• facebook
  • rss
  • Ulga.net do usług

    dodane 17.01.2013 00:00

    O tym, jak, będąc skazanym na pomoc, można pomagać innym, z Katarzyną Warachim rozmawia ks. Waldemar Packner.


    Ks. Waldemar Packner: Pamięta Pani ten dzień?


    Katarzyna Warachim: – Oczywiście. To był piątek 29 sierpnia 1980 roku. Tydzień wcześniej skończyłam 10 lat. Jak często po drodze ze szkoły bawiłyśmy się z innymi dziećmi na placu zabaw, niedaleko domu. I wtedy huśtawka uderzyła mnie w plecy. Niestety, złamała mi kręgosłup, w wyniku czego doznałam porażenia wszystkich kończyn, tzw. tetraplegii. Przez dwa lata walczyłam o życie, potem uczyłam się życia na wózku, na którym jeżdżę już ponad 32 lata.


    Czy dziecku łatwiej pogodzić się z niepełnosprawnością niż dorosłemu?


    – W pewnym sensie tak. Dziecko, skazane na opiekę rodziców, ciut łatwiej godzi się z wózkiem niż dorośli, którzy prowadzili aktywne życie, a nagle stali się niepełnosprawni, zależni od pomocy innych.


    Buntowała się Pani?


    – No pewnie, choć nigdy się nie poddałam. Pomimo dość dużej niepełnoprawności realizowałam marzenia, czyli skończyłam studia na Uniwersytecie Śląskim, jestem magistrem teatrologii, bo teatr jest moją największą pasją. Podyplomowo ukończyłam jeszcze dziennikarstwo i psychologię zachowań społecznych. Pozornie to tylko odległe kierunki, w rzeczywistości zaś mają dużo wspólnego.


    Znalazła Pani pracę?


    – Nie. Środowisko krytyków teatralnych jest dość hermetyczne, więc trudno się przebić. Dla wielu jako niepełnosprawna byłam zbyt aktywna, dla innych zbyt mało sprawna. Więc szukałam czegoś, w czym mogłabym wykorzystać i zdobytą wiedzę, i ponadtrzydziestoletnie doświadczenie osoby poruszającej się na wózku.


    I tak zrodził się pomysł portalu dla niepełnosprawnych i osób starszych?


    – Przez wiele lat byłam swego rodzaju łącznikiem pomiędzy niepełnosprawnymi a tymi, którzy mogli i chcieli pomóc. Często ktoś dzwonił z pytaniem: „Kaśka, masz kogoś, kto może przetkać kran czy wkręcić żarówkę?”. Dla nas czasem najbardziej prozaiczne sprawy urastają do rangi problemu nie do przeskoczenia. Postanowiłam więc założyć portal, który już na szerszą skalę będzie pomocny dla starszych i niepełnosprawnych. Internet jest narzędziem, z którego często korzystają osoby niepełnosprawne; poza tym okazało się, że w Polsce nie ma ściśle usługowego portalu dla niepełnosprawnych. Więc postanowiłam taki stworzyć.


    Co jest na www.ulga.net?


    – Strona jest dla niepełnosprawnych i star-
szych, bo często wymagamy tej samej pomocy. Dziś, w zabieganym świecie, dzieci i wnukowie nie zawsze mają czas, aby zrobić zakupy, zaprowadzić do fryzjera czy przynieść węgiel. Mój portal łączy osoby niepełnosprawne z tymi, które chcą pomóc i odwrotnie. Strona jest bardzo przejrzysta, dostosowana do osób słabowidzących i niewidomych; pozbawiona niepotrzebnej grafiki, a jednocześnie estetyczna i łatwa w poruszaniu się po niej.


    Strona ma cztery podstawowe kategorie. Co można w nich zna-
leźć?


    – Te kategorie to: senior, niepełnosprawni, pomoc domowa i pozostałe. W zależności od tego, kto czego szuka, łatwo może odnaleźć na stronie. Jest tu niemal wszystko, czego może potrzebować osoba niepełnosprawna lub starsza – od poszukiwania opieki, robienia zakupów, po „złotą rączkę”, usługi fryzjerskie, kosmetyczne w domu, wyprowadzanie pieska, opiekę nad grobem, aż do porad prawnych dotyczących choćby refundacji sprzętu.


    Portal to także okazja dla tych, którzy chcą pomóc?


    – Zarejestrować i zalogować mogą się także te osoby, które chcą, odpłatnie lub na zasadzie wolontariatu, pomagać innym.


    A nazwa portalu i logo?


    – Nazwa niektórym kojarzyła się pejoratywnie, jako ulga w cierpieniu lub w czymś ciężkim. Uważam, że ulżyć można komuś w codziennych, zwykłych sprawach, i jest to coś wspaniałego. Jako osoba niepełnosprawna sama wiem, czego w codziennym życiu nam potrzeba i jakich ludzi szukamy. A logo to parasol, czyli ochrona i opieka. Gdyby się przypatrzeć, to logo jest uśmiechniętą buźką.


    Rano budzi się Pani i...


    – Włączam radio, potem zaraz komputer. Przez cały dzień staram się śledzić portal na bieżąco.


    Od lat również rysuje i maluje Pani ustami.


    – Po wypadku miałam dużo czasu, a malarstwo zawsze było moją pasją. Skoro nie mogłam malować rękami, zaczęłam ustami. Piszę także wiersze, wydałam trzy tomiki, ale to już zupełnie inna opowieść. 
•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół