Nowy numer 44/2020 Archiwum

Solidarni z Węgrami

Na apel Węgierskiego Czerwonego Krzyża, proszącego o dostarczenie krwi dla ofiar budapeszteńskich wydarzeń w 1956 roku, w Gliwicach żywo zareagowali studenci i pracownicy politechniki. Na wysokości zadania stanęły też inne środowiska w mieście.

„Gdy w ostatnich dniach tak obficie leje się krew bratniego i drogiego nam Narodu Węgierskiego, nie możemy milczeć, nie wolno nam milczeć, nie będziemy milczeć” – deklarowali jednym głosem pracownicy i studenci gliwickiej politechniki. „Wołamy też z głębi serc Bracia Węgierscy, jesteśmy z Wami, gdyż walczycie o wolność i suwerenność swego narodu. (…) Chcemy, ażebyście odczuli szczerą serdeczność naszych słów. Chcemy nadać im treść przez krew naszych studentów i pracowników, którą ofiarnie przesyłamy w dniu dzisiejszym dla Waszych rannych. Przyjmijcie ją jako dowód wspólnoty naszych dążeń i celów”. Na tym samym posiedzeniu wystosowano również apel do pracowników i studentów politechniki, wzywający ich do składania datków pieniężnych i oddawania krwi „dla Narodu Węgierskiego”.

Akcja pomocy rozwija się

Jeszcze tego samego dnia przed południem pierwsze 17 litrów krwi od gliwickich studentów zostało od razu przewiezione samochodem na lotnisko w Katowicach, skąd specjalnymi samolotami odlatywały do Budapesztu transporty z żywnością, lekami i krwią od mieszkańców innych miast Górnego Śląska. Akcja zbiórki pieniędzy również spotkała się z aprobatą gliwiczan. W ciągu kilku godzin zebrano prawie dziewięć tysięcy złotych – równowartość ośmiu przeciętnych miesięcznych wynagrodzeń. Następnego dnia zbiórka nabrała jeszcze większego rozmachu, o czym świadczy fakt, że suma składek przekroczyła 30 tysięcy złotych. W następnych dniach kontynuowano akcję zbierania krwi. W gliwickich świątyniach odbywały się Msze w intencji ofiar i walczących mieszkańców Budapesztu. Częstym widokiem było, że zazwyczaj po porannej Eucharystii większość młodych uczestników nabożeństwa całą grupą udawała się oddać krew.

Grupami chodzili również pracownicy gliwickich przedsiębiorstw i zakładów pracy, nie brakowało osób starszych, jednak najwięcej było studentów i uczniów najstarszych klas szkół średnich, którzy najżywiej zareagowali na apel Węgierskiego Czerwonego Krzyża. W Instytucie Onkologii nadzór nad akcją przejęli doświadczeni lekarze. Od każdego dawcy pobierano 200 cm sześciennych krwi. Na pytanie, jak długo będzie trwała akcja, jeden z gliwickich lekarzy odpowiedział: „Dopóki będzie trzeba. Jesteśmy wszyscy tak przejęci tragedią Węgier, że nikt nie myśli o terminach, bo przecież nasza krew może uratować życie niejednemu rannemu Węgrowi”. Ostatecznie akcja trwała półtora tygodnia i zakończyła się po tym, jak Węgierski Czerwony Krzyż, dziękując za ofiarność Polaków, ogłosił, że nie potrzebuje więcej krwi, natomiast wciąż brakuje żywności i lekarstw. Na naradzie kierowników oddziałów wojewódzkich Polskiego Czerwonego Krzyża, odbytej w połowie listopada, stwierdzono, że „społeczeństwo polskie przoduje w światowej pomocy dla Węgier”. Na drugim miejscu w akcji niesienia pomocy ludności węgierskiej znalazły się Stany Zjednoczone.

Protest i modlitwa

Tymczasem 4 listopada o świcie nastąpiło wznowienie sowieckiej interwencji na Węgrzech. W Budapeszcie rozgorzały walki. Przeciwko węgierskim powstańcom użyto m.in. czołgów i broni pancernej, a śmierć zaczęła znów zbierać krwawe żniwo. Działania te spotkały się z oburzeniem większości Polaków. W Gliwicach nie tylko politechnika żywo zareagowała na powstanie braci Madziarów przeciwko sowieckiej dominacji. W zakładach pracy i szkołach organizowano wiece solidarności z powstaniem węgierskim. Niektórzy mieszkańcy wywieszali z okien samodzielnie uszyte, czerwono-biało-zielone węgierskie flagi, które często przewiązywano dodatkowo czarnym kirem. W kościołach modlono się w intencji ofiar. We wtorek 6 listopada do Gliwic przybyli studenci z Krakowa, którzy dołączyli do kolegów i koleżanek z Politechniki Śląskiej. Naprędce zorganizowano manifestację. Na ulicach rozdawano przechodniom kokardy w węgierskich barwach narodowych i wzywano do solidarności z węgierskimi powstańcami.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama