• facebook
  • rss
  • Pożar zabytkowego kościoła

    mf

    dodane 24.07.2014 15:53

    W ogniu stanęła cała przednia część budynku. Możliwe, że doszło do podpalenia.

    Straż pożarna otrzymała zgłoszenie od jednego z mieszkańców wczoraj ok. 19.42. Palił się zabytkowy drewniany kościół ewangelicko-augsburski przy ulicy Stalowej w Bytomiu. Ogień zajął całą ścianę frontową budynku o powierzchni ok. 40 m kw., dach oraz wieżę, którą trzeba było rozebrać, a także dwa magazyny na wysokości chóru. W akcji gaśniczej brało udział 14 pojazdów i 47 strażaków.

    Do akcji wkroczyło pięć bytomskich zastępów. – Poprosiliśmy też o pomoc kolegów z Chorzowa i nasze trzy jednostki OSP Sucha Góra, Stolarzowce i Górniki. Na miejscu byliśmy po 7 minutach. Po 30 minutach mieliśmy sytuację opanowaną – mówi Adam Wilk, zastępca komendanta PSP w Bytomiu. Dalsza akcja polegała na zabezpieczeniu całego miejsca pożaru. Uczestniczyły w niej także inne służby, m.in. policja, straż miejska, był powiatowy inspektor nadzoru budowlanego i miejski konserwator zabytków z Bytomia. Strażacy byli na miejscu do północy. Po ugaszeniu pożaru teren wokół kościoła został odizolowany od otaczającego go osiedla bloków mieszkalnych ostrzegawczymi taśmami, a miejsca pilnuje straż miejska.

    Wnętrze zabytkowego kościoła dzień po pożarze. Spłonęły ściana frontowa, dach, dwa magazyny w części chóru oraz wieża, którą strażacy musieli rozebrać Wnętrze zabytkowego kościoła dzień po pożarze. Spłonęły ściana frontowa, dach, dwa magazyny w części chóru oraz wieża, którą strażacy musieli rozebrać Szymon Zmarlicki /Foto Gość Wstępne straty strażacy oszacowali na około 150 tys. zł. – Wartość kościoła, czysto materialna, to około pół miliona złotych. Ale jest to zabytek i pod tym względem można powiedzieć, że jest bezcennym obiektem – stwierdza Adam Wilk. Metalowy krzyż wieńczący wieżę dzwonnicy i drewniany ze ściany frontowej przekazane zostały ks. Sebastianowi Mendrokowi, proboszczowi bytomskiej parafii ewangelickiej, który zastępował na miejscu przebywającego właśnie na urlopie proboszcza miechowickiej parafii, do której należy kościółek.

    Przyczyny pożaru ustala policja z prokuraturą. Strażacy jako przypuszczalną przyczynę podają podpalenie lub zaprószenie ognia. – Za tym przemawia to, że kościół był wyłączony z użytkowania od kilku lat i nie było tam instalacji elektrycznej – mówi Adam Wilk.

    Kościół znajduje się na Szlaku Architektury Drewnianej Województwa Śląskiego. Pochodzi z lat 30 ub.w., poświęcony został w 1932 roku. W ostatnich latach jego stan znacząco się pogorszył, w związku z czym planowano przeniesienie go do Górnośląskiego Parku Etnograficznego w Chorzowie, jednak niedopełnienie wymogów formalnych zatrzymało proces.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół