Siostry odchodzą z Rusinowic

Klaudia Cwołek

|

Gość Gliwicki 29/2019

dodane 18.07.2019 00:00

Po prawie 25 latach pracy służebniczki śląskie kończą swoją działalność w jednym z najważniejszych miejsc w diecezji gliwickiej.

Pacjenci z s. Olgą Murą (z lewej), s. Magdaleną Wejman i ks. Kazimierzem Tomasiakiem. Pacjenci z s. Olgą Murą (z lewej), s. Magdaleną Wejman i ks. Kazimierzem Tomasiakiem.
Archiwum Ośrodka

Ośrodek Rehabilitacyjny w Rusinowicach od 1994 roku przyjmuje na trzytygodniowe turnusy niepełnosprawne dzieci i młodzież z rodzicami i opiekunami. Za każdym razem jest to około 160 osób z różnych stron Polski. Oprócz rehabilitacji i leczenia mogą tu korzystać z opieki duchowej i chrześcijańskiego wsparcia. A te możliwe są przede wszystkim dzięki ofiarnej pracy sióstr służebniczek oraz obecnych na miejscu księży. Tymczasem w drugiej połowie czerwca dyrektor ośrodka otrzymał oficjalne pismo od przełożonej Prowincji Katowickiej Zgromadzenia Sióstr Służebniczek NMP, w którym wypowiada umowę o współpracy. Już wcześniej z pięcioosobowej wspólnoty zabrano dwie siostry – główną księgową i kierowniczkę działu żywienia, a tego lata katechetkę pracującą w szkole i dla parafii.
W ośrodku zostały kierowniczka działu terapii zajęciowej i pielęgniarka, które mają odejść z końcem roku. Poprosiliśmy o komentarz w tej sprawie.

– Podjęta decyzja o zamknięciu placówki w Rusinowicach podyktowana jest trudnościami personalnymi prowincji. Przeżywamy kryzys powołań, którego konsekwencją jest starzenie się prowincji i odchodzenie z miejsc dotychczasowej posługi. Nigdy to nie jest dla nas proste. Prowincja jest żywym organizmem, gdzie poszczególne siostry pracują na rzecz całego zgromadzenia. Dlatego przełożeni w podejmowaniu decyzji muszą uwzględniać całość. Prowadzimy wiele dzieł własnych, jak przedszkola, świetlice, domy opieki, które w pierwszej kolejności mamy obowiązek personalnie zabezpieczyć. Jesteśmy świadome, że odejście sióstr spowoduje trud poszukiwań nowych pracowników, a „robotników mało”, dlatego wspieramy modlitwą księdza dyrektora – wyjaśnia s. Anuncjata Gajda, przełożona prowincjalna. Mimo że klamka zapadła, zainteresowani pozostawieniem sióstr nie mogą się z tym pogodzić i ciągle mają jeszcze nadzieję na zmianę stanowiska. Co więcej, wszystkie strony deklarują modlitwę w tej intencji.

– Pismo przełożonej prowincjalnej potwierdziło to, co już wcześniej było przez nią zapowiadane. Po cichu liczyliśmy, że ta decyzja zostanie odsunięta w czasie. Jeszcze raz chciałem przedstawić nasze argumenty, ale okazało się, że biorąc pod uwagę wszystkie za i przeciw, postanowiono zabrać siostry. Mimo to chcemy nadal bronić tego miejsca, bo nie wyobrażamy sobie ośrodka w Rusinowicach bez naszych sióstr służebniczek, które są tutaj od początku działalności – mówi jego dyrektor ks. Kazimierz Tomasiak.

Podkreśla, że w tym roku ośrodek obchodzi 25-lecie działalności i paradoksem jest, że podczas głównych uroczystości we wrześniu będzie też świętowany jubileusz obecności sióstr. – Dlatego jeszcze raz chcemy poprosić przełożone prowincjalną i generalną jeśli nie o cofnięcie, to przynajmniej odroczenie decyzji. Żebyśmy także mogli – jako rodzina ośrodkowa – bardziej przyjrzeć się sobie i naszemu powołaniu, bo siostry to nieoceniony, a także niedoceniony skarb. W ferworze pracy wydawało mi się, że zawsze będą, że tak musi być. A teraz, jeżeli odejdą, pozostanie w ośrodku wielka wyrwa. Z perspektywy straty widać to mocno. Tak naprawdę – nie wyobrażam sobie tego… Może trzeba zrobić krok w tył, odnaleźć się w tym na nowo. Wiem, że nie możemy niczego wymusić, ale postanowiliśmy codziennie się w tej intencji modlić. Teraz to jest już modlitwa o cud pozostawienia sióstr, żeby nasz ośrodek mógł dalej funkcjonować zgodnie z misją, z którą został założony – tłumaczy.

Czy taki „cud” się wydarzy, nie wiadomo. Również my, dziennikarze „Gościa Gliwickiego”, od wielu lat opisujący działalność ośrodka, w tej trudnej sytuacji mamy smutne refleksje. Nie tak dawno, bo na rozpoczęcie roku jubileuszowego ośrodka, na naszych łamach pisałam, że „ten mały szpital stał się wizytówką Kościoła gliwickiego w Polsce”. Chodziło o ośrodek z siostrami, nie bez sióstr.