• facebook
  • rss
  • Poderwą mieszkańców do lotu?

    Mira Fiutak

    |

    Gość Gliwicki 49/2015

    dodane 03.12.2015 00:00

    – Kryzys może być szansą na wielki sukces – stwierdził podczas konferencji socjolog, prof. Marek Szczepański.

    W sali Bytomskiego Teatru Tańca i Ruchu „Rozbark” 24 listopada naukowcy, samorządowcy, społecznicy i dziennikarze zastanawiali się nad przyszłością Bytomia. Dyskutowano o rewitalizacji, która czeka miasto, i o tym, jak dobrze wydać przeznaczone na nią pieniądze. Była to kolejna konferencja z cyklu „Pracownia miast”, zaproponowanego przez redakcję „Gazety Wyborczej”. Po raz pierwszy miała miejsce na Górnym Śląsku. Bytom był 16. miastem, gdzie odbyła się taka konferencja.

    Swoimi doświadczeniami dzielili się goście z Wałbrzycha, miasta, które na tej drodze jest już o krok dalej. – To miasto bliźniacze dla Bytomia. Te same problemy i ich powody. My rozpoczęliśmy proces w 2004 r., mam na myśli ten etap, który pociąga za sobą zmiany społeczne – powiedziała Justyna Pichowicz, szefowa zespołu ds. rewitalizacji UM w Wałbrzychu.

    W pierwszych latach środki kierowane były przede wszystkim na odnowienie budynków i przestrzeni publicznych, głównie w śródmieściu. Istotnym elementem było tu zaangażowanie mieszkańców w zmianę wizerunku tej części miasta. – Rewitalizacja musi przebiegać wielotorowo, od obiektów – symboli po zmiany w mikroskali – zauważyła i jako przykład tej pierwszej podała wałbrzyską kopalnię „Julia”, gdzie obecnie znajduje się Centrum Nauki i Sztuki „Stara Kopalnia”.

    – Bytom ma piękną tradycję i historię. Wymaga szczególnego wsparcia. To miasto z wielkim potencjałem i wierzę, że najgorsze już za nami – powiedział prezydent Damian Bartyla. Przypomniał, że na skutek przeprowadzonej tu restrukturyzacji przemysłu zlikwidowano w mieście około 50 tys. miejsc pracy. Dzisiaj bezrobocie w Bytomiu sięga 17 procent.

    Socjolog prof. Marek Szczepański zauważył, że w tym momencie bardzo wiele zależy od władz samorządowych. – Od tego, czy będą potrafiły poderwać do lotu mieszkańców. Przeszłość trzeba respektować, szanować, ale przygotowywać się do przyszłości. Niestety, nie znam przypadku, żeby takie zmiany, jakie czekają Bytom, odbyły się bezboleśnie, nawet przy strumieniu pieniędzy płynących z UE – stwierdził. Wśród problemów miasta wymienił bezrobocie, wyludnienie związane w dużej mierze z odpływem ludzi młodych, ubóstwo, dziedziczenie biedy. – Poza wieloma koniecznymi działaniami trzeba też czytelnego programu planowanych zmian. Czasem czytam taki program i nie rozumiem go. Więc nie jest też przyswajalny dla przeciętnego mieszkańca. A to powinien być czytelny przekaz – dodał.

    Henryk Mercik, członek zarządu województwa śląskiego i architekt, zauważył, że sytuacja Bytomia jest inna w porównaniu z Wałbrzychem czy Łodzią (te trzy miasta zostały wybrane do pilotażowego projektu rewitalizacji w ramach tzw. Obszarów Strategicznej Interwencji, wymagających specjalnych działań państwa), bo jest częścią wielkiej aglomeracji. Zachęcał, żeby zamiast wymyślać wszystko od nowa, wykorzystać to, co już istnieje. Jako dobry przykład takich działań wskazał wypromowanie siłami społecznymi Elektrociepłowni Szombierki – dziś już rozpoznawalnego i kojarzonego z miastem obiektu w całym regionie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół