Do Boga przez rodzinę

Karina Grytz-Jurkowska

|

Gość Gliwicki 5/2019

publikacja 31.01.2019 00:00

- To rodzice są pierwszymi świadkami i nauczycielami wiary dla swoich dzieci - podkreślał bp Krzysztof Włodarczyk na Górze Świętej Anny.

Uczestnicy spotkania. Uczestnicy spotkania.
Karina Grytz-Jurkowska /Foto Gość

Ogólnopolskie spotkanie odpowiedzialnych Domowego Kościoła odbywało się tym razem na Górze Świętej Anny (18–20 stycznia). Jest to jeden z dwóch dorocznych zjazdów tej rodzinnej gałęzi Ruchu Światło–Życie, założonej przez ks. Franciszka Blachnickiego. Brali w nim udział członkowie kręgu centralnego na czele z parą krajową i moderatorem krajowym DK, pary diecezjalne wraz z księżmi moderatorami oraz pary posługujące wspólnotom DK za granicą. W sumie – ponad 150 osób, w tym 30 kapłanów. Był też bp Krzysztof Włodarczyk, delegat Konferencji Episkopatu Polski ds. Ruchu Światło–Życie, i ks. Marek Sędek, moderator generalny Ruchu Światło–Życie. Z uczestnikami spotkali się też opolscy biskupi pomocniczy – bp Paweł Stobrawa i Rudolf Pierskała. Podczas spotkania swoją kadencję zakończył ks. Tomasz Opaliński, moderator krajowy Domowego Kościoła, a funkcję tę przejął ks. Krzysztof Łapiński, pochodzący z archidiecezji białostockiej.

Natomiast obecna para krajowa, pochodząca z archidiecezji poznańskiej – Katarzyna i Paweł Maciejewscy – będzie pełnić tę funkcję przez kolejne dwa lata.

Przekazać wiarę

Tym razem zarównio konferencja, jak i całe spotkanie dotyczyły głównie realizacji katechumenatu rodzinnego, tego, jak wspierać małżonków w odpowiedzialnym wychowaniu dzieci do człowieczeństwa i wiary. Prowadzącymi były Elżbieta Kozyra i Maria Różycka z Krościenka, z Instytutu Niepokalanej Matki Kościoła. – To był bardzo ciekawy głos i spostrzeżenia osób, które choć same nie mają i nie wychowują swoich dzieci, jednak pracując z rodzinami, widzą ich zachowania podczas rekolekcji i nie tylko. Mówiły o błędach w wychowaniu, od których rodziny z Domowego Kościoła także nie są wolne. Formowanie samych małżeństw niestety nie zawsze przekłada się na ich formację jako rodziców. Treści małżeńskie są pierwsze, ale z nich powinno wypływać świadome i zgodne z duchem Ewangelii wychowanie dzieci. To były cenne uwagi. Zastanawialiśmy się też nad tym, dlaczego na przykład dorosłe dzieci członków Domowego Kościoła nierzadko tracą wiarę, jak temu zaradzić – relacjonują Jola i Krzysztof Gawinowie, para filialna. – Prócz konferencji były spotkania w grupach, gdzie pary z różnych diecezji dzieliły się doświadczeniami, jak najlepiej dotrzeć do młodego pokolenia, jak je pobudzić, przyprowadzić do Kościoła, przekazać wiarę. Stąd temat „Młodzi w Kościele” – dodają Anna i Janusz Zarembowie, para diecezjalna z DK diecezji opolskiej. W Polsce funkcjonuje prawie 4,5 tys. kręgów małżeńskich i niespełna pół tysiąca poza granicami kraju, w 23 państwach. W sumie należy do nich ok. 22,5 tys. małżeństw.

Przykład pociąga

Tym, jak rozwija się Domowy Kościół w innych krajach, dzieliły się pary posługujące za granicą – na Litwie, w Czechach, w Europie Zachodniej czy w Ameryce Północnej – jak Agnieszka i Tomasz Talagowie. – Siedem lat temu pojechaliśmy do Luizjany (USA), gdzie zaprosił nas do wygłoszenia rekolekcji poznany dwa lata wcześniej w Polsce Amerykanin David z żoną. Było tam wtedy 15 małżeństw. Dziś jest ponad 380 par i 70 kręgów w kilkunastu diecezjach. Amerykanie (tamtejsza Polonia ma swoje struktury) widzą, jak wielkie bogactwo duchowe i jak wiele darów można dostać od Boga dzięki uczestniczeniu we wspólnocie opartej na sakramencie małżeństwa i duchowości małżeńskiej – mówi Tomasz Talaga. – Myśleliśmy, że oni tam mają wszystko, wiele ruchów w Kościele, stowarzyszeń, programów. Tymczasem okazało się, że dla małżonków formacja Domowego Kościoła jest czymś, na co czekają, czego pragną dla trwałości małżeństwa i rodziny. Dzielą się tym, jaką te proste elementy formacji są pomocą i darem – dodaje jego żona.

O tym, że towarzyszenie małżonkom jest dobrym doświadczeniem także dla kapłana, wspomniał bp Krzysztof Włodarczyk, związany z Ruchem Światło–Życie i Domowym Kościołem niemal od początku kapłaństwa. Mówiąc o wychowaniu do wiary młodych podkreślał: – To rodzice są pierwszymi wychowawcami i katechistami swoich dzieci. Inne wspólnoty, państwo, szkoła, Kościół mogą tylko wspomóc. Tu mamy szanse jako Kościół wzrastać przez to, że rodzina jest silna i wypełnia dobrze swoją misję. A my ją wspieramy przez posługę sakramentalną, głoszenie Słowa i formację małżonków, by umacniali się w jedności małżeńskiej i byli świadkami dla swoich dzieci. Wskazuje, że młodzi mają dziś różne propozycje, a przy wielu aktywnościach łatwiej włączyć się w coś jednorazowo. – Systematyczna formacja wymaga wysiłku. Ci młodzi są pełni dobra, mają otwarte serca, tylko trzeba ich ukierunkować, rozpalić w nich pasję. A najlepiej przekonuje młodego świadectwo rówieśnika. Potrzebujemy więc świadków wśród młodzieży – przyznaje.