• facebook
  • rss
  • Drugie życie Anny

    Agnieszka Delakowicz

    |

    Gość Gliwicki 30/2014

    dodane 24.07.2014 00:00

    Wiele jest w diecezji gliwickiej kościołów świętujących swoje odpustowe uroczystości 26 lipca. My zaglądamy do Lublińca.

    Jest tam niewielki zabytkowy kościółek pod wezwaniem św. Anny, którego początki sięgają roku 1653. Wówczas – trzy lata po wielkim pożarze, który niemal doszczętnie strawił miasto – za sprawą hrabiego Andrzeja Cellarego został wzniesiony na północno-zachodnim przedmieściu. W ciągu tych 360 lat lubliniecki kościół św. Anny miał swoje jasne i ciemne chwile. Po śmierci hrabiego Cellarego nie korzystano już ze świątyni zbyt często.

    Źródła podają, że na przełomie XVII i XVIII w. Msze św. odprawiane były tam zaledwie cztery razy w roku. W latach 1826–1850 w kościele tym nabożeństwa odprawiali nawet ewangelicy. W 1932 r. uznany za zabytek, po wojnie został niemal zupełnie zrujnowany. Pod koniec ubiegłego wieku rozebrany, został pieczołowicie zrekonstruowany za sprawą Fundacji św. Anny. Właśnie mija 10 lat, odkąd został poświęcony w swojej nowej formie. Stąd obecność bp. Jana Kopca podczas tegorocznych uroczystości odpustowych. W dniu odpustu życie toczy się tu od świtu. Zaczyna się Godzinkami o Niepokalanym Poczęciu NMP, potem pierwsza Msza św., następnie na przemian części Różańca i kolejne Msze. O 11.30 uroczysta Suma odpustowa pod przewodnictwem biskupa. Dalej adoracja Najświętszego Sakramentu, Koronka do Miłosierdzia Bożego, nieszpory odpustowe, kolejna Msza... I ciągle są ludzie – z sąsiedztwa (bo kościół „wrósł” w samo centrum, obok największego lublinieckiego osiedla), z miasta i spoza niego. Niezależnie od tego, czy odpust wypada w niedzielę, czy w środku tygodnia. Myliłby się jednak ten, kto sądzi, że w „Annie” życie toczy się tylko raz w roku. Od maja do października raz w miesiącu odprawiane są tu Msze św., a po nich nabożeństwo do św. Anny z błogosławieństwem niewiast spodziewających się dziecka oraz par proszących o potomstwo. W sierpniu to właśnie tutaj wieczornym nabożeństwem i obowiązkowym odtańczeniem „Laurencji” kończy się dla szarej grupy gliwicka pielgrzymka na Jasną Górę. O majowych i październikowych modlitwach parafianie ze św. Mikołaja sami przypominają proboszczowi. Dzielą się między grupami poszczególnymi tygodniami i modlą się. Są też pary, które chcą wziąć ślub właśnie tu. Są rodziny, które pragną właśnie tu świętować swoje uroczystości. Czy dlatego, że to miejsce kameralne i klimatyczne? Chyba nie tylko. Dlatego, że tak, jak ten niewielki drewniany budynek wpisał się w pejzaż miasta, tak ta świątynia wpisała się w serca jego mieszkańców.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół