• facebook
  • rss
  • Zakochani we Lwowie

    dodane 23.01.2014 00:00

    – Kresowian nazywano kiedyś ludźmi uśmiechniętymi, bo byli bardzo wierzący, wszystko budowali na Chrystusie i tak powinno pozostać – mówił ks. Władysław Lizun.

    Gliwicki oddział Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich obchodził swoje 25-lecie. Z tej okazji 12 stycznia odbyła się uroczysta Msza św. w kościele pw. św. Antoniego w Gliwicach, którą odprawił ks. Władysław Lizun, proboszcz sanktuarium św. Antoniego we Lwowie.

    – Ważne dla człowieka jest miejsce, w którym się urodził, gdzie został ochrzczony. Tam bardzo często powraca – mówił ks. Lizun. – Ci wszyscy, którzy się tam urodzili albo mają na Kresach swoich przodków, muszą podziękować Bogu, zwłaszcza za swoich rodziców i rodziców chrzestnych – dodał. Wspomniał również o istocie i znaczeniu chrztu świętego: – Jeśli rodzina jest katolicka, nie może się zastanawiać nad tym, czy ochrzcić dziecko, czy później samo ma o tym decydować. Szanujcie i kultywujcie waszą kulturę, wasze tradycje i opowiadajcie dzieciom czy wnukom o Kresach, by wasza historia nie zniknęła – zakończył homilię proboszcz lwowskiego sanktuarium. Towarzystwo Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich funkcjonuje w Gliwicach od listopada 1988 roku, kiedy został utworzony tutejszy oddział na wniosek mieszkańców miasta. Pierwszym prezesem został prof. Jan Darlewski, inżynier i wieloletni pracownik naukowy Politechniki Śląskiej. Obecnym prezesem jest dr Zygmunt Partyka, nauczyciel historii w IV Liceum Ogólnokształcącym im. Orląt Lwowskich w Gliwicach. – Towarzystwo jest kontynuowaniem tej tradycji, która została zapoczątkowana ćwierć wieku temu, kiedy większość kresowian stanowili ci, którzy stamtąd przybyli. Obecnie spotykamy się raz w tygodniu w naszej siedzibie, a oprócz tego organizujemy konferencje poświęcone różnym tematom, np. deportacjom i zapraszamy na nie wybitnych gości. Organizujemy również regularne wyjazdy do Lwowa – mówi dr Partyka. – Ważne dla nas jest także podkreślanie śląskości i kresowości zarazem, bo przecież żyjemy na Śląsku – dodaje. Obecnie oddział liczy około 60 członków. Opiekunami duchownymi towarzystwa są ojcowie redemptoryści z kościoła pw. Podwyższenia Krzyża Świętego przy ul. Kozielskiej. Z okazji 25-lecia oddziału gliwickiego zarząd główny przyznał niektórym członkom odznaczenia za aktywność i długoletnią działalność. – Nasze towarzystwo nie składa się tylko z kombatantów, akowców czy sybiraków, choć i tacy członkowie są. Nie jesteśmy też towarzystwem roszczeniowym, jak niektórzy o nas myślą. Chcemy po prostu pamiętać o naszym pochodzeniu i dbać o nasze tradycje – opowiada prezes. W grudniu ubiegłego roku zmarł wieloletni prezes Alfred Kaziewicz. – Dzięki niemu IV LO, którego jestem absolwentem, a w którym obecnie pracuję, od 2007 roku nosi nazwę Orląt Lwowskich. Prezes Kaziewicz przyczynił się także do uzyskania sztandaru dla naszego towarzystwa. Jest to sztandar Sokoła III ze Lwowa. Wprawdzie nie został wyhaftowany specjalnie dla nas, ale liczy się jego tradycja. Jest naprawdę piękny i co pewien czas jakieś muzeum o niego pyta – mówi dr Zygmunt Partyka.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół