Nigdy nie wyjechaliśmy z ojczyzny

Mira Fiutak

|

Gość Gliwicki 4/2019

publikacja 24.01.2019 00:00

– Nie jesteśmy Polonią, jesteśmy Polakami – mówią o sobie. Na Śląsku kolędowali już po raz dziesiąty.

Wiktoria Laskowska- -Szczur dziękowała w Bytomiu za dobrą współpracę. Wiktoria Laskowska- -Szczur dziękowała w Bytomiu za dobrą współpracę.
Mira Fiutak /Foto Gość

Goście z Żytomierza wystąpili w kilku miejscach – parafii św. Jacka w Bytomiu, Koszęcinie, Pilicy i Rusinowicach. Mają już stałe punkty na trasie koncertowej, m.in. spotkanie w ośrodku rehabilitacyjnym dla dzieci i młodzieży niepełnosprawnej, które zawsze robi na nich duże wrażenie. Jak się dowiedzieli – z wzajemnością. Uczestnicy turnusów w Rusinowicach też starają się trafić właśnie na ten z ich kolędowaniem. Wszystko zaczęło się 10 lat temu, od udziału w Międzynarodowym Festiwalu Kolęd i Pastorałek w Będzinie. W tym roku również brali w nim udział, zdobywając dwa trzecie miejsca.

– W Żytomierzu, daleko, bo 900 kilometrów stąd, jest największa diaspora Polaków za granicą. Jesteśmy Polakami, a nie Polonią, bo nigdy nie wyjechaliśmy z Polski. Tam są nasze groby, nasza ziemia, gdzie się urodziliśmy, mieszkamy, pracujemy – podkreśla Wiktoria Laskowska-Szczur, prezes Żytomierskiego Obwodowego Związku Polaków na Ukrainie, który ma 26 lokalnych oddziałów. W tym roku będzie świętować 30-lecie. Od 2006 roku działa przy nim Polska Szkoła Sobotnio-Niedzielna im. I.J. Paderewskiego, do której uczęszcza 600 uczniów. Działa też Uniwersytet Trzeciego Wieku, związek wydaje swoje czasopisma, ma program telewizyjny i radiowy. Wielu młodych ludzi zainteresowanych jest studiami w Polsce. Waleria Korszak z Żytomierza, która tańczy w polskim zespole ludowym, w tym roku kończy szkołę średnią i też chce tutaj się uczyć.

– Moja rodzina jest polska, od urodzenia słyszałam, że mamy pielęgnować to, co jest naszą tradycją, co zostawili nam przodkowie. Polska to moja druga ojczyzna i chciałabym tutaj się uczyć – mówi. Jej rodzice też przyjeżdżają do pracy w Polsce. W ich domu na co dzień mówi się po ukraińsku, ale podczas wigilii, kiedy dzielą się opłatkiem, rozmawiają zawsze po polsku. W tegorocznych koncertach razem z solistkami wystąpił zespół wokalny Kolorowe Ptaszki, działający przy Kulturalno-Oświatowym Stowarzyszeniu im. W. Reymonta w Choroszewie, i taneczny zespół ludowy „Koroliski” z Żytomierza (jego nazwa oznacza „królewskie kwiaty”), w którym tańczy Waleria. W Bytomiu jest po raz drugi. Bardzo podoba jej się to miasto, jego architektura i ludzie, którzy tu mieszkają. Wiktoria Laskowska-Szczur podkreśla, że dzisiaj na Ukrainie dużo rodzin jest mieszanych.

– My wychowani jesteśmy w polskich. Wszystkie nasze tradycje otrzymaliśmy od dziadków i pradziadków. A teraz bardzo ważne jest przekazanie tego młodszemu pokoleniu. Nie tylko języka, tradycji i kultury, ale też polskości, którą mamy w sercu. Przez kilka pokoleń na tych ziemiach nie można było nawet „dzień dobry” powiedzieć po polsku na ulicy – przypomina. Na polskim cmentarzu w Żytomierzu znajdziemy groby rodziców Ignacego Jana Paderewskiego, rodziny Stanisława Moniuszki, rodzin Dąbrowskich, Kraszewskich. Zawsze przed Wszystkimi Świętymi sprzątają tę nekropolię. Bierze w tym udział od 250 do 300 osób. A w Dzień Zaduszny zapalają światełka pamięci z Polski, zebrane w ramach akcji „Podaruj znicz na Kresy”.

Prezes żytomierskiego związku podkreśla, że nie tylko przywracają polską kulturę, ale sami ją tworzą. Polacy są dobrze wykształceni, na przykład po dobrych akademiach muzycznych, co można było usłyszeć w czasie koncertu w Bytomiu. Docenia też kontakty z Urzędem Marszałkowskim w Katowicach i Urzędem Miasta w Bytomiu. Żytomierz podjął współpracę z Bytomiem, a obwód żytomierski z województwem śląskim. W czasie koncertu wielokrotnie przedstawiając osoby czy zespoły, dodaje: „zasłużony dla kultury polskiej”, bo cenią sobie ten tytuł.