• facebook
  • rss
  • Zniszczone nagrobki

    Mira Fiutak

    dodane 15.10.2012 12:45

    Przed zbliżającą się uroczystością Wszystkich Świętych na cmentarzu w Gliwicach-Sośnicy trwa liczenie strat po wybuchu gazu sprzed kilku dni. Rodziny przychodzą, żeby zrobić dokumentację fotograficzną i coś wstępnie uprzątnąć.

    Tadeusz Papuga mieszka w Małkini koło Ostrowi Mazowieckiej. O wybuchu gazu i pożarze w sąsiadującej z cmentarzem firmie Allcar dowiedział się z mediów. Jest emerytowanym górnikiem, pochodzi z Sośnicy, gdzie przez wiele lat mieszkał. Razem z żoną przyjechał odwiedzić rodzinę, a przy okazji zobaczyć straty na cmentarzu. – Grób mojego ojca jest tam na początku, to nie ucierpiał tak bardzo, jest tylko popękany. Podobnie grób syna szwagra, który jest trochę niżej. Teraz idę zobaczyć nagrobek szwagra, ale w tamtej części już jest lepiej – mówi. – Najbardziej żal rodzin, które mają te najbardziej zniszczone groby, bo przecież zaraz 1 listopada i będą musiały przyjść na grób, którego w zasadzie nie ma. To przykre, czasem na taki nagrobek idą oszczędności całego życia. Pomnik w tej chwili kosztuje nawet do 10 tysięcy – dodaje.

    W wyniku wybuchu zniszczonych zostało kilkadziesiąt nagrobków na cmentarzu należącym do parafii Najświętszej Maryi Panny Wspomożenia Wiernych. Groby ucierpiały w różnym stopniu, część wymaga tylko niewielkich napraw, a inne są kompletnie zniszczone. Zakład, na terenie którego doszło do wybuchu, nie był ubezpieczony. Jak informuje Marek Słomski, rzecznik prasowy KMP w Gliwicach, policja nie zajmuje się sprawami odszkodowań, ale zbiera dowody i przesłuchuje świadków w prowadzonej sprawie. Zgromadziła również dokumentację fotograficzną zniszczonej części cmentarza. Jednak osoby poszkodowane dla ułatwienia procedury same mogą się zgłaszać do Komendy Miejskiej Policji lub Komisariatu V w Sośnicy przy ul. Wawelskiej 2. – Dobrze jest sporządzić, przy pomocy jakiejś kompetentnej osoby, np. z zakładu kamieniarskiego, wycenę skali zniszczeń. I mieć dokumentację fotograficzną, która wykonana może być nawet telefonem komórkowym, zanim podejmie się jakieś prace porządkowe i naprawcze nagrobków – informuje Marek Słomski.

    Do wybuchu doszło w środę późnym popołudniem w magazynie, gdzie zgromadzone były butle z propanem-butanem. Rozszczelnieniu uległ zbiornik o pojemności prawie 3 tys. litrów. W magazynie znajdowało się 200 różnego typu butli. Nikt z ludzi nie ucierpiał w wybuchu i pożarze.


     

    «« | « | 1 | » | »»

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół