• facebook
  • rss
  • Wspólna ochrona

    dodane 10.07.2014 00:00

    – To wielki komfort wiedzieć, że nasze dziecko jest pod szczególną opieką przynajmniej dwudziestu osób oraz Matki Bożej.

    Tak mówili uczestnicy drugiej pielgrzymki Róż Różańcowych Rodziców na Górę Świętej Anny. Przybyli na nią aż z Gdańska także pomysłodawcy tej wspólnoty – Ewa i Ireneusz Rogalowie, którzy opowiedzieli o początkach i bieżącej działalności Różańca Rodziców.

    Troska matki

    Inicjatywa ta zrodziła się w 2001 roku i była owocem rekolekcji, w których brali udział. – Uświadomiliśmy sobie, że dbamy o tyle rzeczy, martwiąc się o przyszłość naszych dzieci – jedzenie, ubrania, dobrą szkołę, dodatkowe zajęcia. Podczas jednej z konferencji pomyślałam: „Boże, czyha na nie z różnych stron tyle zagrożeń Jak je od nich uchronić? I stwierdziłam, że musimy modlić się za nie – to jedyna droga. Podzieliłam się tym z mężem, innymi rodzicami i tak powstał Różaniec Rodziców – wspominała Ewa Rogala. Podkreślają, że choć wiele osób należy do grup Żywego Różańca i nawet modli się za swoje dzieci, to jednak ta wspólnota, łącząc się w konkretnych intencjach, wyprasza niezwykłe łaski. Na stronie internetowej spisane są świadectwa uzdrowień, powrotów do wiary, uporządkowania życia czy zmiany charakteru i postępowania dzieci. Dodają, że szczególnie „skuteczne” jest, gdy w modlitwę angażują się panowie. W diecezji opolskiej i gliwickiej ta wyjątkowa modlitwa różańcowa zaczęła rozwijać się niecałe dwa lata temu, zainicjowana przez Krystynę i Piotra Deków. To oni zaproponowali włączenie się do róży Agnieszce i Krzysztofowi Cieślom z Gliwic. – Jesteśmy w tej róży od roku, z naszej inicjatywy powstała też kolejna róża na terenie Gliwic. Mamy trójkę dzieci, czwarte w drodze, więc Pan Bóg nam błogosławi. A ten Różaniec „działa” – za przyczyną Maryi wyprosiliśmy wiele łask, o których długo można by opowiadać. Od innych członków z róży mamy wiele sygnałów, że Bóg dokonał uzdrowień, Matka Boża uratowała też dziecko, którego życie było zagrożone. Kiedy włączyliśmy się w tę modlitwę, łaski zaczęły napływać. Ja to odczułam zdecydowanie – przyznaje Agnieszka Cieśla.

    Twoje, moje, nasze

    Dziś modli się nie tylko za dzieci swoje i osób z róży, ale też za sześcioro swoich chrześniaków. Podkreśla, że nawet jeśli nie zawsze człowiek ma siły, czas i ochotę, by skupić się nad codzienną dziesiątką Różańca, jest świadomość, że inni z rodzice czuwają i otaczają opieką nasze dzieci. To również mobilizuje do modlitwy, bo wiadomo, że jest się odpowiedzialnym nie tylko za swoją gromadkę, ale też pociechy pozostałych. Pomysł rozprzestrzenia się głównie pocztą pantoflową. Ci, którzy włączają się w tę modlitwę, zachęcają kolejnych członków rodziny i znajomych rodziców, tworzą nowe róże. Duchową opieką otaczają swoje pociechy, chrześniaków, dzieci z duchowej adopcji, a nauczyciele i wychowawcy także swoich podopiecznych. Angażują się w to chętnie także osoby mieszkające za granicą. Co miesiąc przybywa 20—30 nowych róż. Każda z nich modli się określoną dziesiątką Różańca w pięciu intencjach: o to, by Bóg usunął skutki grzechów rodziców, aby nie wpływały one negatywnie na dzieci, oraz o uzdrowienie przyczyn grzechów, których skutki dotykają dzieci, rodziców i całe środowisko. Proszą o błogosławieństwo dla dzieci, o rozszerzanie się tego dzieła oraz w intencjach ojca świętego i Kościoła. Po miesiącu jest zmiana i rozważa się następną tajemnicę. Opiekunem duchowym opolsko-gliwickiej wspólnoty jest  o. Ambroży, franciszkanin z Góry Świętej Anny. Do niego też można zwracać się z pytaniami. Wiele informacji jest na stronie www.rozaniecrodzicow.pl. Tam też można się zapisać do róży, jeśli w swoim otoczeniu nie znajdzie się dostatecznie wiele osób, by utworzyć nową.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół