• facebook
  • rss
  • Nadzieja w niebieskich oczach

    Klaudia Cwołek

    |

    Gość Gliwicki 05/2014

    dodane 30.01.2014 00:00

    – Medycyna wobec Antosia stawała się bezradna, a Opatrzność go uratowała – mówi z przekonaniem jego mama.

    WStarych Gliwicach znajduje się kościół pod rzadko spotykanym wezwaniem św. Gerarda. Raz w miesiącu odbywają się tutaj Msze za jego wstawiennictwem, z prośbą o potomstwo i błogosławieństwo Boże dla matek w stanie błogosławionym.

    Do naszej redakcji informację tę przekazał jeden z duszpasterzy, a idąc tym tropem, trafiłam do mieszkającej na terenie tej parafii Małgorzaty Kulczyckiej, mamy cudownie uratowanego Antosia. To obecnie czteroletni chłopczyk, o pięknych niebieskich oczach. Antoś ma jeszcze starsze rodzeństwo: siostrę Anię (15 lat) i brata Adama (10 lat). Rodzice są przekonani, że najmłodszy syn przeżył tylko dzięki modlitwie i zawierzeniu, choć o samym św. Gerardzie dowiedzieli się stosunkowo późno.

    Od października do grudnia

    Według planu Antoś miał się urodzić na przełomie lutego i marca 2010 roku. – Pierwszy incydent, gdy jego życie było zagrożone, zdarzył się w 19. tygodniu ciąży, gdy szans na przeżycie dziecka właściwie nie ma. Do szpitala przywieźli nas w stanie krytycznym. Skierowali od razu na porodówkę, ale zrządzeniem losu i dzięki decyzji doświadczonej pani doktor pozwolili doczekać ranka, aż stan zagrożenia życia minął. Potem tych incydentów mieliśmy jeszcze kilka – opowiada mama. Od października do grudnia pani Małgosia większość czasu przeleżała w szpitalu. Gdy wracała do domu, to na krótko, bo karetka znów zabierała ją z powrotem. W tym czasie mąż pani Małgorzaty, Maciej, zamówił kilka Mszy do św. Gerarda. Na jedną z nich przyszłej mamie udało się nawet dotrzeć, aby wraz z rodziną prosić świętego o wstawiennictwo, pomoc i o... cud. Zbliżało się Boże Narodzenie 2009 roku. – 22 grudnia rano wypuścili mnie na przepustkę do domu, a po południu karetką wróciłam z powrotem na oddział. W Wigilię w szpitalu zupełnie niespodziewanie odwiedził nas nasz drogi proboszcz – ks. Waldemar Ciurej. To były dla mnie ważne i wzruszające odwiedziny. Zapewnił o modlitwie i tego samego wieczoru odprawił Pasterkę w intencji Antosia. Cztery dni później natura postanowiła przypomnieć o sobie. Wystąpił następny krwotok. Decyzją lekarzy, zupełnie bezwolnie, bez pytania, wbrew planom i samej sobie, stałam się mamą wcześniaka – mówi pani Małgosia.

    Mały silny chłopiec

    Antoś przyszedł na świat maleńki, ważył 1600 gramów, ale miał wielką wolę życia... Gorzej było z jego mamą, u której wystąpiły powikłania i była operowana jeszcze przez dwie godziny. – Ani na moment nie przestaliśmy z mężem myśleć, że będzie dobrze. Wiedziałam, że Antoś jest w dobrych rękach i że Ktoś jeszcze czuwa nad nami – przyznaje. Nie oznacza to jednak, że nie liczyła się z różnymi komplikacjami. – Na szczęście, dzięki wspaniałej opiece lekarzy gliwickiego oddziału noworodków i wielkiemu wsparciu z góry, wszystko skończyło się dobrze. Po 6 tygodniach hospitalizacji z Antosiem wróciliśmy do domu – mówi szczęśliwa mama. Czekając na trudne narodziny syna, napisała modlitwę do św. Gerarda, zawierzając mu tę trudną ciążę i zdrowie maluszka. – Nosiłam ją zawsze przy sobie, dzieliłam się nią z innymi mamami i przechowuję do dzisiaj. Dzięki niej nasze oczekiwanie, choć tak trudne, było pełne wiary i nadziei w szczęśliwy koniec. A niebieska siła płynąca z nieba znajduje teraz odbicie w niebieskich oczach naszego synka. Niech ten błękit niesie innym mamom nadzieję na podobny, szczęśliwy finał ich pragnień i marzeń! – życzy pani Małgosia.

    Msza do świętego Gerarda

    Odprawiana jest 16. dnia każdego miesiąca w kościele św. Gerarda w Starych Gliwicach. Połączona jest z modlitwą za wstawiennictwem świętego i błogosławieństwem matek. Najbliższa odbędzie się 16 lutego o 10.30. Godziny podawane są na stronie parafii: swgerard.pl. Św. Gerard Majella (1726–1755) był bratem w zgromadzeniu redemptorystów i za ich pośrednictwem jego kult rozpoczął się także w Gliwicach. Patronem matek został dzięki cudom, które przypisuje się jego wstawiennictwu. W Senerchii we Włoszech, gdzie pewna kobieta umierała podczas porodu, św. Gerarda poproszono o modlitwę i matka wraz z dzieckiem ocaleli. Ten cud został zweryfikowany i uznany za prawdziwy podczas procesu kanonizacyjnego.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół