Kościół – niełatwa miłość

Karina Grytz-Jurkowska

|

Gość Gliwicki 30/2019

dodane 25.07.2019 00:00

O jedności, posłuszeństwie, pokorze i oczyszczeniu mówiono na Górze Świętej Anny.

▲	Paneliści (od lewej): Marcin Jakimowicz, ks. Artur Sepioło,  ks. dr hab. Tomasz Szałanda, Halina Kamińska i Krzysztof Sowiński. ▲ Paneliści (od lewej): Marcin Jakimowicz, ks. Artur Sepioło, ks. dr hab. Tomasz Szałanda, Halina Kamińska i Krzysztof Sowiński.
Karina Grytz-Jurkowska /Foto Gość

Rozmawiali o tym na panelu dyskusyjnym: Marcin Jakimowicz, dziennikarz „Gościa Niedzielnego”, ks. Artur Sepioło, dyrektor Sekcji ds. Nowej Ewangelizacji Kurii Diecezji Gliwickiej, ks. dr hab. Tomasz Szałanda z Olsztyna, Halina Kamińska z nyskiej Szkoły Nowej Ewangelizacji oraz Krzysztof Sowiński ze wspólnoty Głos Pana ze Skierniewic. Panel ten był częścią rekolekcji „Jezus żyje”. – W trzech turnusach bierze udział ok. 1000 osób z całej Polski i zagranicy. Temat roku: „Kocham Kościół” będzie pogłębiany podczas całorocznej formacji. Rekolekcje mają jednak przede wszystkim charakter kerygmatyczny – tłumaczy Stefan Mitas, koordynator rekolekcji. – Tytuł panelu: „Kościół – niełatwa miłość” pochodzi z książki ks. Grzegorza Strzelczyka. Ta trudność wynika z tego, że nie wszyscy identyfikują Kościół z Jezusem. Często rozdzielają to, tymczasem Chrystus jest w Kościele, a Kościół w Chrystusie. Chcemy to pokazywać, odkrywać i starać się zrozumieć, że Bóg pewne rzeczy dopuszcza, by nas oczyścić – mówi ks. Artur Sepioło.

Dialog jest dobry

Posłuszeństwo to jedna z najtrudniejszych kwestii, i dla duchownych, i dla świeckich. – A co jeśli twój biskup powie, że koszula, którą nosisz, nie jest w kratę? Czy posłuszeństwo jest ślepe? – prowokuje nieco ks. Tomasza Szałandę Marcin Jakimowicz. Wcześniej przytacza fragment z „Dzienniczka” s. Faustyny (Dz. 645), kiedy to zgodnie z nakazem obcego spowiednika, choć z bólem serca, mówi ona do Jezusa: „Ja nie mogę nic czynić, co mi każesz, bo mi spowiednik powiedział, że to wszystko jest złudzeniem i nie wolno mi słuchać Twojego żadnego rozkazu (…), ja muszę być posłuszna spowiednikowi”. Znamienne jest kolejne zapisane przez nią zdanie: „Jezus z łaskawością i zadowoleniem słuchał tych moich wywodów i żalów”. – Jeśli biskup tak mówi, to ja proszę go: „Zapytajmy kogoś trzeciego”... To takie posłuszeństwo dialogowane i tego się nauczyłem wobec przełożonych – odpowiada ks. Tomasz, zachęcając w sytuacjach spornych do rozmowy. – Posłuszeństwo jest niesamowicie trudne, dla mnie jest tajemnicą. Nie wiem, co takiego się w nim kryje, ale wiem, że kiedy moi bracia kapłani przestawali być posłuszni biskupowi, to wszystko, co robili, diabli na widłach nieśli... – dopowiada. A co w przypadku świeckich, często animatorów wspólnot? Co kiedy przychodzą do księdza z różnymi propozycjami i słyszą „nie”?

Halina Kamińska, dzieląc się swoimi doświadczeniami, z wdzięcznością wspomina otwartość swojego proboszcza, ks. Emila Ojczyka. – Mieliśmy klucze do salki, parafia była dla nas zawsze otwarta, mogliśmy pójść, porozmawiać, byliśmy przyjęci, nakarmieni. Ale i posłuszni – mówi. A wskazując na trudne chwile, kiedy zetknęła się z odejściem bliskich sobie kapłanów, liderów oraz sióstr zakonnych z posługi, przyznaje: – Musiałam sobie odpowiedzieć, dlaczego oni odchodzą, a ja zostaję.

Fundament

Krzysztof Sowiński dzieli się ciekawym sposobem na różne zawirowania, które dotykają Kościół. Zaczęło się od przynaglenia na modlitwie, by na nowo przeczytać katechizm. – I zobaczyłem tam cudowne rzeczy. Przekonałem się, że nauczanie Kościoła jest czymś, na czym mogę się oprzeć w swojej duchowości, w tym, co głoszę w naszej wspólnocie. Dlatego często cytuję jego fragmenty – mówi. A wskazując na posłuszeństwo, podaje przykład św. o. Pio czy s. Faustyny. Kiedy Kościół powiedział im „nie”, podporządkowywali się temu i ostatecznie zostali świętymi. – Nawet jeśli nasz proboszcz się myli, posłuchajmy go, bo Bóg z tego wyprowadzi coś lepszego. Nie krzyw się, zaufaj, a On przemieni to w błogosławieństwo – radzi. Modlitwa, posłuszeństwo i szukanie potwierdzenia Kościoła są też świetnym kryterium w rozeznawaniu, czy dana myśl pochodzi od Boga, czy od złego – podkreśla ks. Artur. – I lekcją pokory – dopowiada ks. Tomasz, wspominając barwnie, jak po studiach trafił na parafię.

– Zrobiłem doktorat, napisałem habilitację, liczyłem na wyjazd za granicę, a zostałem proboszczem na wiejskiej parafii. Jak rozpaliłem w piecu c.o., to zbiornik wyrównawczy tak tłukł o ścianę, że tynk leciał... Ale dzięki temu, że słuchałem biskupa, robiłem, co kazał, poznałem wspólnoty charyzmatyczne i jestem tutaj – twierdzi.

Mój Kościół

Paneliści podkreślają, że Kościół przeżywa czas oczyszczenia, ale obok na przykład kwestii pedofilii wielkiego przepracowania wymagają podziały wewnętrzne, klerykalizacja, niezrozumienie między księżmi a świeckimi. Ważna jest też rola formacji dorosłych w parafii, by było w niej grono osób do współpracy. A dobrym weryfikatorem, zarówno dla animatora świeckiego, jak i dla księdza, może być współmałżonek, inny kapłan czy parafianie, nawet ci spod budki z piwem, którzy nieraz stawiają do pionu.

– Mówimy o trudzie miłości Kościoła. Trzeba budować na fundamencie, ale nie oczekujmy braku problemów. Czy budujesz na skale, czy na piasku – burze będą! Ale nawet jeśli my zawiedziemy, Pan Bóg jest konsekwentny – przyznaje Halina Kamińska.