• facebook
  • rss
  • „Fotografowałem śmierć”

    Klaudia Cwołek

    |

    Gość Gliwicki 13/2014

    dodane 27.03.2014 00:00

    – Przerażało mnie upodobanie w linczu i w fizycznej zemście – mówił Jakub Szymczuk, fotoreporter GN, komentując zdjęcie pobitego żołnierza wojsk wewnętrznych.

    Na Majdanie był dwa razy. Po powrocie z Ukrainy zapraszany jest w różne miejsca i opowiada to, co sam widział i czego doświadczył. 19 marca przyjechał do Centrum Kultury Śląskiej w Nakle Śl., gdzie zdjęciami i własnymi słowami opowiadał o wydarzeniach, które większość z nas śledzi jedynie z wygodnej pozycji swojego fotela. A na Majdanie wygodnie nie było, choć – jak usłyszeliśmy – nie brakowało jedzenia, ubrań, papierosów, dowożonych do protestujących.

    Nawet toalety stały, choć z upływem czasu w coraz gorszym stanie. Jakub Szymczuk na Majdanie przeszedł bojowy chrzest, w dosłownym tego słowa znaczeniu. Pojechał do pracy dokumentować zamieszki miejskie, a fotografował śmierć. – Myślę, że nikt się nie spodziewał, że dojdzie do takiej masakry. Mówi się „wojna”. To nie była wojna, to było rozstrzelanie – podkreślił. Pokazując zrobione zdjęcia, odpowiadał na liczne, nieraz bardzo szczegółowe pytania słuchaczy. Prostował też różne opinie, między innymi tę, że na Majdanie dzień po „czarnym czwartku” była radość. Były płacz i zaduma. Relacjonując wydarzenia, podkreślał jednak, że mówi o tym, co sam widział, a nie był wszędzie i dziennikarze też poddawani byli totalnej dezinformacji. Nazwał to „krzyżowym ogniem fałszywej informacji”. Już pod koniec spotkania, podczas którego wiele było mowy także o warsztacie pracy fotoreportera, padło ważne pytanie o duchową przemianę, którą musiał przeżyć. Odpowiadając bardzo osobiście, powiedział m.in., że wpadł w adrenalinowy amok. – Ja się cały czas tylko modliłem. Nawet nie za siebie. Modliłem się za tych ludzi, którzy umierali – mówił. Wracając, trochę się bał, jak to na niego wpłynie, czy nie będzie miał jakichś snów, nie dostanie nerwicy. Teraz, jak ocenił, przeżywa wyparcie, wydaje mu się, że to nie miało miejsca w jego życiu, że to jest film. – Myślę, że to będzie się we mnie rozwijać z czasem. Może na jakieś głębsze refleksje przyjdzie pora później, kiedy będę też bardziej dojrzały po tym wszystkim – powiedział.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół