• facebook
  • rss
  • Razem udało się

    Mira Fiutak


    |

    Gość Gliwicki 06/2016

    dodane 04.02.2016 00:00

    To jest wspólne dzieło.
Tych, którzy je zainicjowali i którzy wykonują dziś tę posługę – mówi dr Adam Wędrychowicz, założyciel gliwickiego hospicjum.

    Zasłużeni dla Hospicjum Miłosierdzia Bożego w Gliwicach zostali uhonorowani za utworzenie i rozwijanie tego miejsca, które powstało z myślą o najciężej chorych. W ubiegłym roku obchodziło 15-lecie działalności. Przez ten czas przyjęło 6,5 tysiąca pacjentów w placówce stacjonarnej, a w ramach hospicjum domowego udzieliło opieki ponad 20 tysiącom terminalnie chorych.
W Śląskim Urzędzie Wojewódzkim w Katowicach za zasługi w działalności charytatywnej na rzecz osób potrzebujących pomocy oraz wsparcia złote Krzyże Zasługi otrzymali Artur Pakosz i Adam Wędrychowicz, a srebrne – Leszek Strzelecki i Janusz Witkowicki. 
Założyciel gliwickiego hospicjum dr Adam Wędrychowicz pod koniec lat 90. ub.w. widział potrzebę stworzenia takiego miejsca. 


    – Uważałem, że zbliża się do nas nasilenie zachorowań nowotworowych i że staniemy przed problem opieki nad chorymi w tym najtrudniejszym okresie. Udało się stworzyć hospicjum społecznymi siłami przy wsparciu Rady Miejskiej – mówi. W 1990 r. zostało zawiązane Stowarzyszenie Przyjaciół Chorych „Hospicjum”, którego był pierwszym prezesem. Społecznie organizował pracę w poradni hospicyjnej przy parafii Podwyższenia Krzyża Świętego. Założył też zespół opieki paliatywnej na oddziale wewnętrznym szpitala na ul. Radiowej, gdzie był ordynatorem. Tam rozpoczął szkolenie lekarzy i pielęgniarek dla przyszłego hospicjum, m.in. jego obecnego dyrektora Artura Pakosza.
To był też czas starania o budynek na hospicjum. I tu z pomocą przyszedł dr inż. Janusz Witkowicki, wówczas wiceprzewodniczący Rady Miejskiej w Gliwicach, który skutecznie je poparł, składając też wniosek o dotację na remont, która pozwoliła rozpocząć prace. Dzięki jego kontaktom z władzami Doncaster w Wielkiej Brytanii czteroosobowa grupa lekarzy i inżynierów z Gliwic mogła wyjechać, by przyjrzeć się bliżej działalności tamtejszego hospicjum.
Budynek na hospicjum trzeba było wyremontować i przystosować do przyjęcia ciężko chorych osób. Dr Adam Wędrychowicz wspomina audiencję u Jana Pawła II, kiedy grupa hospicyjna przywiozła ze sobą do poświęcenia obraz Miłosierdzia Bożego. I słowa ojca świętego o czekających go trudnościach na tej drodze. – Przyznaję mu dziś rację, ale wszystkie kłopoty przy pomocy Opatrzności i dzięki pracy wielu ludzi, społecznej pracy, udało się pokonać – mówi założyciel hospicjum. Wspomina m.in. pomoc architekta Zygmunta Suchańskiego, który został drugim prezesem Stowarzyszenia „Hospicjum”. 
Od 2000 r. hospicjum prowadzi Artur Pakosz, który jest też wykładowcą Zakładu Medycyny i Opieki Paliatywnej Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. A gliwickie hospicjum stało się bazą dydaktyczną dla studentów i ośrodkiem specjalizacji lekarskich w dziedzinie medycyny paliatywnej.

    
Drugą ważną gałęzią, obok stacjonarnej, jest opieka domowa. Za nią odpowiedzialny jest Leszek Strzelecki, od 2004 roku kierownik Poradni i Zespołu Domowej Opieki Paliatywnej gliwickiego hospicjum, podejmującego opiekę nad chorymi, którzy mieszkają w promieniu 30 km od Gliwic. 
– Dziękujemy wszystkim darczyńcom, wolontariuszom. I ciągle prosimy o wsparcie, którego ta instytucja dalej potrzebuje. Kiedy liczba schorzeń nowotworowych rośnie, jest ona jedną z placówek podstawowych potrzeb społecznych. Aby ulżyć w cierpieniu, aby ludzie w godnych warunkach mogli przeżywać te trudne chwile – mówi dr Wędrychowicz. Zauważa, że powinna ona obejmować opieką nie tylko chorych na nowotwory, ale również pacjentów dotkniętych innymi ciężkimi chorobami.


    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół