Nowy numer 25/2018 Archiwum

Antosia chce chodzić

Walczą, by ich córka mogła stanąć na własnych nogach.

Antosia ma prawie 9 miesięcy. Ma już swoje zdanie i doskonale wie, czego chce. Za nią pierwsze próby wypowiadania się na interesujące tematy. – Chce już po swojemu składać sylaby – mówi dumny tata Radosław Wieczorek. Właściwie niewiele różni się od swoich rówieśników. Tym drobnym szczegółem jest zespół wad wrodzonych fibular hemimelia. Antosia urodziła się z nie w pełni wykształconymi stópkami, bez kości strzałkowych w nogach oraz z ubytkami kości w lewej rączce.

I co ja powiem?

Rodzice Antosi do samego końca ciąży byli przekonani, że ich córeczka urodzi się zdrowa. Żadne badanie nie wykazało niepokojących zmian. – Byliśmy nawet na USG 3D. Wtedy Antosia cały czas trzymała lewą rączkę w buzi. Lekarza trochę to zastanowiło, ale wszyscy nie widzieliśmy powodu do zmartwienia – wspomina Liliana Wieczorek.

– Tylko raz miałam sen, że Antosia nie może tej rączki wyciągnąć, że jej wrosła w usta. Dopiero po porodzie okazało się, że dziewczynka jest chora. – Spojrzałam na minę położnej i domyśliłam się, że coś jest nie tak – mówi Liliana. Szybko jednak dodaje, że nie wini nikogo. – Były osoby, które podpowiadały, żeby podać lekarza do sądu, że nie zauważył. I co ja bym tam powiedziała? Że pozbyłabym się córki? – pyta ze łzami w oczach i spogląda na uśmiechniętą Antosię. – Teraz myślę, że tak było lepiej. Nie stresowałam się i urodziłam w terminie. A lekarze wcześniej pewnie i tak nie postawiliby diagnozy niż po porodzie. Na informację, co tak naprawdę jest Antosi, państwo Wieczorkowie musieli czekać jeszcze dwa tygodnie. – Córka została przewieziona do kliniki w Zabrzu, na oddział intensywnej terapii i patologii noworodka. Tam na początku myśleli, że cierpi na wrodzoną łamliwość kości, więc przez pierwszy tydzień nie mogliśmy jej nawet dotknąć – wspomina Radek. Przez te dwa tygodnie w Zabrzu naoglądali się cierpienia dzieci aż nadto. I doszli do wniosku, że chorobę córki da się pokonać. – Ten czas zweryfikował nasze spojrzenie na życie, myślenie o wielu sprawach – przyznają.

Maraton fitness

Zaczęli działać. Założyli stronę internetową, konto na Facebooku. – Zaskoczyła nas fala pozytywnego odzewu, bezinteresownej pomocy ze strony osób, których nie znamy – mówi Radek. – Na blogu publikujemy krótkie notatki o tym, ile zebraliśmy pieniędzy, o kolejnych diagnozach. Najpierw pisaliśmy, żeby uprzedzić reakcje ludzi, ponieważ wielu nie wiedziało, jak ma się zachować – mówi Liliana. Bardzo szybko okazało się, że w Polsce nie ma szans na wyleczenie Antosi. Lekarze zaproponowali, by nóżki amputować i zastąpić je protezami. Według nich to byłoby optymalne rozwiązanie. Oni jednak nie poddawali się. Znaleźli informację o dr. Dror Paleyu ze Stanów Zjednoczonych, który podjął się przeprowadzenia operacji. Dzięki niej Antosia będzie mogła stanąć i poruszać się samodzielnie. – Do tego potrzeba operacji rekonstruujących staw skokowy, korekcji i wydłużania piszczeli, korekcji rzepek w kolanach – wymienia Liliana. Koszt: około 1 mln zł. Próbowali starać się o refundację z Narodowego Funduszu Zdrowia, ale uzyskali odpowiedź, że szanse są małe, ponieważ wadę Antosi leczy się w Polsce. – Leczy, proponując amputację – dodają rodzice. – W pierwszej kolejności musimy wykonać operację nóg. Ręka może być zoperowana później. Wtedy będzie prościej oddzielić kości, gdy będą już większe – mówi Radek. Dlatego zaczęli zbierać pieniądze. Goni ich czas, bo optymalny termin operacji to wrzesień 2013 r. – Znowu wielu znajomych okazało się niezawodnych. Ich pomysły na akcje dla Antosi przeszły nasze najśmielsze oczekiwania – mówi Liliana. Były już maraton zumby, maraton fitness, zawody pływackie, szkolne kiermasze. Na razie udało się zebrać ok. 8 proc. potrzebnej sumy, o czym informują na stronie antoninawieczorek.pl rodzice. – Będziemy walczyć – zapewniają ze łzami w oczach. A Antosia z radością bawi się koło nich na kanapie. Niewzruszona całym zainteresowaniem, żuje kolejną zabawkę, ponieważ wyrzynają się jej zęby.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma