• facebook
  • rss
  • Nie tylko lekarze


    dodane 07.06.2012 00:00

    Rozmowa 
z o. Ireneuszem Sajewiczem, dyrektorem Szpitala św. Kamila w Tarnowskich Górach.


    Ks. Waldemar Packner: Zawsze ojciec protestuje, gdy o oddziałach opieki paliatywnej ktoś powie „umieralnia”?


    O. Ireneusz Sajewicz: – Zawsze, bo to nie jest prawda. Są sytuacje, kiedy chorujący na raka nie może mieć już zapewnionej odpowiedniej opieki w warunkach domowych, nawet przy ogromnym poświęceniu swoich bliskich. Na oddział wewnętrzny czy geriatryczny nie zostanie przyjęty, więc koniecznością jest dobry i przyjazny oddział opieki paliatywnej. Ten stacjonarny wzmaga jakby opiekę, którą pacjent miał w domu. Chciałbym, aby nasi pacjenci mieli poczucie, że dom zamieniają na dom, choć znajdują się na naszym oddziale.


    Czy pobyt na oddziale paliatywnym to czasem wykonanie koniecznych zabiegów, po których pacjent może wrócić do domu?


    – Oczywiście. Jeśli zachodzi potrzeba, np. odwodnienia, podania kroplówki czy wyprowadzenia powstałych odleżyn, to po ich zakończeniu pacjenci mogą wrócić do domu. Jeśli trzeba, mogą pozostać na oddziale.


    Są sytuacje, kiedy to sama rodzina wzbrania się przed oddaniem kogoś bliskiego na oddział paliatywny...


    – Często mieszkanie w bloku jest małe, samo wstawienie odpowiedniego łóżka jest już kłopotliwe, dużo problemów może stwarzać dbanie o higienę i codzienną toaletę. Poza tym domownicy pracują, a więc czasem chory jest przez długie godziny sam. Poza tym może dojść do sytuacji, kiedy odpowiednia opieka medyczna w najwłaściwszy sposób może być zapewniona tylko w warunkach szpitalnych. Oddanie więc chorego do hospicjum jest wyrazem troski i miłości o jego dobro, a nie jej brakiem. Poza tym w każdej chwili bliscy mogą go odwiedzić, przebywać z nim tak często i tak długo, jak tylko tego chcą. Poniekąd opiekę w domu mogą kontynuować na naszym oddziale, a więc nie jest to wyłączenie rodziny, tylko danie jej nowych możliwości.


    Oddział opieki paliatywnej to nie tylko opieka medyczna?


    – To także pomoc psychologa, rehabilitanta, kapelana szpitalnego oraz towarzystwo wielu wolontariuszy, którzy z chorymi chodzą na spacery, poczytają książkę czy gazetę albo po prostu z nimi są. •

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół