Dwie organizacje z Mysłowic i Nakła Śląskiego łączą siły, by pomagać dzieciom w Ugandzie

Szymon Zmarlicki Szymon Zmarlicki

dodane 12.09.2019 12:36

Ksiądz Walter Wokorach spotkał się z parafianami z Nakła Śląskiego, by opowiedzieć o życiu w Ugandzie i potrzebach dzieci.

Dwie organizacje z Mysłowic i Nakła Śląskiego łączą siły, by pomagać dzieciom w Ugandzie Ks. Walter Wokorach z Małgorzatą Wildner z fundacji EDUganda i ks. Eugeniuszem Billem, proboszczem parafii w Nakle. Szymon Zmarlicki /Foto Gość

Inicjatorką pomocy dla dzieci w Ugandzie jest pochodząca z Mysłowic Małgorzata Wildner, która założyła fundację EDUganda, wspierającą edukację w tym kraju. Organizacja powstała jako owoc Światowych Dni Młodzieży w Krakowie, na które przyjechał z Afryki ks. Walter Wokorach.

- Ks. Walter mieszkał u mnie w czasie ŚDM, później nadal utrzymywaliśmy kontakt i pojechałam do Ugandy z rewizytą. Zobaczyłam wtedy, ile jest dzieci, które nie chodzą do szkoły. Poznałam kraj, tamtejszą rzeczywistość i potrzeby ludzi. Wróciłam do domu z przekonaniem, że skoro nam tutaj niczego nie brakuje, to trzeba im jakoś pomóc - wyjaśnia założycielka fundacji.

Organizacja ma w Ugandzie 13 podopiecznych, którym opłaca czesne za szkołę z internatem. Dzięki temu mogą się uczyć, z czego są bardzo dumni. Poza tym do dzieci trafiają materiały szkolne, takie jak zeszyty czy przybory do pisania, a także inne drobne prezenty.

Małgorzata Wildner skontaktowała się i nawiązała współpracę z Dziełem Świętego Mikołaja z Nakła Śląskiego, które w zeszłym roku zorganizowało akcję zbierania koszulek dla dzieci z Afryki i miało już doświadczenie w transporcie ubrań na Czarny Ląd.

Współpraca zaowocowała również spotkaniem z ks. Walterem Wokorachem, który ponownie przybył do Polski i w środę odwiedził parafię NSPJ w Nakle Śląskim, gdzie spotkał się z parafianami, by podzielić się świadectwem i doświadczeniami życia w Ugandzie.

Niespodziewanie głównym przesłaniem wystąpienia gościa stał się apel do młodych Polek o posiadanie licznego potomstwa. - Trójka, czwórka, szóstka, nawet dziesiątka dzieci? Żaden problem! - przekonywał żywiołowo ks. Wokorach, który sam ma kilkanaścioro rodzeństwa.

Pytany o swoje powołanie, ks. Wokorach opowiadał, że do kapłaństwa przyciągnął go przykład pewnego księdza, z którym od wielu lat był bardzo zżyty i który - jak później odkrył - ochrzcił go. Niedługo po jego święceniach ów starszy kapłan podupadł na zdrowiu, a ks. Wokorach czuwał przy nim w chorobie i udzielił mu ostatnich sakramentów, co uważa za cud.

Ksiądz z Ugandy wyliczał problemy dzieci i młodzieży w swoim kraju: głód, trudności z dostępem do edukacji i przepełnione szkoły, w których na jednego nauczyciela przypada nawet setka uczniów nieposiadająca nawet kartki czy ołówka, uzależnienia od używek i narkotyków oraz wczesne kontakty seksualne skutkujące nieplanowanymi ciążami, po których młode matki na dobre porzucają naukę.

Dwie organizacje z Mysłowic i Nakła Śląskiego łączą siły, by pomagać dzieciom w Ugandzie   Wspólne zdjęcie z księżmi z parafii w Nakle Śląskim i przedstawicielami Dzieła Świętego Mikołaja. Szymon Zmarlicki /Foto Gość