• facebook
  • rss
  • Wszyscy w drodze

    dodane 06.07.2017 00:00

    Ks. Bernard Plucik, kierownik diecezjalnej pielgrzymki na Jasną Górę, mówi o jej tradycji, wprowadzanych zmianach i tegorocznych planach.

    Klaudia Cwołek: W sierpniu na Jasną Górę wyruszy 25. Diecezjalna Piesza Pielgrzymka Gliwicka. Czy ze względu na ten jubileusz będzie miała wyjątkowy charakter?

    Ks. Bernard Plucik: Nic szczególnego nie planujemy, choć wiadomo, że podziękujemy za te 25 razy. My jednak mamy dwa sposoby liczenia i według starszej tradycji będzie to już 371. pielgrzymka gliwicka! Przed wiekami, na długo przed tym, jak powstała nasza diecezja, gliwiczanie rozpoczęli pielgrzymowanie po ślubowaniu, jakie złożyli w obliczu najazdu wojsk Mansfelda na miasto. Uratowani przez Matkę Bożą, co roku szli na Jasną Górę. Pierwsza taka pielgrzymka wyruszyła w 1626 roku. Na Jasnej Górze nie mamy odnotowanej obecności w każdym kolejnym roku, bo w wyniku zawirowań politycznych pielgrzymi w niektórych latach odsyłani byli z powrotem w Boronowie, gdzie była granica. Oficjalnie więc pielgrzymka nie dochodziła, ale wierni docierali i wypełniali złożony ślub. Wobec tych problemów narodziła się z kolei pielgrzymka na Górę Świętej Anny, także mocno wpisana w historię Gliwic. W ten sposób wierni kontynuowali pielgrzymowanie. Jeśli nie mogli iść do Matki, szli do Babci Pana Jezusa.

    Czy w czasie ostatnich 25 lat coś się zmieniło w diecezjalnym pielgrzymowaniu?

    Cały czas się zmienia, bo ludzie się zmieniają. Kiedyś szliśmy jeden dzień dłużej, ale problemy z noclegiem w Blachowni pod Częstochową skłoniły nas do innego rozwiązania. Zdecydowaliśmy, że z Boronowa idziemy bezpośrednio na Jasną Górę. Dlatego wejście na szczyt od kilku lat odbywa się nie rano, ale po południu. To ma swoje plusy, bo na zakończenie może dojechać więcej osób, które chcą uczestniczyć w powitaniu pielgrzymów na miejscu i we wspólnej Mszy o 15.00 pod przewodnictwem księdza biskupa. Oni też mają wcześniej więcej czasu na nawiedzenie kaplicy z Cudownym Obrazem Matki Bożej. Pieszo w naszej pielgrzymce idzie 1700–1800 osób, a jeszcze raz tyle dojeżdża na zakończenie. I nie są to tylko tzw. „duchowi pielgrzymi”, którzy łączą się z pielgrzymką przez cały czas jej trwania. Są to często członkowie rodzin, którzy zabierają swoich bliskich do domu, albo proboszczowie, którzy przyjeżdżają z innymi parafianami.

    Na czym polega idea „duchowego pielgrzymowania”?

    To jest propozycja przede wszystkim dla tych, którzy chcieliby uczestniczyć w pielgrzymce, ale nie mogą iść – czy to z powodów zdrowotnych, czy innych. Idea „pielgrzyma duchowego” to był pomysł ogólnopolski, u nas przyjęty już wiele lat temu. Pojawiła się na jednym ze spotkań przewodników pielgrzymek i obecnie jest popularna w wielu środowiskach. Zwłaszcza że dziś, dzięki mediom, możemy śledzić, co dzieje się na końcu świata, i w tym na swój sposób uczestniczyć. Nie musimy na przykład być w Fatimie, żeby śledzić i włączyć się w obchody 100. rocznicę pierwszego objawienia.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół