Cyberprzemoc, hejt, sexting, stalking...

Szymon Zmarlicki Szymon Zmarlicki

dodane 07.02.2019 16:47

Nazywane z angielska zagrożenia w sieci można długo mnożyć. Najważniejsza w przeciwdziałaniu jest jednak ich świadomość - zarówno wśród rodziców, jak i dzieci.

Cyberprzemoc, hejt, sexting, stalking... - Na zajęciach z młodzieżą nastolatkowie zgłaszają, że padają ofiarą cyberprzemocy, ale po reakcjach niektórych widać, że sami się jej dopuszczają - przyznaje pedagog Joanna Dorocicz z Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Zabrzu Szymon Zmarlicki /Foto Gość

Co raz zostało wrzucone do internetu, pozostaje tam na zawsze - to pierwsza i najważniejsza zasada korzystania z sieci. Ale praktycznie każda aktywność w wirtualnym świecie niesie za sobą szereg zagrożeń.

Najbardziej narażeni na nie są najmniej doświadczeni użytkownicy. O ile w przypadku osób starszych problemem najczęściej okazuje się brak wiedzy i naiwność, co może skutkować utratą wrażliwych danych i w konsekwencji pieniędzy, o tyle w przypadku dzieci i młodzieży poniesione szkody zwykle ciężko wartościować w złotówkach.

Istnieje jednak wiele metod, by zapewnić dzieciom bezpieczeństwo podczas surfowania po sieci, ale to, czy i jak zostaną wykorzystane, zależy w największej mierze od rodziców.

- Internet jest wszechobecny i praktycznie nie ma możliwości odcięcia się od niego, bo zewsząd nas otacza. O ile małemu dziecku stawiamy granice i konsekwentnie ich pilnujemy, o tyle z nastolatkami jest trudniej, bo gdy raz kupiliśmy telefon z dostępem do internetu i pozwoliliśmy założyć konto na portalu społecznościowym, to ciężko to wszystko zabierać - uważa pedagog Joanna Dorocicz, która w środę poprowadziła warsztaty nt. "Moje dziecko w sieci" w Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Zabrzu.

Było to jedno ze spotkań w ramach prowadzonego przez tę placówkę programu wsparcia, który konfrontuje rodziców z licznymi wychowawczymi wyzwaniami.

- Przede wszystkim możemy rozmawiać ze swoim dzieckiem o tym, jak spędza czas w internecie, i uświadamiać je. Bo chociaż wydaje się, że młodzież jest świetnie obeznana z technologią, jednak nie do końca zdaje sobie sprawę z zagrożeń, które może tam spotkać - zaznacza.

Uważaj, co udostępniasz. Social media stalker - Z Dobrym Słowem
Z dobrym słowem | Rafał Jarząbek

Jak daleko może sięgać brak świadomości o zagrożeniach w sieci nawet wśród dorosłych, pokazuje powyższa prowokacja. Wystarczyło przejrzenie profili z ustawieniami publicznymi na Facebooku czy Instagramie, by stworzyć kompletny profil zupełnie nieznajomej osoby, oraz jedno aktualne zdjęcie, by odnaleźć ją na ulicy. To tylko jeden przykład z morza zagrożeń, jakie czyhają w sieci.

Jak tłumaczy J. Dorocicz, ważne jest towarzyszenie dziecku w wirtualnym świecie, ale nie na zasadzie inwigilacji czy podglądactwa. - Jeżeli dziecko natrafi na coś niebezpiecznego, ma wiedzieć, że może zgłosić to rodzicom, którzy są w stanie pomóc i zapobiec skutkom niewłaściwego korzystania z internetu - wyjaśnia.

Podkreśla wagę wcześniejszej świadomości zagrożeń i odpowiednio szybkiej reakcji, jednak kiedy kosztem internetu dziecko zaniedbuje swoje obowiązki szkolne i domowe, nie spotyka się z rówieśnikami czy reaguje agresją na próby ograniczenia dostępu do sieci, potrzebna jest wizyta u specjalisty w poradni. Często pomaga już pierwsze spotkanie z psychologiem. Zdarza się jednak, że konieczne jest podjęcie odpowiedniej terapii.