Nowy numer 26/2022 Archiwum

Nie da się milczeć

Rekolekcje „Jezus żyje”. – Szkoda czasu na rzeczy dobre, dlatego staramy się o bardzo dobre i chcemy czerpać z najlepszych źródeł – mówi Stefan Mitas.

Odkłamywanie rzeczywistości

Rekolekcje są wieloletnim ciągiem formacyjnym podzielonym na tzw. poziomy. Są oddzielne propozycje dla dzieci, młodzieży i dorosłych. Są poziomy fakultatywne dla osób, które przeszły już kilka stopni formacji na rekolekcjach. W tym roku dotyczą np. biblijnego spojrzenia na pieniądze i chrześcijańskiego podejścia do pracy. Dla małżeństw w tym roku jeden z poziomów, „Seks jest Boski”, prowadzi o. Ksawery Knotz. Bierze w nim udział 19 par. Joanna i Tomasz Gorolowie z Gliwic od dłuższego czasu uczestniczą w spotkaniach z o. Knotzem. – Widzimy, że jest ogromny głód rozmawiania na temat aktu małżeńskiego. I oczyszczenia z zabrudzeń i stereotypów dotyczących tego, co Kościół na ten temat myśli. A on postanowił sięgnąć do źródła, czyli Biblii i powiedzieć o tym z perspektywy Boskiej. Korzystając też z teologii ciała Jana Pawła II – mówi Joanna o nauczaniu o. Knotza. – Małżeństwa często szukają odpowiedzi na wiele pytań i rozmowa z innymi parami jest tu bardzo ważna. Chodzi o oczyszczenie tej sfery i oddanie jej z powrotem małżeństwu – dodaje. – O odrzuceniu wszystkich naleciałości, które się pojawiły, np. myślenia, że to, co duchowe, jest dobre, a co cielesne, jest złe. To jest problem pokutujący w małżeństwach, które zetknęły się z taką nauką w Kościele. Ale ona z nauczaniem Kościoła nie ma nic wspólnego. I widzimy, jak z ludzi spada ciśnienie, że nie muszą bać się swojej cielesności. Ważne jest odkłamanie tej rzeczywistości. Pokazywanie, że tak jak w innych dziedzinach, tak też w tej Jezus zaprasza do wolności. I grzechu należy szukać w sercu, a nie w reakcjach ciała. Jeśli potrafisz zbadać swoje serce, to potrafisz nazwać grzech – mówi Tomasz.

Dałam się ponieść

Marta Błach w tym roku zdała maturę i właśnie śledzi w internecie wyniki rekrutacji na studia. Wybrała analitykę gospodarczą na Uniwersytecie Ekonomicznym. Na rekolekcjach jest odpowiedzialna za poziom dla młodych. – Duży akcent kładziemy na nauczanie, ale też na to, by ludzie się otwierali. Stawiamy na relacje, bo w tym wieku poznaje się Boga przede wszystkim przez innych ludzi. Dlatego najpierw razem gramy w piłkę, a potem podnosimy ręce w uwielbieniu na modlitwie – mówi Marta, która należy do Bene Regesz, wspólnoty młodzieżowej przy wspólnocie Szekinah. A wszystko zaczęło się trzy lata temu, kiedy przyjechała właśnie na rekolekcje „Jezus żyje” na poziom dla młodzieży „Daj się ponieść”, w trudnym dla niej czasie – problemów w rodzinie, kłopotów z klasą w gimnazjum. – Oczarował mnie ten świat i... dałam się ponieść – mówi dzisiaj. – Tutaj zobaczyłam, że można być człowiekiem z zasadami, a jednocześnie radosnym, wiara może być czymś żywym, a Bóg kimś bliskim. – Chodzi o wychowywanie ludzi do życia w uwielbieniu, budowanie duchowości uwielbienia. Uczenie się tego, co to znaczy żyć uwielbieniem na co dzień – mówi Stefan Mitas. Organizatorzy bardzo wyraźnie podkreślają, że rekolekcje nie powinny być jednorazowym wydarzeniem. A chodzi w nich o to, żeby kontynuować to doświadczenie w którejś ze wspólnot działających w diecezji.•

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama