• facebook
  • rss
  • Ruch szensztacki modli się o pokój

    Klaudia Cwołek

    dodane 07.09.2013 22:39

    Gdy mówimy o pokoju na świecie, to trzeba zacząć od siebie - powiedział bp Gerard Kusz w sanktuarium Matki i Królowej Jedności w Zabrzu-Rokitnicy.

    Z okazji święta Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w sobotę odbyła się tam doroczna uroczystość, w której wzięli udział członkowie Ruchu Szensztackiego i ich sympatycy. Spotkanie rozpoczęło się od koncertu maryjnego w wykonaniu Piotra Frankowskiego z Rokitnicy. Później w kapliczce - wiernej kopii sanktuarium w Szensztat w Niemczech - przed Najświętszym Sakramentem odmówiona została koronka do Miłosierdzia Bożego. Eucharystii przy ołtarzu polowym przewodniczył bp Gerard Kusz, który w homilii mówił o znaczeniu rodziny, potrzebie oazy dla ducha i budowaniu pokoju. 

    - Zarówno przekazywanie wiary, jak i wartości dokonuje się w rodzinie. Ani wiary, ani moralności nie da się nauczyć. Wiary trzeba doświadczyć od najmłodszych lat w rodzinie, i postaw etycznych też trzeba doświadczyć w rodzinie - mówił bp Kusz. W tym kontekście podkreślił szczególną rolę Rodzin Szensztackich, które pełnią rolę oazy - miejsca, gdzie człowiek nabiera ducha. Tu człowiek wie, czym są  prawda, dobro, piękno, świętość.

    - Wy tej świętości pilnujecie, może sobie nieraz nie zdajecie sprawy, ale pilnujecie - mówił bp Kusz. Później dodał: Dzisiaj mamy ludzi świętych wśród nas i dzięki tym świętym ludziom jest możliwe, że zachowamy pokój na świecie.

    Zachęcał też do odkrywania tajemnicy obecności Boga poprzez przez modlitwę, medytację, kontemplację, które dają pokój serca.

    - Gdy mówimy o pokoju na świecie, to trzeba zacząć od siebie. Pokój i wojna rodzi się w naszych sercach. Jeżeli będzie coraz więcej ludzi pokoju, to ten pokój na świecie zdołamy zachować - przekonywał bp Kusz. Jak zauważył, serca napełnione pokojem budują nadzieję. Nadzieja natomiast rodzi radość i dlatego członkowie Rodzin Szensztackich nie mogą być ludźmi smutnymi, zgorzkniałymi, muszą być ludźmi radosnymi. - Nie macie wyjścia - żartował pod koniec homilii bp Kusz.

    Uroczystość przeżywano w łączności z papieżem Franciszkiem, który wezwał do postu i modlitwy w intencji pokoju w Syrii, na Bliskim Wschodzie, na całym świecie i w naszych sercach.

    W spotkaniu, którego gospodarzami był Instytut Świecki Pań Szensztatu wzięły udział m.in. przełożona generalna tego instytutu Irmgard Classen i asystentka dla Polski Birgitt Winter. Obecny był także o. Arkadiusz Sosna, główny koordynator Ruchu Szensztackiego w Polsce i s. Eleonora Dzimiera z Szensztackiego Instytutu Sióstr Maryi, która jest odpowiedzialna za pracę z rodzinami w diecezji gliwickiej i opolskiej. 

    - Bardzo serdecznie zapraszam wszystkie chętne małżeństwa i rodziny, które chciałyby formować się w ruchu odnowy, który jest jedną ze wspólnot, gdzie można pogłębiać swoje życie wiarą, ale też relacje małżeńskie - mówiła s. Eleonora. Jej zdaniem szczególnie te małżeństwa i rodziny, które chcą żyć Ewangelią, potrzebują wspólnot, w których mogą się dzielić swoim życiem i służyć sobie wzajemną pomocą w wychowaniu dzieci, zwłaszcza tych dorastających, z którymi często mają wiele trudności i problemów. - Wspólnota, modlitwa, dzielenie się Ewangelią umacnia i pogłębia więź rodzinną. Jednocześnie jest świadomość, że istnieje wspólnota, której członkowie są nawzajem za siebie odpowiedzialni - tłumaczyła.

    W diecezji gliwickiej spotyka się około dziesięciu takich wspólnot. Małżeństwa i rodziny zainteresowane włączeniem się do Ruchu Szensztackiego mogą kontaktować się z s. Eleonorą: e-mail: s.eleonora@szensztat.pl 

     

     


     

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół