• facebook
  • rss
  • Ks. Adam Boniecki w Gliwicach

    Ks. Waldemar Packner

    dodane 06.05.2013 20:15

    "Przywitam was jak nasz papież – dobry wieczór" – zaczął spotkanie były naczelny TP.

    Ks. Adam Boniecki przyjechał do Gliwic 6 maja na zaproszenie Gliwickiej Wyższej Szkoły Przedsiębiorczości. Spotkanie odbyło się w ramach cyklu „Autorytety i autoportrety”. – Sądzę, że mamy do czynienia z niekwestionowanym autorytetem w naszym kraju, dlatego cieszę się z tego spotkania – przywitał gościa dr Tadeusz Grabowiecki, rektor uczelni. Wspomnienia ks. Adama Bonieckiego dotyczyły jego pracy w Watykanie i w „Tygodniku Powszechnym”.

    Watykan od środka

    Kiedy wyjeżdżał do Watykanu w 1979 roku, na zaproszenie Jana Pawła II, miał zająć się tworzeniem polskiego wydania „L’Osservatore Romano”. Przed wyjazdem wezwał go ubek i powiedział: „Nareszcie będziemy mieli w Watykanie godnego reprezentanta”. – Nie próbował mnie nagabywać do współpracy, choć potem, oglądając teczki IPN, przekonałem się, ile pracy włożono, by mnie zwerbować – wspominał ks. Boniecki. Mówił, że Jan Paweł II z trudem znosił watykańską machinę. Kiedy zauważył, że jakoś się to kręci, oddał się temu, co uważał za najważniejsze – ewangelizacji.

    Przez kilka lat pracy w Watykanie ks. Adam Boniecki poznał wielu pracowników i dostojników rzymskiej kurii. – Czasem określa się Watykan, jako jedno wielkie gniazdo aferzystów. Tak nie jest, chyba, że w wyjątkowych przypadkach. Większość ludzi, których spotkałem, było pobożnych, prawych i kompetentnych – wspominał ks. Boniecki. Podkreślił, że Watykan rządzi się swoimi prawami. Kiedy papież, w jednej z rzymskich parafii, zainspirowany przygotowanym przez młodzież przedstawieniem, wygłosił wspaniałą pochwałę Sołżenicyna, ks. Adam Boniecki chciał ją opublikować. – Nagle ktoś do mnie zadzwonił i powiedział, że papież nigdy takiego przemówienia nie wygłosił. Więc drukiem też się nie ukazało – opowiadał były naczelny TP. Dodał, że po wizycie w Watykanie Lecha Wałęsy wśród pracowników powstał związek zawodowy. – I choć nikt go nie zwalczał, to po latach jakoś sam cicho skonał – żartował ks. Boniecki. Dodał przy okazji, że pracownicy watykańscy byli słabo opłacani, co zmienił dopiero Jan Paweł II.

    Po prelekcji ks. Boniecki długo odpowiadał na pytania słuchaczy   Po prelekcji ks. Boniecki długo odpowiadał na pytania słuchaczy Ks. Waldemar Packner /GN Kiedy po latach zajrzał do swojej teczki z IPN, zdziwił się, że tylu ludzi starało się go pozyskać do współpracy i inwigilowało każdy jego krok. – Widocznie uznali, że jestem tam kimś ważnym. Na koniec mojej teczki napisali, że Boniecki jest, niestety, bezwzględnie lojalny papieżowi, brak jest podejrzanych kontaktów z kobietami i nie da się zwerbować. Teczkę schować i nie używać do celów szkoleniowych – opowiadał ks. Boniecki

    Mój TP

    Druga część refleksji ks. Adama Bonieckiego dotyczyła jego pracy na stanowisku redaktora naczelnego „Tygodnika Powszechnego” w latach 1999 – 2011. Przypomniał, że tygodnik powołał do istnienia kard. Adam Sapieha i oddał w ręce ludzi świeckich. – „Tygodnik Powszechny” zawsze był i jest katolicki, ale nie kościelny. Porusza często tematy trudne i być może niewygodne dla hierarchii, ale czy mamy je zostawiać innym, nieprzychylnym Kościołowi mediom – pytał ks. Boniecki. Dodał, że zło, również w Kościele, jest o wiele bardziej „medialne”, niż dobro. – Jeden ksiądz pedofil ma przez tydzień wokół siebie całe polskie media. O dziesięciu porządnych księżach nie zainteresuje się nawet pies z kulawą nogą. Ale, niestety, w takiej żyjemy rzeczywistości – komentował były naczelny TP.

    Pytając, czy tygodnik robiony jest po chrześcijańsku, odpowiedział: „Raz pewnie tak, raz nie. Ale zawsze z miłością do Kościoła i człowieka”.

     

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół