Królowie w podróży przez czas

Anna Szadkowska

|

Gość Gliwicki 1/2019

dodane 03.01.2019 00:00

Scena z monarchami oddającymi cześć Dzieciątku Jezus na trwałe weszła do kanonu dzieł sztuki sakralnej. Przykładów nie brak również w diecezji gliwickiej.

Późnobarokowy „Hołd Trzech Króli” z kościoła Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Tarnowskich Górach (1731). Późnobarokowy „Hołd Trzech Króli” z kościoła Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Tarnowskich Górach (1731).
Anna Szadkowska /Foto Gość

Tropiąc ich wizerunki w naszych kościołach, warto rozpocząć od gotyku. W Lubecku i w Sierotach na ścianach prezbiterium obu świątyń parafialnych odnajdziemy średniowieczne postaci królów niosących dary. Malowidła są częścią tzw. Biblii pauperum, której zadaniem było ukazywanie przez obraz podstawowych prawd wiary osobom nieumiejącym czytać. Scenę hołdu mędrców przedstawiano jako istotny etap historii zbawienia – po scenach Zwiastowania, Nawiedzenia i Narodzenia Pana Jezusa. Oszczędny rysunek akcentuje istotne atrybuty: korony, dary i sześcioramienną gwiazdę wskazującą Betlejem.

Znacznie bardziej rozbudowane jest barokowe malarstwo dotyczące tematu Trzech Króli. Na bocznym ołtarzu św. Józefa w kościele Wniebowzięcia NMP w Wielowsi powstał obraz, gdzie monarchom ukazanym na tle rozległego krajobrazu asystują dworzanie; jest wśród nich nawet mały Murzynek. Nieco późniejszy „Hołd Trzech Króli”, zdobiący wnętrze tarnogórskiego kościoła Świętych Apostołów Piotra i Pawła jest o wiele bardziej ekspresyjny. Co tu się dzieje! Szaty skrzą się złotem i klejnotami, na twarzach maluje się wzruszenie. Gwiazdy nie widać bezpośrednio – snop światła wskazujący Dzieciątko pada zza kurtyny, unoszonej niczym rąbek niebieskiej tajemnicy przez anioły. W tle dojrzymy nawet jeźdźca ściągającego za cugle rumaka.

Królewska wizyta

Bardziej wschodnie i spokojne klimaty posiada barokowy obraz w kościele Narodzenia św. Jana Chrzciciela w Kamieńcu. Królowie odziani w orientalne szaty przyklękają w skupieniu przed Maryją z Jezusem. Scena zanurzona w ciszy i kontemplacji. Nawet majestatyczny wielbłąd w tle dodaje jej powagi. Jedyną dynamiczną postacią wydaje się św. Józef, wychylający się z ciemności groty, niczym strażnik zaniepokojony dziwną wizytą. Obraz w pewnym sensie też złożył wizytę w tutejszym kościele i… zadomowił się na stałe. Ma za sobą oryginalną pielgrzymkę. W latach 70. XX wieku, za czasów ks. proboszcza Konrada Czaploka, trafił na plebanię z pobliskiego pałacu Stolbergów, gdzie od 1910 roku zdobił ołtarz kaplicy pw. Narodzenia Bożego, popadłej po wojnie w ruinę. Trzej Królowie rezydowali na plebanii do 1986 roku.

Rok ten zapisał się dla parafii nieszczęśliwie. W wyniku pożaru spłonął wtedy doszczętnie ołtarz główny. Wtedy przepiękny obraz w bogatej ramie, zdobionej regencyjną kratką, umieszczono na ścianie ołtarzowej w prezbiterium. Przez ponad 30 lat towarzyszył wiernym w liturgii Eucharystii jako centralny element wystroju kościoła. Dopiero na początku 2018 roku obraz przewieszono na boczną ścianę nawy, w związku z planem przywrócenia pierwotnego wyglądu prezbiterium i rekonstrukcji historycznego ołtarza. Po długiej „wizycie” w prezbiterium Trzej Królowie ustąpią miejsca patronowi świątyni – św. Janowi Chrzcicielowi.

Kim są ci trzej...?

W Biblii jedyną informację o zagadkowych wędrowcach podał św. Mateusz (2,1-12). Opowiadanie ma zasadnicze znaczenie teologiczne. Ukazuje, że Jezus od momentu urodzenia jest zapowiedzianym Mesjaszem i że Jego misja jest uniwersalna, ogólnoświatowa. Pokłon mędrców jest symboliczną zapowiedzią uznania przez świat pogański w Jezusie Boskiego pomazańca i władcy wszystkich narodów. Ewangelista nie podał liczby mędrców. Wczesne przedstawienia, np. malowidła w katakumbach rzymskich, przedstawiają ich dwóch, czterech lub sześciu; u Syryjczyków i Ormian występuje ich nawet dwanaście! Stopniowo jednak wykształcił się typ wizerunku trzech mędrców, co wiąże się z podaną w Ewangelii liczbą darów. Znaczenie miała też symbolika liczby 3, oznaczająca doskonałość.

Temat Trzech Króli zainspirował mnóstwo plastycznych interpretacji. W zależności od epoki przedstawiano ich jako ludzi Wschodu w barwnych, często perskich szatach, niekiedy w postaci skromnych wędrowców, a najczęściej jako królów (korony pojawiają się ok. X wieku), w pełnych przepychu strojach, otoczonych orszakiem. W chrześcijańskiej tradycji stali się oni „primitia gentium”, tzn. pierwszymi spośród pogan, którzy rozpoznali Pana i oddali Mu cześć. Wraz z rozwojem kultu znaczenie postaci nabierało głębi. Dopatrywano się w nich symbolu trzech „pierwotnych ras” ziemi, wywodzących się od synów Noego; trzech kontynentów: Europy, Azji i Afryki; trzech stanów ówczesnego świata (kapłanów, wojowników, wytwórców), trzech momentów ludzkiej egzystencji (młodości, dojrzałości, starości), wreszcie – trzech aspektów czasu: przeszłości, teraźniejszości przyszłości.

Około VIII wieku królowie otrzymali imiona: perskie Kacper, od gizbar: dostojny, wspaniały; hebrajskie Melchior (Melek or: „Bóg jest moją światłością”) i semickie Baltazar (Beltszassar: „niech Bel (bóstwo) chroni króla”). Najczęściej Kacper jest przedstawiany jako ofiarujący mirrę Afrykanin, Melchior jako dający złoto Europejczyk, a Baltazar jako król azjatycki przynoszący kadzidło.

Współczesne orszaki

W diecezji gliwickiej bliższe naszym czasom przedstawienie hołdu Trzech Króli znajdziemy w kościele Świętej Rodziny w Bytomiu-Bobrku. Monarchowie są tu wmieszani w tłum adorujący Dzieciątko na witrażu Bożego Narodzenia. Eksponowana w poprzednich wiekach odrębność sceny ustępuje ogólnej radości z narodzin Zbawiciela. Ale taka wydaje się być rola symbolicznych królów: z czasem dać się otoczyć tłumowi „wszystkich narodów”. Im tylko przypadła w udziale rola bycia pierwszymi w pochodzie wszystkich pokoleń, zmierzającego aż do dnia, gdy „przyjdą wszystkie narody i padną na twarz” przed Panem. • Autorka jest konserwatorem zabytków diecezji gliwickiej