• facebook
  • rss
  • Pierwszy raz zabiją na "Alleluja"

    Szymon Zmarlicki Szymon Zmarlicki

    dodane 15.04.2017 07:00

    Zniknęły z dzwonnicy ponad 70 lat temu, zdemontowane przez Niemców w czasie II wojny światowej. Nowe zostały odkupione z likwidowanego kościoła ewangelickiego... w Niemczech. Niezwykła historia dzwonów w Nakle Śląskim.

    Parafia pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Nakle Śląskim czekała na ten dzień ponad 70 lat! Pod koniec II wojny światowej Niemcy zdemontowali z wieży kościoła dwa dzwony.

    Zostały przetopione na armaty lub inne sprzęty wojenne, które ze zwoływaniem ludzi do świątyni nie miały nic wspólnego. Ostał się jeden, najmniejszy – tylko tyle oszczędziły sumienia hitlerowców.

    Przez te wszystkie dziesięciolecia samotnie wykonywał swoją pracę. Aż do teraz. Niedawno dołączyły do niego dwa nowe dzwony, a wszystkie trzy po raz pierwszy zabiją razem na procesji rezurekcyjnej po liturgii Wigilii Paschalnej, obwieszczając całej miejscowości swym donośnym dźwiękiem radosne "Alleluja".

    Jedno z odnalezionych starych zdjęć - dwaj chłopcy stoją przy zdemontowanych przez Niemców dzwonach   Jedno z odnalezionych starych zdjęć - dwaj chłopcy stoją przy zdemontowanych przez Niemców dzwonach Reprodukcja Szymon Zmarlicki /Foto Gość Właściwie to dzwony nie są tak całkiem nowe, bo pochodzą z zamykanego kościoła ewangelickiego pw. św. Michała w Elberfeld, dzielnicy miasta Wuppertal w - nomen omen - Niemczech. Proboszcz parafii ks. Eugeniusz Bill przyznaje, że decyzję o zakupie podjął właśnie po tym, jak usłyszał nagranie brzmienia dzwonów, zarejestrowane jeszcze przed ich demontażem w Niemczech, które doskonale komponowało się z dźwiękiem dotychczasowego.

    - Dowiedziałem się, że miejscowy pastor bardzo się ucieszył, że nabywcą jest parafia katolicka i że dzwony nadal będą służyły do celów liturgicznych, a nie pójdą pod młotek i zostaną przetopione - dodaje proboszcz. Inicjatywę chętnie wsparli parafianie, spośród których najstarsi pamiętają jeszcze dźwięk oryginalnych dzwonów oraz ich grabież w czasie wojny.

    Choć samo wciąganie dzwonów na wieżę zajęło kilkadziesiąt minut, cała operacja była bardzo skomplikowana i wymagała wielu przygotowań   Choć samo wciąganie dzwonów na wieżę zajęło kilkadziesiąt minut, cała operacja była bardzo skomplikowana i wymagała wielu przygotowań Szymon Zmarlicki /Foto Gość Po sprowadzeniu do Polski, w marcu dzwony poświęcił biskup gliwicki Jan Kopiec przy okazji bierzmowania w parafii. Od tego czasu były eksponowane obok prezbiterium, by każdy chętny mógł samemu wypróbować, jak biją. Na wieżę kościoła wciągnięto je na początku kwietnia przez otwór w kopule na sklepieniu od wewnątrz świątyni.

    - To wszystko pięknie zbiegło się z Wielkanocą, by tak dostojnie obwieścić najważniejszą wiadomość o zmartwychwstaniu Pana Jezusa. Dla nas to podwójnie radosny moment. Myślę, że i Pan Jezus się ucieszy, i mieszkańcy Nakła Śląskiego - mówi ks. Bill. - Mam nadzieję, że teraz ich głos dotrze do wszystkich mieszkańców. Nawet tych, którzy do tej pory mijali się z kościołem i mieli wytłumaczenie, że nie słyszą dzwonów, więc nie wiedzą o Mszach św. czy nabożeństwach - dodaje żartem.

    Ponieważ dzwonnica znajduje się nad samym środkiem kościoła, dzwony wciągano przez otwór w kopule na szczycie sklepienia   Ponieważ dzwonnica znajduje się nad samym środkiem kościoła, dzwony wciągano przez otwór w kopule na szczycie sklepienia Szymon Zmarlicki /Foto Gość


    Więcej o historii dzwonów oraz renowacji neoromańskiego kościoła w Nakle Śląskim przeczytasz w wielkanocnym numerze "Gościa Gliwickiego".

    Zobacz też:

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół