• facebook
  • rss
  • Kościół to nie stypa

    ks. Rafał Skitek

    dodane 11.06.2016 20:54

    Zakończyła się czwarta edycja pielgrzymki na rolkach i hulajnogach. Najtrudniejsza i najdłuższa. Z Katowic do Rud Raciborskich dotarło niemal 200 osób.

    Do celu przybyli grubo przed czasem. Pogoda sprzyjała, a tempo było momentami bardzo szybkie. Nie obyło się wprawdzie bez drobnych otarć i lekkich kontuzji, najważniejsze jednak, że bezpiecznie przejechali 55 km i dotarli do Matki Bożej.

    Najmłodsza uczestniczka IV edycji pielgrzymki na rolkach i hulajnogach miała 8 lat. To Antosia Orocz z Cielmic. - To jest moja pierwsza pielgrzymka. I jest bardzo fajna! Jestem tu z tatą i z siostrą, ale ona skręciła nogę i już dalej na rolkach nie jedzie. Musiała się przesiąść do samochodu - opowiada uśmiechnięta Antosia, która na rolkach jeździ już od trzech lat.

    Najstarszym uczestnikiem był 69-letni Henryk Szczęsny z parafii pw. Ducha św. w Siemianowicach-Bytkowie. To też jego pierwsza pielgrzymka ma rolkach.

    - Na rolkach jeżdżę od zawsze - wyznaje. - Dla mnie rolki to taki sport uzupełniający. Wspinam się po górach. I to od 40 lat. Ta pielgrzymka to nie jest dla mnie aż tak wielki wysiłek - mówi. - Trochę się wahałem czy powinienem wziąć udział. Nie byłem pewien czy wypada czy coś. W końcu tu sami młodzi. I wtedy pomyślałem sobie tak: „przecież ty bierzesz udział w Światowych Dniach Młodzieży, bo zapraszasz do domu pielgrzymów” - wyjaśnia. - O pielgrzymce dowiedziałem się z Facebooka. Nie ma tu moich znajomych, ale bardzo się cieszę, że ja biorę udział w tym wydarzeniu - dodaje. - Dla młodych taka pielgrzymka to piękne wyzwanie. Ja już jestem w takim wieku, że nie muszę mieć jakiegoś dodatkowego bodźca w kwestiach wiary. A młodzi chyba tego potrzebują. I jest pięknie - mówi z błyskiem w oku.

    W pielgrzymce wzięły udział osoby duchowne. To już pewna tradycja.

    IV edycja pielgrzymki na rolkach i hulajnogach (Katowice - Rudy Racborskie)
    Gość Katowicki

    - Ja biorę udział po raz pierwszy - mówi siostra Filipa. - A ja jestem już na drugiej pielgrzymce. Trochę się bałam tego dystansu - mówi s. Kordiana. Obie są służebniczkami. Przyznają, że nie mają własnych hulajnóg i nie jeżdżą regularnie.

    Ale na trasie wykazały się niezłą kondycją. - Trochę te wzniesienia dały nam w kość, ale nie było tak źle. Tempo było w sam raz. Miałyśmy wiele intencje, z którymi jechałyśmy. Jeszcze wczoraj dzwonili do nas ludzie i prosili, by pomodlić się w Rudach. Ale na Światowe Dni Młodzieży pojedziemy pociągiem - śmieją się siostry..

    Siostry uważają, ze taka forma pielgrzymki to szansa dla osób, które są dalej od Pana Boga, Może tutaj otworzą się bardziej i przekonają jaka to piękna wspólnota. Zobaczą, że jednak warto się zaangażować.

    - A mnie się wydaje, że jadąc na rolkach i hulajnogach daliśmy świadectwo przynależności do Chrystusa. Dla ludzi, których mijaliśmy to nie było bez znaczenia. Oni się uśmiechali i pozdrawiali nas. Pytali często, dokąd jedziemy - mówi siostra Kordiana. - Chyba diakon Mateusz mówił wcześniej, że Kościół to nie stypa. No i faktycznie, ci ludzie zobaczyli radosną i modlącą się wspólnotę. Tak trzymać - dodaje.

    A co o tej pielgrzymce myśli ks. Marcin Wierzbicki, koordynator ŚDM w archidiecezji katowickiej?

    - Dobre jest to, że dołączyły dzisiaj osoby nawet spoza naszej diecezji. Jedna dziewczyna przyjechała aż z Lublina. Inna, która jechała dzisiaj z nami w ogóle nie myślała o udziale w światowych Dniach Młodzieży. Ale może pojedzie? - zastanawia się.

    IV edycja pielgrzymki na rolkach i hulajnogach (Katowice - Rudy Raciborskie)
    Gość Katowicki

    - Pielgrzymki na rolkach i hulajnogach to pomysł nowatorski, niestandardowy. Nikt w Polsce nie organizował tego wcześniej. Nie ukrywam, że wiele diecezji kopiuje ten pomysł i wdraża u siebie. Ale to jest bardzo miłe - mówi Marceli Łyczko.

    - Dla mnie osobiście najważniejsze jest to, że to wydarzenie nie jest dedykowane wyłącznie dla wolontariuszy i osób przygotowujących się do ŚDM - wyznaje. - Chcieliśmy w ten sposób dotrzeć do ludzi, którzy nie mają styczności z Kościołem i nie doświadczyli miłości Pana Boga. Wydaje mi się, że to jest ten największy „sukces” tych pielgrzymek. Pan Bóg w ten sposób kieruje nami. Podsuwa nieraz takie zwariowane, ale dobre pomysły. Dzięki temu spotykamy tu wielu ciekawych ludzi. To na cieszy i bardzo mobilizuje - dodaje.

    Młodzież na rolkach i hulajnogach w Rudach
    Gość Katowicki

    To była ostatnia z czterech pielgrzymek na rolkach i hulajnogach. Były one solidnym sprawdzianem przed przejazdem na ŚDM w Krakowie. Powodzenia!

    Przeczytaj także:

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół