Terapia wdzięczności

Klaudia Cwołek

|

Gość Gliwicki 37/2019

dodane 12.09.2019 00:00

Dziękować za dobro i cieszyć się życiem mimo trudnego położenia. Tego uczą się klerycy w rusinowickim ośrodku.

Dk. Adam Pietrowski przewodniczy nabożeństwu w kaplicy ośrodka. Dk. Adam Pietrowski przewodniczy nabożeństwu w kaplicy ośrodka.
Klaudia Cwołek /Foto Gość

Wszyscy diakoni diecezji gliwickiej przed przyjęciem święceń kapłańskich wyjeżdżają do Ośrodka Rehabilitacyjnego w Rusinowicach k. Lublińca. Inicjatorem praktyk jest biskup senior Jan Wieczorek, który troszczy się o to miejsce od ponad 25 lat, czyli od początku istnienia. A obecny dyrektor ośrodka, ks. Kazimierz Tomasiak, pierwsze doświadczenia w pracy z niepełnosprawnymi zdobywał właśnie dzięki tym praktykom.

Czas, żeby być

– Istotą tej praktyki jest to, żebyśmy po prostu byli i towarzyszyli pacjentom ośrodka. Dla mnie to jest pierwszy kontakt z niepełnosprawnymi i pozytywnie zaskoczyła mnie ogromna radość przebywających tu dzieci i rodziców – mówi diakon Michał Brzezina. Razem z dwoma kolegami rocznikowymi, Adamem Pietrowskim i Pawłem Korlagą, zamieszkał w ośrodku na trzy tygodnie, bo tyle trwa standardowy turnus, na który przyjeżdżają osoby z różnych stron Polski.

Diakon Adam Pietrowski poznał Rusinowice doskonale o wiele wcześniej jako pacjent. – Dla mnie to niby nic nowego, bo od wczesnych lat z takimi osobami przebywałem, tu i w innych szpitalach. Teraz jednak odkrywam wiele rzeczy na nowo, a inne sobie przypominam. Jeszcze raz uświadomiłem sobie znaczenie wdzięczności za to, co mamy. Po leczeniu powróciłem do zdrowia i ten stan mi już spowszedniał. A tutaj znów doceniam, jak wiele Pan Bóg mi dał. Ciągle porusza mnie prosta i szczera radość niepełnosprawnych ze zwykłych rzeczy, które im się udają. To może być cokolwiek, choćby przybicie piątki przy spotkaniu na korytarzu – mówi.

Klerycy podziwiają też rodziców i opiekunów niepełnosprawnych. – Ich poświęcenie dzieciom jest dla nas mobilizacją. My nieraz narzekamy, że czegoś nie mamy albo coś nas boli. A tu, gdy na nich patrzymy, nasze problemy znikają. Dostrzegamy, jak bardzo jesteśmy przez Boga obdarowani, ale też jak często o tym zapominamy – zauważa dk. Adam.

Grafik na cały dzień

W Rusinowicach diakoni mają dzień wypełniony od rana do wieczora. Prowadzą nabożeństwa, modlitwy, katechezy, przygotowują i asystują podczas liturgii (w ośrodku jest kaplica). Zaangażowani są też w infoterapię, czyli zajęcia medialne dostosowane do potrzeb osób niepełnosprawnych.

W ciągu dnia chodzą na wspólne zajęcia grupowe i posiłki. – Czasami wystarczy tylko być z tymi rodzinami, porozmawiać, a przede wszystkim wysłuchać, gdy ktoś chce się wygadać, wyżalić czy podzielić przeżywanym problemem. Widzimy, że z naszej strony obecność często ważniejsza jest niż jakiekolwiek słowa – podkreśla dk. Adam.

Prostota relacji

– Porusza nas świadectwo życia osób, które tutaj spotykamy, zaangażowanie i opieka nad niepełnosprawnymi. A także ich relacja z Panem Bogiem, bo niejednokrotnie widzimy, jak się modlą. Nieraz chore dzieci przychodzą do pustej kaplicy, klękają przed Panem Jezusem w tabernakulum, chwilę tak zostają i wychodzą. Dla mnie to jest przykład prostej wiary, której możemy się od nich uczyć – dodaje dk. Michał.

– Gdy udzielałem indywidualnego błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem, widziałem oczy dzieci zapatrzone w Hostię. Jak wygląda takie spotkanie „twarzą w twarz” z Panem Bogiem – nie da się opisać. Dla mnie to było niesamowite przeżycie – wyznaje dk. Adam.

– Jest tutaj jedno dziecko, które ma problemy z rozbieganym spojrzeniem, a gdy Adam je błogosławił, to potrafiło patrzeć wprost na Najświętszy Sakrament. W czasie naszej praktyki uderzyła mnie też ogromna kolejka rodziców do spowiedzi. Tutaj można zobaczyć, jak przemieniają się serca nas wszystkich – podsumowuje dk. Michał.