• facebook
  • rss
  • Miłosierna księżna

    Anna Szadkowska

    |

    Gość Gliwicki 34/2016

    dodane 18.08.2016 00:00

    W Roku Miłosierdzia przypomnijmy świętą, która realizowała je nadzwyczajnie i bez granic. O sobie mówiła, że ubodzy są dla niej źródłem specjalnej łaski i pokory.

    Żyjąca zaledwie 24 lata, jedna z najbardziej podziwianych kobiet średniowiecza urodziła się w 1207 r. jako córka króla Węgier Andrzeja II i Gertrudy von Andechs-Meranien, siostry Jadwigi Śląskiej. Czteroletnią Elżbietę zaręczono z Ludwikiem IV, późniejszym landgrafem Turyngii. Opuściła dom, by zamieszkać na zamku w Wartburgu, gdzie wychowywała się z narzeczonym. Poślubiła go, mając 14 lat.

    Choć o związku zdecydowała polityka, narzeczonych połączyła szczera miłość, oparta na wierze i pragnieniu pełnienia woli Bożej. Elżbieta wkrótce zaczęła szokować otoczenie zachowaniem odbiegającym od przyjętych norm. Nie znosiła kompromisów i sprzeczności między wiarą a praktyką chrześcijańską. Uroczystość zaślubin była skromna. Część sumy przeznaczonej na przyjęcie rozdano ubogim. Jako młoda księżna w święto Wniebowzięcia zdjęła w kościele koronę i położyła pod krzyżem. Oburzonej teściowej rzekła: „Jak ja, nędzne stworzenie, mogę chodzić w koronie symbolizującej ziemską godność, gdy patrzę na mego Króla Jezusa Chrystusa w koronie cierniowej?”. Była nadzwyczaj prawa i szlachetna. Często opuszczała zamek, by odwiedzić domy ubogich, zanieść im żywność, sprawdzić stan odzieży i posłań. Nawet trójka dzieci nie przeszkodziła jej w kontynuacji dzieł miłosierdzia. Jej małżeństwo było bardzo szczęśliwe. Ludwik bronił wielkoduszności żony, podziwiając jej wiarę. O jej wrażliwości na ubogich miał rzec: „Samego Chrystusa umyłaś, nakarmiłaś i otoczyłaś opieką”. Oskarżycielom mówił: „Dopóki nie sprzeda mi zamku, będę z tego zadowolony!”. Pewnego dnia spotkał ją idącą z fartuchem pełnym chleba do ubogich i zapytał, co niesie. W fartuchu zamiast chleba zjawiły się róże. Po tym symbolu rozpoznajemy dziś wizerunek Elżbiety w świątyniach. Małżonków duchowo wspierali franciszkanie, od 1222 r. liczni w Turyngii. Elżbieta, naśladując Franciszka z Asyżu, umiłowała Chrystusa obecnego w ubogich. Pomogła w fundacji klasztoru w Halberstadt. Jej kierownikami duszy byli brat Rüdiger i słynny Konrad z Marburga. Niestety, po 6 latach małżeństwa Ludwik zmarł w wyprawie krzyżowej (1227 r.). Elżbieta owdowiała, mając 20 lat. To doświadczenie jeszcze bardziej otworzyło ją na Boga. Przeniosła się do Marburga i ufundowała szpital, gdzie posługiwała trędowatym i kalekim. Rozdała dużo pieniędzy ubogim. Rodzina uznała ją za szaloną! W 1228 r. powierzyła dzieci opiekunom i wyrzekła się świata, składając ślub tercjarki franciszkańskiej. Ostatnie lata żyła w skrajnym ubóstwie, oddana bez reszty chorym i biednym. Zmarła zarażona febrą 17 listopada 1231 roku. Świadectwa jej świętości były tak liczne, że już po 4 latach papież Grzegorz IX kanonizował ją bullą z 27 maja 1235 roku. W tym samym roku powstał kościół ku jej czci w Marburgu. Elżbieta jest patronką Niemiec i Węgier oraz kilku zgromadzeń zakonnych. W XVII w. w Akwizgranie Apollonia Radermecher założyła pod opieką duchową franciszkanów zgromadzenie tzw. szpitalniczek św. Elżbiety. Ich kolebką był szpital przy Radermarkt, gdzie służyły chorym. Kolejne wspólnoty powstały w Niemczech, Czechach i Polsce (znane jako elżbietanki cieszyńskie), we Wrocławiu (1736 r.) i Cieszynie (1753 r.). W 1842 r. w Nysie powstał nowy zakon elżbietanek. Pierwszą matką generalną była bł. Maria Merkert, zwana Śląską Samarytanką i Matką Ubogich. Siostry otoczyły opieką ambulatoryjną chorych i ubogich w ich domach. Dziś pracują jako pielęgniarki i katechetki, prowadzą domy opieki, domy dziecka, zakłady wychowawcze i internaty. W diecezji gliwickiej nie ma kościoła św. Elżbiety. Ale żywą pamiątką są placówki sióstr. Elżbietanki pracują w Bytomiu, Lublińcu, Pawonkowie i Wielowsi, a elżbietanki cieszyńskie w Kaletach-Miotku i Tarnowskich Górach-Bobrownikach Śląskich. Księżna Turyngii zapewne nie spodziewała się, że zainspiruje tak wiele dzieł miłosierdzia w świecie. Autorka jest diecezjalnym konserwatorem zabytków.

    Św. Elżbieta Węgierska

    W ikonografii przedstawiana jest w stroju królewskim lub tercjarki franciszkańskiej, otoczona ubogimi. Jej atrybutami są: naręcze róż w fartuchu, kosz napełniony chlebem lub rybami, dzban, monety, korona leżąca na księdze lub u stóp, krzyż płomienny nad głową (symbol wizji doznanej podczas Mszy św.), model kościoła, różaniec.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół