• facebook
  • rss
  • Mogło dojść do zderzenia dwóch pociągów

    sz /PAP

    dodane 17.10.2014 19:28

    Tylko czujność maszynistów zapobiegła kolizji składów najeżdżających na siebie po tym samym torze.

    Dziś po południu na trasie między Kaletami a Lublińcem dwa pociągi poruszały się w swoim kierunku po tym samym torze.

    Ze wstępnych ustaleń wynika, że przyczyną incydentu był błąd człowieka. Jak poinformowała PAP podinspektor Barbara Orłowska-Lubas z policji w Tarnowskich Górach, pociąg osobowy jadący z Kalet uzyskał zgodę od dyżurnego ruchu na wjechanie na ten sam tor, po którym pociąg towarowy poruszał się na trasie z Lublińca do Kalet.

    – Na szczęście maszyniści zorientowali się w sytuacji i zdołali wyhamować. Zatrzymali się w odległości ok. 300-400 m – powiedziała podinspektor Orłowska-Lubas.

    Gdyby nie szybka reakcja maszynistów, mogłoby dojść do prawdopodobnie najtragiczniejszej katastrofy kolejowej na Śląsku od czasu zderzenia dwóch pociągów pod Szczekocinami.

    Badania wykazały, że zarówno maszyniści, jak i dwaj dyżurni ruchu pełniący w tym czasie służbę byli trzeźwi. Sprawę wyjaśniają policja i Prokuratura Rejonowa w Tarnowskich Górach. Okoliczności zdarzenia bada też powołana przez kolej komisja.

    Incydent czasowo utrudnił ruch pociągów na trasie Kalety-Lubliniec, który został przywrócony po godz. 20. Wcześniej pasażerowie sześciu pociągów korzystali z komunikacji zastępczej.

    Dzięki właściwej reakcji maszynistów nie powtórzył się tragiczny wypadek sprzed dwóch lat, kiedy pod Szczekocinami zderzyły się dwa pociągi   Dzięki właściwej reakcji maszynistów nie powtórzył się tragiczny wypadek sprzed dwóch lat, kiedy pod Szczekocinami zderzyły się dwa pociągi HENRYK PRZONDZIONO /Foto Gość

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół