• facebook
  • rss
  • Świątynia w ogniu

    dodane 31.07.2014 00:00

    Zabytkowy drewniany budynek z początku ubiegłego wieku spłonął w zeszłym tygodniu, szczęśliwie nikt nie ucierpiał. Strażacy nie wykluczają, że mogło dojść do podpalenia.


    Wśrodę 23 lipca ok. 19.42 Państwowa Straż Pożarna w Bytomiu otrzymała zgłoszenie od jednego z mieszkańców. Palił się zabytkowy drewniany kościół ewangelicko-augsburski przy ulicy Stalowej w dzielnicy Miechowice. Ogień zajął całą ścianę frontową budynku o powierzchni ok. 40 metrów kwadratowych, dach oraz wieżę, którą trzeba było rozebrać, a także dwa magazyny na wysokości chóru. W akcji gaśniczej brało udział 14 pojazdów i 47 strażaków.
Do akcji wkroczyło pięć bytomskich zastępów.

    – Poprosiliśmy też o pomoc kolegów z Chorzowa i nasze trzy jednostki OSP Sucha Góra, Stolarzowce i Górniki. Na miejscu byliśmy po 7 minutach. Po 30 minutach mieliśmy sytuację opanowaną – mówi Adam Wilk, zastępca komendanta PSP w Bytomiu. Dalsza akcja polegała na zabezpieczeniu całego miejsca pożaru. Uczestniczyły w niej także inne służby, m.in. policja, straż miejska, był powiatowy inspektor nadzoru budowlanego i miejski konserwator zabytków z Bytomia. Strażacy byli na miejscu do północy. Po ugaszeniu pożaru teren wokół kościoła został odizolowany od otaczającego go osiedla bloków mieszkalnych ostrzegawczymi taśmami. Wstępne straty strażacy oszacowali na około 150 tys. zł. – Wartość kościoła, czysto materialna, to około pół miliona złotych. Ale jest to zabytek i pod tym względem można powiedzieć, że jest bezcennym obiektem – stwierdza Adam Wilk.
Przyczyny pożaru ustala policja z prokuraturą. Strażacy jako przypuszczalną przyczynę podają podpalenie lub zaprószenie ognia. – Za tym przemawia to, że kościół był wyłączony z użytkowania od kilku lat i nie było tam instalacji elektrycznej – mówi Adam Wilk. – Sprawcy dostali się do kościoła od strony zakrystii – musieli w tym celu odryglować zabite deskami drzwi. W środku, celowo lub nie, wzniecili pożar – ocenia ks. Sebastian Mendrok chwilowo zastępujący proboszcza parafii ewangelicko-augsburskiej w Miechowicach, do której należy kościół. – Wykluczone jest np. powstanie iskry w wyniku zwarcia, ponieważ w budynku nie było żadnej działającej instalacji. Kościół od kilku lat był nieużywany, ponieważ większość parafian zmarła lub przeprowadziła się do innych części miasta – przypomina.
Kościół znajduje się na Szlaku Architektury Drewnianej Województwa Śląskiego. Został wybudowany z drewna i prefabrykatów w 1932 roku przez właściciela huty. Wówczas chodzili do niego przede wszystkim pracownicy zakładu oraz mieszkańcy Bobrka. W ostatnich latach jego stan znacząco się pogorszył, w związku z czym planowano przeniesienie go do skansenu Górnośląskiego Parku Etnograficznego w Chorzowie. – Procedury formalne bardzo hamowały realizację tego projektu. Po pożarze spodziewamy się przyśpieszonego przeniesienia do skansenu, ponieważ teraz jest to rzecz interwencyjna – podkreśla ks. Mendrok.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół