• facebook
  • rss
  • Cała w tym siedzę

    Mira Fiutak

    |

    Gość Gliwicki 30/2013

    dodane 25.07.2013 00:00

    To ich sztandarowa akcja. Żadna łapanka i półśrodki, ale efekt całorocznej pracy w oratorium. Na 200 uczestników półkolonii jest 80 wolontariuszy.

    Od 13 lat w Salezjańskim Ośrodku Szkolno-Wychowawczym (SOSW) w Tarnowskich Górach-Reptach organizowane są dwutygodniowe półkolonie latem i tygodniowe zimą. Można powiedzieć, że mają już wyrobioną markę. Bez nagłaśniania, wyznaczają dzień zapisów i w ciągu dwóch godzin lista zapełnia się. – Staramy się, żeby to były wartościowe spotkania. Nie tylko bawimy się, ale chcemy też czegoś nauczyć – mówi odpowiedzialny za półkolonie ks. Piotr Lorek SDB, kierownik działającego w szkole oratorium.

    – Można powiedzieć, że są to dwie akcje prowadzone równolegle. Jedna z dziećmi, a druga z młodzieżą, z którą pracujemy cały rok. Półkolonie to ukoronowanie tej pracy – dodaje. Zauważa, że obie grupy potrzebują tego kontaktu. A przykładu kogoś, kto jest prawie rówieśnikiem, nie zastąpi żaden starszy wychowawca. Cyprian Matykiewicz jest odpowiedzialny za stronę muzyczną. Właśnie zdał maturę i planuje studia w Akademii Muzycznej. Gimnazjum kończył u salezjanów. Wtedy związał się z oratorium i tak jest do dziś, chociaż nie uczył się tu w liceum. – To nas bardzo rozwija, uczy odpowiedzialności. To nieocenione doświadczenie na przyszłość, cokolwiek będziemy robić – mówi o półkoloniach. – Poza tym przyciąga atmosfera. Mimo że jesteśmy zmęczeni, nikt nie ma tutaj wrażenia, że to czas zmarnowany. Mam świadomość, że robię coś pożytecznego. Teraz mam długie wakacje, to te dwa tygodnie mnie nie zabolą, ale w poprzednich latach też nie żal mi było tego czasu – dodaje. SOSW ma świetną bazę. W ośrodku jest oratorium z wieloma pracowniami. Aula, kaplica i sale szkolne, które w razie deszczu bez problemu mieszczą wszystkich uczestników. Oprócz tego sala gimnastyczna, boisko i wokół cały repecki park. Zamknięty, bezpieczny dla zabaw w terenie.

    Park linowy i konie

    Każdy dzień półkolonii przebiega według ustalonego planu. Na początek wspólna modlitwa i fragment filmu „Dzwonnik z Notre Dame”, omawianego później w grupach. Są wspólne zajęcia, np. wielobój sportowy, karaoke, podchody, zabawa w parku linowym rozłożonym obok ośrodka czy jazda konna. Albo razem przeżywane nabożeństwo pojednania ze spowiedzią. Animatorzy wykazują się w prowadzeniu jedenastu różnych tematycznie pracowni. Sportowej, muzycznej w studiu nagrań, plastycznej, ceramicznej. Są zajęcia dla kinomanów, lubiących humor i opowiadanie skeczy. Dzieci pieką ciasteczka, słuchają bajek albo wybierają się do parku – z zestawem podróżniczym, żeby poszerzyć wiedzę geograficzną, lub na spacer, podczas którego czeka na nich zaskakująca, specjalnie przygotowana przez animatorów historia detektywistyczna, w którą je włączają. Ważnym punktem każdego dnia jest podsumowanie, najpierw w grupie uczestników, a potem odpowiedzialnych, bo chodzi o to, żeby w tym działaniu nabierać doświadczenia. W oratorium jest ponad 120 uczniów. Pełna formacja trwa sześć lat i rozłożona jest na czas nauki w gimnazjum i liceum. Oddzielnie spotyka się grupa absolwentów, którzy nie zerwali kontaktu z oratorium. – To jest praca całoroczna. Półkolonie to perełka, nasza akcja sztandarowa. I tu jest cała radość, bo to nie jest tworzenie czegoś od zera, ale zbieranie efektów tej formacji. Animatorzy znają się, mają bliskie, czasem przyjacielskie relacje. To jest ich środowisko i tutaj czują się u siebie – wyjaśnia ks. Piotr Lorek. Towarzyszy uczniom przez wiele lat, bo niektórzy przychodzą do oratorium już na początku gimnazjum. Widzi, jak dojrzewają. – I czasem jest taki moment, kiedy ktoś z nich przychodzi na poważną rozmowę. To cała radość z tej pracy. Jak młodzi chcą czegoś więcej i sami dochodzą do tego. Dla takiego momentu warto to wszystko robić – dodaje.

    Wakacje z salezjanami

    Ala Borowik jest animatorką muzyczną i opiekunem. W czasie roku szkolnego prowadzi grupę młodszych gimnazjalistów. Właśnie idzie do trzeciej klasy liceum, w oratorium jest od początku gimnazjum. – Staramy się, żeby atrakcyjnie i jak najlepiej zająć dzieciom ten czas. To jest nasza wspólna akcja, więc mamy do tego większą motywację. Znamy się, jesteśmy przyjaciółmi. Przygotowujemy się cały rok, a na półkoloniach to realizujemy – mówi o grupie wolontariuszy. Tuż przed półkoloniami uczestniczyła w Szkole Animatora Salezjańskiego. – To tydzień solidnej pracy, po której zmęczeni, zaraz idą dalej do roboty – wyjaśnia ks. Lorek. Po półkoloniach, w ramach letniego wyjazdu organizowanego przez szkołę, Ala razem z innymi jedzie na pielgrzymkę do Turynu w związku z peregrynacją relikwii bł. ks. Jana Bosko. Potem będzie piesza pielgrzymka w grupie salezjańskiej z Wrocławia na Jasną Górę, a na koniec wakacji zjazd Młodzieżowego Ruchu Salezjańskiego w Oświęcimiu. Ala ma w planach wszystkie te spotkania, mówi: – Siedzę w tym cała, jak większość z nas.

    Galeria na gliwce.gosc.pl.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół