• facebook
  • rss
  • Anioł do Śląska

    Dobromiła Salik

    |

    Gość Katowicki 17/2014

    dodane 24.04.2014 00:00

    Papież Jan – „proboszcz całego świata” – był mocno związany z Polską. Jest też w jego posłudze wątek śląski. Na kilka dni przed śmiercią papieża jego słowa rozbrzmiewały na... piekarskim wzgórzu!

    W przemówieniu do polskich ojców soborowych z 8 października 1962 r. Jan XXIII wyznał, że jego powołanie kształtowało się pod wpływem informacji o religijności i patriotyzmie Polaków. Czytał w młodości „Trylogię”, a Pan Wołodyjowski był jego ulubionym bohaterem – „ideałem rycerza bez skazy”.

    Był w Polsce dwa razy

    Przyszły papież odwiedził Polskę dwukrotnie – w 1912 i w 1929 roku. Był w Krakowie, Wieliczce, Gnieźnie, Poznaniu, Warszawie i na Jasnej Górze. Wspominał często te wizyty.

    Z Poznaniem też związany jest mały śląski akcent. Otóż, w kalendarium życia kard. Augusta Hlonda – urodzonego w Mysłowicach, notabene w tym samym, co Angelo Roncalli roku 1881 – odnajdujemy informację, że 20 września 1929 r. przyjął on „w pałacu prymasowskim w Poznaniu delegata apostolskiego w Bułgarii ks. Abpa Anioła J. Roncalli” [angelo to po włosku „anioł” – przyp. aut.].

    Czarną Madonnę Jan XXIII czcił wyjątkowo i dawał temu często wyraz w przesłaniach do Polaków oraz w prywatnych listach do kard. Wyszyńskiego (jeden z nich, odręcznie napisany, z roku 1961, liczył aż 8 stron). Ogromnie leżała mu na sercu sytuacja Kościoła w Polsce. Na temat zniewolenia komunistycznego rozmawiał często z kard. Wyszyńskim. W swoich wspomnieniach o Janie XXIII pt. „Przyjaciel Boga i ludzi” Prymas Tysiąclecia przywołuje swoją notatkę z 5 października 1962 r. dotyczącą wyjazdu z Warszawy na pierwszą sesję Soboru Watykańskiego II. Pisze w niej: „Godzina 18.30 – wyjeżdżamy z domu na dworzec. Na Sobór jedzie dwudziestu polskich biskupów, którzy otrzymali paszporty... Pociąg jest opóźniony. (...) W Koluszkach, Częstochowie i Katowicach ogromne tłumy ludzi, którzy śpiewają Christus vincit, My chcemy Boga i inne pieśni. To samo w Zebrzydowicach. Wsiadają tu bp Bednorz i bp Wojtyła. Przekraczamy granicę Polski”. Warto wspomnieć w tym miejscu, że Jan XXIII osobiście zatroszczył się, uruchamiając odpowiednie „kanały dyplomatyczne”, by biskupi zza żelaznej kurtyny mieli możliwość wyjazdu.

    Pokój, a nie utrapienie

    W niedzielę 26 maja 1963 r. o 10.30 watykańskie biuro prasowe poinformowało, że ojciec święty nie ukaże się w oknie prywatnego gabinetu. Był już ciężko chory. Mimo to śląscy robotnicy, zgromadzeni w Piekarach Śląskich na dorocznej pielgrzymce, po Mszy św. sprawowanej przez bp. Bednorza usłyszeli tego dnia nagrane dla nich wcześniej orędzie. Wygłoszone zostało po łacinie, a następnie odczytano jego polskie tłumaczenie [Jan XXIII używał jeszcze formy liczby mnogiej – tzw. pluralis maiestatis – przyp. red.]:

    „Ukochani Synowie! Do Was, robotnicy, którzyście tak tłumnie przybyli do maryjnej świątyni w Piekarach, kierujemy nasze słowa. Ku Wam zwracają się uczucia naszego serca. Obecni wśród Was duchem, patrzymy na liczne Wasze szeregi ludzi mocnych i uczciwych, którzy ubogaceni wiarą, strzeżecie życia duchowego jako nienaruszalnego skarbu otrzymanego w dziedzictwie. Jesteśmy szczerze wzruszeni i pragniemy szerokim gestem miłości przygarnąć Was wszystkich do naszego ojcowskiego serca.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół