Listy Jerzego Marszałkowicza

ak

publikacja 22.04.2021 00:00

Nazywany jest bratem Albertem naszych czasów.

	W schronisku w Bielicach. W schronisku w Bielicach.
Andrzej Kerner/ Foto Gość

Na pół roku przed śmiercią, dobiegający 87. rocznicy urodzin brat Jerzy pisał do o. Zbigniewa Winiarza: „Piszę ze wstydu, że po Spowiedzi św. u księdza, kiedy był ksiądz w Schronisku, poszedłem rano do naszego kościoła parafialnego i miałem szczęście przyjąć Komunię św. (br. Jerzy nie był kapłanem, przyjął tylko niższe święcenia kapłańskie.

Miał prawo noszenia sutanny i dlatego nazywano go księdzem – przyp. A.K.). Następnego dnia tj. we czwartek też poszedłem do kościoła i przyjąłem Komunię św., ale zaraz uświadomiłem sobie, że nie mogę połknąć tego świętego komunikanta, bo to i tamto (jakaś błędna myśl). Ale przezwyciężyłem tę myśl. Następnego dnia, czyli w piątek poszedłem do kościoła, chyba też rano. Miałem obawy, czy przyjąć Komunię św., ale w ostatniej chwili przezwyciężyłem tę myśl i pobiegłem do ołtarza tak, że ksiądz wyjął puszkę z komunikantami z tabernakulum i dał mi Komunię św. Później miałem obawy czy dobrze zrobiłem i więcej nie przyjąłem Komunii św.”.

Pisze to człowiek nazywany „bratem Albertem naszych czasów”, od lat 60. ubiegłego wieku opiekujący się bezdomnymi i wykluczonymi, współzałożyciel Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta, człowiek, który przez czterdzieści lat mieszkał z bezdomnymi w schroniskach – najdłużej w Bielicach. Święty – tak przecież o nim wielu nie bez przyczyny mówiło. A tu takie wyznanie…. To świadectwo, jak wielką walkę duchową, także ze skrupułami, musiał toczyć przez swoje długie życie zmarły dwa lata temu ks. Jerzy. Ten fragment przede wszystkim jednak jest wyrazem ducha niezwykle czułego, wrażliwego, subtelnego – mimo życia w trudnych, nie tylko z powodu ubóstwa, warunkach. Właśnie dlatego tak cenna jest ta książka* – zbiór listów ks. Jerzego, których adresaci zgodzili się je udostępnić. To tylko mały wycinek jego korespondencji, zaznacza wrocławska lekarka, dr Wanda Kozaczyńska, wieloletnia bliska współpracowniczka ks. Jerzego, która przygotowała listy do druku. Ale nawet z tego wycinka wyłania się niezwykła postać prekursora służby ludziom bezdomnym w powojennej Polsce. Człowieka pełnego prostoty i delikatności, co – biorąc pod uwagę warunki, w jakich żył – wcale nie musiało przychodzić z naturalną łatwością. Zamykające tę książkę listy znanego wrocławskiego historyka Kościoła ks. prof. J. Swastka do ks. Jerzego są świadectwem, jak ogromnym szacunkiem darzony był ks. Jerzy także przez elitę intelektualną Kościoła, a przynajmniej przez jej część. Listy. Ks. Jerzy Adam Marszałkowicz, oprac. Wanda J. Kozaczyńska. Bielice 2021, wyd. Koło Bielickie Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta, s. 154.