic o nich nie wiedzą. Upamiętnienie ofiar tragedii górnośląskiej w Doniecku ma tę lukę w polskiej pamięci choć częściowo zapełnić.

Zasługa księdza z Pomorza

Jest to możliwe dzięki polskiemu księdzu Ryszardowi Karapudzie ze zgromadzenia chrystusowców, proboszczowi parafii św. Józefa w Doniecku. Choć sam pochodzi z Pomorza Zachodniego, postanowił zadbać o pamięć o tysiącach Ślązaków, których kości leżą na cmentarzach w Doniecku i okolicach. Abp Skworc poświęci w tym mieście dwie pamiątkowe tablice i teren pod budowę kaplicy. Ma ona zostać wzniesiona w miejscu, w którym kiedyś stał jeden z obozów z przetrzymywanymi Ślązakami. Arcybiskup przekaże parafii św. Józefa w Doniecku Dzwon Pamięci, odlany w Taciszowie pod Gliwicami. Chodzi o przywrócenie pamięci o wydarzeniach, które swój początek miały po wkroczeniu na Górny Śląsk Armii Czerwonej na początku 1945 roku. Sowieci bardzo szybko dokonali tu masowych internowań i aresztowań mieszkańców, przede wszystkim mężczyzn. Zdarzało się, że otaczali kopalnię i pod groźbą użycia karabinów internowali całą załogę zmianową – jak to miało miejsce w kopalni „Prezydent” w Chorzowie i „Bobrek” w Bytomiu. Żony porwanych z pracy górników nieraz nie miały pojęcia, gdzie Sowieci wywieźli ich mężów. Podobnie było z tymi, którzy na żądanie Sowietów mieli stawić się do „pracy przy sprzątaniu miasta”, biorąc ze sobą prowiant na trzy dni. Te trzy dni zamieniały się zwykle w kilka lat na wschodniej Ukrainie.

Wywózka wszystkich mężczyzn

Wielu pojechało w bydlęcych wagonach jeszcze dalej, aż w okolice Karagandy w Kazachstanie, gdzie też musieli pracować w kopalniach. – Szacuję, że wywieziono co najmniej 50 tysięcy Ślązaków. Przeżyło mniej niż połowa z nich – mówi dr Dariusz Węgrzyn z katowickiego IPN. Abp Skworc wraz z przewodniczącym sejmiku województwa śląskiego Andrzejem Gościniakiem odwiedzili pracowników katowickiego oddziału instytutu, żeby przed wizytą w Doniecku zapoznać się z najnowszym stanem badań na temat tragedii górnośląskiej. Okazało się, że już ponad 25 tysięcy wywiezionych Ślązaków znanych jest z imienia i nazwiska. A dr Węgrzyn wciąż pracuje nad powiększeniem tej listy i dociera do kolejnych nazwisk. Sowieci z zasady traktowali wszystkich Ślązaków jako Niemców, nie bawiąc się w rozróżnianie ich narodowości. Do niewolniczej pracy na Wschodzie trafiali więc nawet śląscy żołnierze i oficerowie Armii Krajowej. – Z powiatów bytomskiego, zabrzańskiego i gliwickiego wywieziono w zasadzie wszystkich zdolnych do pracy mężczyzn – mówi Ewa Koj, naczelnik pionu prokuratorskiego IPN w Katowicach.

Jeden list Konrada

Te trzy powiaty należały przed wojną do Niemiec. W nieco mniejszym stopniu wywózki dotknęły też Ślązaków z polskiej strony przedwojennej granicy, m.in. powiatów rybnickiego i bielskiego. Ofiarami wywózek czasem padały też kobiety. Wśród wywiezionych na Wschód był m.in. ojciec biskupa seniora Jana Wieczorka. Miał szczęście: przeżył i wrócił. Bliscy nie wpuścili go jednak do domu, bo go nie poznali, tak był wychudzony i obdarty. Sytuacja wyjaśniła się dopiero, kiedy wróciła żona. Wywózka dotknęła też Konrada Skworca, stryja arcybiskupa katowickiego. Do bliskich Konrada dotarł tylko jeden list, wysłany przez niego z obozu. Potem słuch o wywiezionym zaginął. Wkrótce zmarła też jego żona, a ich dwoje dzieci trafiło do sierocińca. Taki los spotykał wiele rodzin wywiezionych. Walka o przetrwanie wdów lub całkiem osieroconych dzieci, głód i w końcu pobyt w domach dziecka przewijają się we wspomnieniach wielu Ślązaków, których ojcowie trafili na Wschód.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma