• facebook
  • rss
  • Tego trzeba pilnować

    Klaudia Cwołek

    |

    Gość Gliwicki 32/2013

    dodane 08.08.2013 00:00

    Doświadczenie Kościoła dynamicznego – to jedna z cech wielkich rekolekcji, które co roku odbywają się na Górze Świętej Anny.

    Upalny dzień wakacji. W samo południe do zaaranżowanej w sali konferencyjnej kaplicy zaczynają się schodzić ludzie. W Domu Pielgrzyma trwa właśnie trzeci turnus rekolekcji „Jezus żyje!”, jedno z największych tego typu przedsięwzięć w naszym regionie. Schodzą się młodsi i starsi, ale w oczy rzucają się przemieszczające się wszędzie dzieci. Za chwilę rozpocznie się Eucharystia, której przewodniczyć będzie bp Gerard Kusz, gość dnia.

    Tak się dobrze składa, że jest dzień św. Marty i podczas liturgii czytana jest Ewangelia o gościnności i przyjęciu Jezusa. To dobra okazja do rozważań o relacjach i zaangażowaniu w modlitwę i służbę. – U babci są zawsze najlepsze spotkania – mówił bp Kusz, nawiązując do miejsca, gdzie rekolekcje się odbywają. Bo Góra Świętej Anny to przede wszystkim sanktuarium matki Najświętszej Maryi Panny i babci Pana Jezusa.

    Miejsce przemiany

    – Wielką radością jest to, że te rekolekcje są doświadczeniem Kościoła pełnego, począwszy od maluszków, a skończywszy na starszych osobach, są rodziny i osoby samotne. Cieszymy się dużą ilością młodzieży – mówi Stefan Mitas z Inicjatywy Missio z Gliwic, jeden z liderów i organizatorów. W tym roku w trzech turnusach uczestniczyło ponad 1200 osób. – To są nasze trzecie rekolekcje na Górze Świętej Anny. Przyjechaliśmy z żoną i dwójką dzieci. Mamy sentyment do tego miejsca, bo w 2008 roku byliśmy tutaj jako małżeństwo bezdzietne, a teraz jesteśmy z trzyletnim synem i siedmiomiesięczną córką. Na pierwsze dziecko czekaliśmy 16 lat. Podczas naszych pierwszych rekolekcji zbliżyliśmy się do Pana Boga. Były one poważnym krokiem prowadzącym nas do ruchu Odnowy w Duchu Świętym i jednym z ważnych elementów, który dzięki łasce Bożej zaowocował narodzeniem się naszych dzieci. Tak to odebraliśmy i rozumiemy – mówi Stanisław Prusek z Wieszowej. W jego ocenie jest to dobre miejsce dla ludzi, którzy na tydzień chcą się oderwać od codziennego zabiegania i zbliżyć się trochę do Pana Boga. – Wydaje mi się, że każdy może sobie tutaj wybrać jakiś poziom dla siebie. Charakter rekolekcji bardzo nam odpowiada, są one zorganizowane profesjonalnie. Mamy konferencje, Eucharystię, uwielbienie, spotkania w małych grupach. Można się czegoś dowiedzieć, porozmawiać w mniejszym gronie, forma jest bardzo ciekawa – dodaje.

    Otwarcie na różnorodność

    Żeby to wszystko ogarnąć, na każdym turnusie program rozpisany jest właśnie na poziomy, w zależności od wieku i przebytej już formacji. – Przekrój jest ogólnopolski, coraz więcej osób przyjeżdża spoza naszej diecezji, ale i tak większość jest z diecezji gliwickiej, katowickiej i opolskiej. Od dwóch lat w organizacji rekolekcji współpracujemy z diecezją opolską. Cieszymy się z tego, bo na pierwszym turnusie było ośmiu księży z tej diecezji, z naszej jest troszeczkę mniej. Dużą radością jest też to, co Pan Bóg nam kładzie na serce, że te rekolekcje mają również wymiar ekumeniczny. Wśród uczestników pojawiają się osoby z innych Kościołów, a w tym roku po raz pierwszy nauczała u nas osoba z Kościoła protestanckiego. Cały czas moim marzeniem jest, żeby rekolekcje poszerzyły się o wymiar międzynarodowy, w kontekście otwarcia na Wschód – opowiada Stefan Mitas.

    Kościół dla ludzi

    Jaka jest specyfika tych rekolekcji? – To doświadczenie Boga żywego i dynamicznego, radosnego Kościoła, nastawionego na formację i ewangelizację. Niebojącego się świata, z dobrą, pełną szacunku współpracą między księżmi i liderami świeckimi. Także dobrą stroną muzyczną. Staramy się, żeby propozycja była pełna, jeśli chodzi o różną formę modlitwy – wyjaśnia Stefan Mitas. – Oni wypełniają to, czego nie potrafią albo na co nie mają czasu duszpasterze – powiedział bp Gerard Kusz po spotkaniu z liderami. W jego ocenie tego typu rekolekcje są niezwykle ważne, bo to, co polski Kościół szczególnie uwiera i jest jego słabą stroną, to brak aktywnego udziału laikatu w ewangelizacji. – Jest Rok Wiary, rok nowej ewangelizacji i trzeba nam kształtować liderów, którzy by potrafili wiarę przekazywać, rozmawiać z ludźmi i usuwać pewne przeszkody, które znajdują się wciąż w umysłach i sercach wielu ludzi. To dzieje się tutaj, poprzez tego typu rekolekcje, spotkania ewangelizacyjne i lepsze poznawanie Ewangelii, a więc Jezusa Chrystusa. Przekaz, że Jezus w życiu jest najważniejszy, jest istotą każdej ewangelizacji. Za to trzeba dziękować Panu Bogu i cieszyć się, że to ma miejsce. Duże grupy ludzi, które tu przyjeżdżają, są świadectwem, że tego trzeba pilnować i to trzeba kontynuować – powiedział bp Kusz. Więcej informacji i galeria zdjęć na: gliwice.gosc.pl.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół