Nasi kolporterzy

Klaudia Cwołek Mira Fiutak Szymon Zmarlicki

|

Gość Gliwicki 3/2019

publikacja 17.01.2019 00:00

Gdyby nie oni, nasza gazeta nie docierałaby tak sprawnie do prawie 150 parafii, czyli niemal wszystkich w diecezji gliwickiej.

Magdalena i Wiesław Kotarbowie Magdalena i Wiesław Kotarbowie
Szymon Zmarlicki /Foto Gość

24stycznia przypada dzień św. Franciszka Salezego, Sabaudczyka, pogodnego biskupa i doktora Kościoła, który został patronem dziennikarzy i prasy katolickiej. Z tej okazji postanowiliśmy przedstawić kolporterów, którzy regularnie, co tydzień, rozwożą „Gościa Gliwickiego”. Nasz patron, będąc młodym księdzem, szukał sposobów umocnienia wiary i przywrócenia Kościołowi katolickiemu ludzi zagrożonych wpływami kalwinizmu. Głosił kazania, ale ich oddźwięk nie był dla niego zadowalający. Za namową pana de Charmoisy zaczął więc pisać traktaty w formie krótkich artykułów. Pierwszym był „List do Panów z Thonon” z datą 25 stycznia 1595 roku. Odtąd mieszkańcy okolicy znajdowali pod swoimi drzwiami drukowane homilie, napisane żywym językiem. Po kilku wiekach mamy więc do czynienia z sytuacją w pewnym sensie podobną: nasi kolporterzy rozwożą „Gościa” w parafiach okolicy. I choć wiele osób wieści koniec prasy drukowanej, w ten sposób co tydzień rozprowadzanych jest prawie 5,5 tys. egzemplarzy „Gościa Gliwickiego”. Nasi kolporterzy wożą także „Małego Gościa” i inne materiały, na przykład na Roraty.

Oprócz tego ponad 1,5 tys. egzemplarzy dystrybuują trzy firmy kolporterskie dla sprzedaży w innych miejscach. Gazeta drukowana jest w Krakowie, dla nas na samochody ładowana jest w Katowicach-Załężu, skąd rusza w teren. Wszystkim z serca dziękujemy za wysiłek włożony we wspólne dzieło, a Czytelnikom za wierność.

Magdalena i Wiesław Kotarbowie

Prowadzą własną działalność, „Gościa Niedzielnego” kolportują od 26 lat. Przez ten czas pracowali już na terenie kilku diecezji, obecnie tylko w diecezji gliwickiej. Liczba parafii: 35, przy czym są parafie, które mają kilka kościołów. Cała trasa wynosi ok. 350 km. Start: Przyjazd do magazynu w czwartek ok. 6.00, a do pierwszej parafii o 8.00. Zakończenie: Około godz. 18.00, a z „Małym Gościem” lub innymi dodatkami jeszcze później. Pierwsza i ostatnia parafia objazdu: Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Brynicy i św. Katarzyny w Woźnikach. Najlepszy w tej pracy jest… Kontakt z ludźmi i obserwacja zmieniającego się świata – miast, wsi, dróg i zabudowań, kościołów i ich otoczenia. Przez ponad 20 lat Polska zmieniła się bardzo na plus. Co jest najtrudniejsze? Pogoda. Ostatnio zimy są łagodne, ale kiedyś trudno było wyminąć się w jednej parze kolein z jadącym z naprzeciwka samochodem, samemu prowadząc cin- quecento z przyczepką. I przepisy drogowe, które potrafią znacznie wydłużyć czas pracy. Podobnie jak przejazdy kolejowe – kiedyś przybyły przez nie aż dwie godziny pracy. Przy czym trzeba zaznaczyć, że praca kolportera to nie tylko rozwiezienie gazet, ale też formalności, rozliczenia czy promocja dodatkowych wydawnictw.

Marcin Szablewski

Prowadzi własną działalność gospodarczą, mieszka w Bytomiu, rozwożeniem „Gościa” zajmuje się prawie 30 lat. Zaczął w 1990 roku, będąc na I roku Akademii Muzycznej, gdy jeszcze nie było diecezji gliwickiej. Po roku doszedł do wniosku, że nie da rady ciągnąć dwóch rzeczy naraz, i w kolportaż zaangażował swoją mamę, żeby skończyć studia. Zofia Szablewska ostatniego „Gościa” rozwoziła jeszcze 24 sierpnia zeszłego roku. Zmarła niespodziewanie 30 sierpnia 2018 r. w wieku 72 lat. – Mama bez tego żyć nie mogła, a ja też złapałem bakcyla. Pomagałem jej, uważałem, że tak trzeba, a gdy jej zabrakło, postanowiliśmy w rodzinie ciągnąć to dalej, póki się da. Kolporterkę traktuję bardziej jako misję, niż pracę, bo prowadzę jeszcze inną działalność – mówi pan Marcin. Liczba parafii: 77 w diecezji gliwickiej, 10 w archidiecezji katowickiej. Start: W czwartki i piątki o 6.00. Zakończenie ok. 16–17. Zimą zwykle dłużej – nawet do 20.00, ale w piątki zazwyczaj wcześniej niż w czwartki. Dodatkowy jeden dzień zajmują różne formalności. Pierwsza i ostatnia parafia objazdu: w czwartek św. Jadwigi w Zabrzu-Zaborzu i NSPJ w Zabrzu-Rokitnicy; w piątek: Brzeziny Śląskie w archidiecezji katowickiej i werbiści na Małgorzatce w Bytomiu. Najlepszy w tej pracy jest… Kontakt z ludźmi. W czwartek, gdy przyjeżdżamy na parafię św. Franciszka w Zabrzu-Zaborzu, gdzie do niedawna proboszczem był bp Andrzej Iwanecki, czeka na nas pani Lodzia z ciepłym śniadaniem na stole. Podobnie jest następnego dnia w Strzybnicy, gdzie wspólny stół przyciąga wszystkich. Tam gospodynią jest pani Gerda, mama proboszcza, która także bardzo o nas dba. Co jest najtrudniejsze? Presja czasu, termin, w którym musimy „Gościa” rozwieźć. Gdy na przykład są gorsze warunki pogodowe albo zdarzy się awaria auta, naprawdę jest ciężko. Wtedy wyjściem jest przesunięcie pracy z czwartku na piątek, a z piątku na sobotę, ale to mocno utrudnia sprawę – zarówno nam, jak i odbiorcom. W terenie ludzie wiedzą, o której godzinie można się nas spodziewać, to są zawsze podobne pory. Więc kiedy mamy jakieś spóźnienia, niektórzy dzwonią z pytaniem, czy coś się nie stało. Z jeden strony to dobrze, ale my niewiele możemy w takiej sytuacji zrobić. Mam też problem z urlopem, bo trudno w takiej działalności o zastępcę.

Justyna Sas

Z„Gościem Niedzielnym” jest związana ponad 25 lat. Ma wykształcenie chemiczne, ale nigdy nie pracowała w tym zawodzie. Początkowo pomagała w firmie kolportażowej mamie, Barbarze Osełkiewicz-Sas, która była u początków tworzenia nowego systemu kolportażu „Gościa”. – Ona zaczynała to wszystko, jeździła od parafii do parafii i promowała „Gościa”. Ja przejęłam po niej tę pracę, dała mi swoją trasę, a teraz zawsze mówi mi na drogę: „Wracaj szczęśliwie”. Lubię to, co robię. Samochód to mój drugi dom. Wsiadam rano w auto, przeżegnam się i jadę do moich parafii i księży, bo na mnie czekają – mówi Justyna Sas. Liczba parafii: Ilość parafii: ponad 70 parafii w diecezji opolskiej i tylko dwie w diecezji gliwickiej – Dziergowice i Rachowice. Start: w czwartek i piątek przed 8.00. Zakończenie: w czwartek i piątek około 18.00 – latem, a jesienią i zimą – nawet o 20.00. Pierwsza i ostatnia parafia objazdu: w środę wieczorem po odebraniu gazet z magazynu – już po drodze parafia w Rachowicach, a w czwartek rano parafia w Starym Koźlu w diecezji opolskiej, ostatnia w piątek jest parafia w Maciowakrzach. Najlepszy w tej pracy jest… Kontakt z ludźmi. Spotkania z księżmi i ich życzliwość. Mam zaprzyjaźnione parafie, gdzie wiem, że mogę się na chwilę zatrzymać. Są miejsca, gdzie częstują mnie kawą, ciastem, a nawet obiadem. Chętnie rozwożę gazety, bo lubię pracę w terenie, w ruchu, więc ta forma bardzo mi odpowiada. Co jest najtrudniejsze? To, że bez względu na porę roku, warunki pogodowe czy drogowe trzeba wsiąść w auto i dojechać do każdej parafii. Poza tym po 25 latach to dźwiganie paczek z gazetami zaczęło się już odbijać na moim zdrowiu.

Adam Skowron

Najpierw zajmował się kolportażem „Małego Gościa”. Od 2002 roku dowoził miesięcznik bezpośrednio do katechetów (wtedy rozprowadzali oni bardzo dużo egzemplarzy w szkołach) najpierw w archidiecezji katowickiej oraz w diecezjach: gliwickiej, opolskiej i bielsko-żywieckiej, a potem już w całej Polsce. Z czasem kolportaże GN i MGN połączyły się. Od 2006 roku pracuje również w dziale sprzedaży „Gościa Niedzielnego”, a rozwożeniem gazet zajmuje się popołudniami. – Teren mam dosyć rozległy, bo razem z trasą do Katowic po „Goście” przez te dwa dni robię prawie 400 km. Czasem pomaga mi kolega, który rozwiezie coś przed południem, ale generalnie jestem sam. Powiem szczerze, że tyle razy trzeba te paczki z gazetami przenieść, zaczynając od magazynu i przez parafie, a potem wszystko policzyć, powiązać zwroty i z powrotem do magazynu, że naprawdę nie trzeba nawet chodzić na siłownię – opowiada. Liczba parafii: 43 parafie w archidiecezji katowickiej oraz w diecezjach opolskiej i gliwickiej. Start: w czwartek o 12.30, w piątek o 15.00. Zakończenie: w czwartek o 21.00, w piątek około 19.00. Pierwsza i ostatnia parafia objazdu: w czwartek w Gorzycach, a w piątek zakończenie w Pilchowicach w diecezji gliwickiej oraz Kobyla i Pogrzebień w archidiecezji katowickiej. Najlepsze w tej pracy są… Spotkania z ciekawymi ludźmi, nie tylko księżmi, ale też z kucharkami, kościelnymi. Dużo dają mi te rozmowy. W wielu miejscach spotykam się z ciepłą atmosferą i dużą życzliwością. Są już stałe punkty, gdzie zapraszają mnie na kawę, na ciastko, na obiad. Kiedy mówię, że nie mam czasu, słyszę, że „już wszystko jest przygotowane” – i wtedy trudno odmówić. Kiedy przewiduję, że do jakiejś parafii nie dojadę na czas, staram się wcześniej zadzwonić, bo wiem, że czekają. Jestem o stałych porach, dlatego zwykle nawet nie trzeba patrzeć na zegarek. Co jest najtrudniejsze? Czasem kiedy zmienia się proboszcz, trudno ustalić nowe zasady. Bo ksiądz oczekuje, że przywiozę „Gościa” np. o 14.00, a ja muszę to wpisać jakoś w trasę danego dnia. Trzeba po prostu dotrzeć się nawzajem, ale zawsze można się jakoś dogadać.

Tomasz Gryta

Rozwożeniem „Gościa Niedzielnego” zajmuje się od dziewięciu lat, a od ośmiu prowadzi własną działalność kolporterską. Liczba parafii i innych punktów: 117, z czego w diecezji gliwickiej ok. 30. Start: W czwartki o 4.00, w piątki o 5.30. Zakończenie: W czwartki ok. 17.00 (z „Małym Gościem” nawet o 21.00), w piątki ok. 15.00–16.00 (z MGN do 17.00). Pierwsza i ostatnia parafia objazdu: W diecezji gli- wickiej parafia Dobrego Pasterza w Bytomiu-Karbiu i ostatnia parafia Wszystkich Świętych w Bojszowie. Całą trasę kończy w Żywocicach w diecezji opolskiej. W sumie to ok. 1200 km w ciągu dwóch dni. Najlepszy w tej pracy jest… Kontakt z ludźmi. Dobrze jest czasami z kimś porozmawiać, a nie ciągle tylko siedzieć w domu. Co jest najtrudniejsze? Mandaty. I awarie samochodu, zwłaszcza gdy kończą się powrotem auta na lawecie. Ostatnio najechałem na coś na drodze, uszkodziłem miskę olejową i u księdza w Biedrzychowicach wylał mi się olej na kostkę brukową. Nieprzyjemne, ale na szczęście tamtejszy ksiądz jest bardzo w porządku i nic poważnego się nie stało.