• facebook
  • rss
  • Ile zostawimy dobra

    Ks. Waldemar Packner

    |

    Gość Gliwicki 03/2013

    dodane 17.01.2013 00:00

    Zawsze pogodny i uśmiechnięty – tym zjednywał sobie ludzi; nie tylko swoich parafian i nie tylko wierzących.


    Był otwarty na człowieka. Nigdy nikogo nie oceniał i nie osądzał. Mówił, że od tego jest Pan Bóg, a my ludzi mamy do Niego prowadzić dobrocią. Kiedyś powiedział: tyle po nas zostanie, ile zostawimy dobra.
Uroczystościom pogrzebowym przewodniczył bp Jan Kopiec, uczestniczyli w niej także bp senior Jan Wieczorek oraz
bp Jan Bagiński, kolega kursowy zmarłego, były biskup pomocniczy w Opolu. Mszę koncelebrowało prawie 100 księży z diecezji opolskiej i gliwickiej. – Kościół lokalny żegna wyjątkowego kapłana, który na zawsze pozostanie w pamięci. Naszym zadaniem jest dalej rozwijać to dobro, które po nim zostało – powiedział biskup gliwicki.


    Dobry pasterz
swojego ludu


    W homilii bp senior Jan Wieczorek odniósł się do liturgii Wielkiego Piątku. – Parafrazując śpiewaną wtedy pieśń, możemy o ks. Kowoliku powiedzieć, że odszedł pasterz dobry, który ukochał powierzony sobie lud – zauważył bp Wieczorek i wspomniał ostatnie z nim spotkanie. – Było to dwa dni przed jego śmiercią. Gdy się żegnaliśmy, uklęknął na oba kolana i powiedział: pobłogosław mnie.
Ks. Gerard Kowolik dzięki długoletniej pracy zyskał szacunek i uznanie w całym Zabrzu. – Dla nas był wyjątkową postacią. Zawsze na sercu leżało mu dobro nie tylko swoich wiernych, ale całego miasta, gdzie spędził 35 lat swojego życia – powiedziała prezydent Zabrza Małgorzata Mańka-Szulik.
Ks. inf. Paweł Pyrchała podkreśla jego otwartość na ludzi młodych. – W diecezji opolskiej 20 lat był duszpasterzem młodzieży męskiej. Dla nich organizował obozy i górskie wędrówki, a robił to w ciężkich dla Kościoła czasach. Młodzi lgnęli do niego – powiedział ks. inf. Pyrchała. – To był wspaniały duszpasterz i człowiek. Biła od niego wielka dobroć, którą wszyscy czuli. Po przejściu na emeryturę nadal nam pomagał. Jego śmierć to dla nas ogromna strata – powiedział ks. Arkadiusz Kinel, który po ks. Kowoliku został proboszczem w parafii św. Andrzeja.
W imieniu kolegów kursowych zmarłego pożegnał bp Jan Bagiński. Wspomniał, że obaj byli wśród prawie 100 alumnów, którzy zaczynali studia w seminarium duchownym. Święcenia kapłańskie przyjęło 68 z nich, do tej pory żyje 22. – Cechowała go dobroć i bezkonfliktowość, dlatego był tak przez nas lubiany – wspominał bp Bagiński, który przytoczył też jego słowa, że w tej parafii, otoczony życzliwymi wiernymi, czuje się naprawdę szczęśliwy.
Mam też własne wspomnienie o księdzu Kowoliku. Parę lat temu w kawiarni siedzieliśmy z przyjaciółmi przy kawie. Nagle kelner przyniósł duże puchary lodów i postawił na stole. Na naszą uwagę, że to pomyłka, odpowiedział: to od tego starszego pana. W kącie siedział rozbawiony sytuacją ks. Kowolik. Takim zapamiętają go wszyscy, którzy mieli w życiu szczęście go poznać.


    Wciąż blisko nas


    Ks. Gerard Kowolik urodził się 1 września 1931 roku, pochodził z parafii św. Jana Chrzciciela w Zabrzu-Biskupicach. Święcenia kapłańskie przyjął 17 czerwca 1956 roku w Opolu. Pracował jako wikariusz w parafii Wniebowzięcia NMP w Krapkowicach-Otmęcie. W 1961 roku mianowany został proboszczem w parafii św. Józefa w Gliwicach-Ligocie, a w 1978 roku proboszczem parafii św. Andrzeja Apostoła w Zabrzu. W 1991 roku uhonorowano go tytułem prałata.
Po 27 latach posługi proboszczowskiej 1 września 2005 roku przeszedł na emeryturę. Zmarł 11 stycznia br. w wyniku nieszczęśliwego pożaru jego mieszkania. Miał 82 lata, księdzem był przez 57 lat. Pochowany został
14 stycznia na cmentarzu obok kościoła. – Będziemy mieli do niego
blisko, a on nadal będzie otoczony naszą modlitwą i pamięcią – powiedziała Jolanta Myśliwiec, jedna z setek parafian uczestniczących w pogrzebie ks. Gerarda Kowolika.
Ks. Arkadiusz Kinel, następca zmarłego proboszcza, odczytał na koniec słowa ks. Gerarda Kowolika, które podczas wcześniejszej choroby napisał do swoich parafian: „Kochałem was wszystkich, każdego otaczałem moją miłością. Za wszystko jestem wam wdzięczny. Jeśli kogoś skrzywdziłem, z serca proszę o wybaczenie i proszę was o modlitwę, by pomogła mi spotkać się z naszym Panem”.


    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół