Ogień w Kokotku

Szymon Zmarlicki

|

Gość Gliwicki 29/2019

publikacja 18.07.2019 00:00

Niesamowity Festiwal Życia znowu wstrząsnął małą, na co dzień spokojną osadą skrytą w lublinieckich lasach. To był czas wielkiej wiary, radości i spotkania setek młodych osób z całego Śląska i nie tylko!

Okrzykiem „Jak ogień!” bp Marek Solarczyk i duszpasterze z poszczególnych diecezji wraz z całą zgromadzoną młodzieżą rozpoczęli spotkanie. Okrzykiem „Jak ogień!” bp Marek Solarczyk i duszpasterze z poszczególnych diecezji wraz z całą zgromadzoną młodzieżą rozpoczęli spotkanie.
Szymon Zmarlicki /foto gość

Tu na razie jest ściernisko, ale będzie Festiwal Życia – można było zanucić w poniedziałkowe popołudnie 8 lipca, gdy na niepozornym kawałku ziemi w Kokotku z minuty na minutę wyrastał coraz gęstszy las namiotów, a korowody wędrowców obwieszonych bagażami wciąż napływały ze wszystkich stron. Tak zaczęło się tygodniowe spotkanie dla młodzieży zorganizowane przez oblacką wspólnotę NINIWA we współpracy z pięcioma diecezjami z województwa śląskiego. Około 1000 osób codziennie uczestniczyło w Mszach Świętych, nabożeństwach i konferencjach zaproszonych gości – m.in. Joanny Bątkiewicz-Brożek, Sylwii Jaśkowiec, brata Marka z Taizé czy Moniki i Marcina Gomułków, znanych także jako Początek Wieczności.

Oprócz tego młodzi brali udział w koncertach (niektóre ściągały nawet ponad półtora tys. osób!), spektaklach i warsztatach tematycznych, a odważni pobiegli w ekstremalnym Biegu Festiwalowicza. W tym roku duchowy kierunek spotkania nadawała postać proroka Eliasza wraz z korespondującym z jego historią hasłem: „Jak ogień”.

– Festiwal jest piękny, przyjechało mnóstwo młodych. Jest tu rzeczywiście bardzo dużo entuzjazmu, energii, wzajemnej otwartości. Czuć dobrego, Bożego ducha. Jest jak ogień! – opisuje o. Tomasz Maniura OMI, oblacki duszpasterz młodzieży i organizator spotkania. – Ten ogień, rozpalony w zeszłym roku na pierwszym festiwalu, zapłonął i pali się coraz mocniej. Już samo to, że festiwal odbywa się po raz drugi w podobnej, a nawet lepszej formule, jest wielką wartością. A dla młodych to jest czas, który daje im dużo odwagi, wiary, poczucia wspólnoty, entuzjazmu i radości, których tak bardzo dzisiaj potrzebują – tłumaczy. Angelika z Zabrzegu pod Bielskiem-Białą już drugi raz przyjechała na festiwal. – Spotykam dużo osób z bardzo różnych środowisk, nie tylko z Polski, ale nawet z zagranicy. To świetne, bo ci ludzie są całkowicie różni, mają różne poglądy i spojrzenia na pewne sprawy, a jednak wszyscy jesteśmy w tym samym kręgu chrześcijańskim – podkreśla.

– Jest tu tylu wspaniałych ludzi, że zawsze można do kogoś dołączyć. Zresztą w zeszłym roku poznałam kilka osób i mam wrażenie, że teraz nie ma momentu, żebym nie spotkała kogoś z nich. To rewelacyjne, że zawsze, na każdym kroku ktoś się do ciebie odezwie i uśmiechnie. Nie da się tutaj czuć obco – przyznaje z radością, a narzeka – jak chyba każdy uczestnik festiwalu – jedynie na chłodne noce pod namiotem.

Pochodzący z Iławy Radek ma bogate doświadczenie, bo jeździł na Festiwal Życia jeszcze wtedy, gdy odbywał się w Kodniu. Zauważa, że organizatorzy poprawili niektóre niedociągnięcia z ubiegłego roku, a samych uczestników pojawiło się jeszcze więcej. Z kolei Karolina, Paulina i Weronika na festiwalu były po raz pierwszy, przyjechały z Miasteczka Śląskiego. – Bardzo nam się podoba, jest dużo ludzi, piękna atmosfera i wszystko dzieje się tu z woli Bożej – mówią dziewczyny. – Na polu namiotowym mamy miłych sąsiadów i da się wytrzymać, nawet kiedy jest bardzo zimno. A tuż po występie Arki Noego szczerze zapewniały, że to był najlepszy koncert w ich życiu, na którym czuły się, jakby same wciąż miały pięć lat.