• facebook
  • rss
  • Sposób na wyjście z długu

    Klaudia Cwołek

    |

    Gość Gliwicki 44/2016

    dodane 27.10.2016 00:00

    W Zabrzu trwa abolicja czynszowa. Jeszcze do końca roku można podpisywać umowę o anulowanie większości zadłużenia.

    Sprawa dotyczy najemców mieszkań należących do gminy Zabrze, którymi zarządzają Jednostka Obsługi Finansowej Gospodarki Nieruchomościami i ZBM-TBS. W samej tylko JOFGN w pierwszym wiosennym naborze wnioski złożyło 850 osób. W drugim naborze, który potrwa do końca tego roku, na razie wpłynęło 20 wniosków.

    Pomoc na miarę problemu

    O wprowadzenie abolicji czynszowej wzorem innych miast w Zabrzu zabiegała radna Urszula Potyka. – Gdy rozpoczął się Rok Miłosierdzia, pomyślałam sobie, że dobrze by było zrobić coś dla mieszkańców. A ponieważ wielkim problemem w gminie są zadłużenia czynszowe, ta sprawa jest konkretnie do rozwiązania.

    Wiadomo, że jak ktoś ma małe zadłużenie, to jest jeszcze czasem w stanie je spłacić, ale przy większych kwotach przestaje to być realne. Spłata na raty i bieżące płacenie czynszu to spirala, z której nie sposób się wydostać o własnych siłach. Poprosiłam więc moich kolegów, żeby przyjęli taką uchwałę. Nie chciałam, żeby to był projekt polityczny. Zależało mi, żebyśmy choć jedną rzecz mieli wspólną, gdzie możemy się dogadać. Bardzo się cieszyłam, bo wszyscy radni za tym zagłosowali. To jest sukces tej rady, jest to też sukces mieszkańców – mówi Urszula Potyka. Argument za takim rozwiązaniem jest prosty: zadłużenie najczęściej kończy się sprawą w sądzie, eksmisją i przeprowadzką do mieszkania socjalnego. Z tym wiąże się wiele innych problemów: zmiana szkoły dla dzieci, obniżenie standardu życia. A koszty społeczne takiego rozwiązania też są ogromne. Pojawiły się przy tej okazji komentarze, że anulowanie długów jest niesprawiedliwe wobec tych, którzy regularnie opłacają czynsz. – Tyle że miłosierdzie nie polega na sprawiedliwości, czasem boli i uwiera. Ale chcemy tym ludziom pomóc, żeby wyszli na zero. To było dla nas ważne, żeby ich nie eksmitować, żeby wyciągnąć ich z listy dłużników, dać jakąś szansę – podkreśla Urszula Potyka.

    Prawa i obowiązki

    Abolicja nie oznacza, że zadłużeni najemcy nie są już do niczego zobowiązani. To rozwiązanie jest tak przygotowane, żeby dając szansę wyjścia z zadłużenia, równocześnie uczyć ludzi systematyczności i odpowiedzialności. – Najemca, który podpisuje umowę abolicyjną, przyjmuje do wiadomości i potwierdza wszystkie zadłużenia, które są mu wykazane, oraz zobowiązuje się do spłaty 20 proc. należności – jednorazowo lub w wyznaczonych ratach. Taki mieszkaniec zobowiązuje się także do tego, że będzie teraz regularnie płacił bieżący czynsz przez cały rok. Kiedy po roku okaże się, że się z tego wywiązał, umarza mu się 40 proc. jego należności. Gdy przez kolejny rok dalej płaci regularnie czynsz, wtedy umarza mu się kolejne 40 proc. W ten sposób 80 proc. zadłużenia może być anulowane. Oczywiście, jeżeli ktoś zerwie umowę, zadłużenie mu wraca. Najemcy zobowiązują się także do przestrzegania regulaminu, a w mieszkaniach muszą mieć zamontowane wodomierze. Umowę może podpisać każda osoba zadłużona, niezależnie od dochodu– tłumaczy Urszula Potyka.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół