Zbroimy się!

Szymon Zmarlicki

|

Gość Gliwicki 35/2018

publikacja 30.08.2018 00:00

Kilkunastu członków KSM pielgrzymowało Szlakiem Orlich Gniazd na Jasną Górę. Gdy przed obrazem Czarnej Madonny ich ksiądz dowiedział się, w jakiej intencji sprawuje Mszę Świętą, przygotowywane od tygodni kazanie… schował do kieszeni.

Pielgrzymi na Szlaku Orlich Gniazd. Pielgrzymi na Szlaku Orlich Gniazd.
Archiwum KSM diecezji gliwickiej

Pielgrzymkę od ośmiu lat organizuje diecezjalny asystent KSM ks. Marek Mania, ale w tym roku jej zasięg wykracza już daleko poza Tarnowskie Góry, gdzie pracuje jako wikariusz w parafii Świętych Apostołów Piotra i Pawła. – To nie tylko samo wędrowanie, to przede wszystkim formacja duchowa. Po pobudce odprawiamy Mszę Świętą na polu namiotowym, odmawiamy brewiarz, a w drodze modlimy się Koronką do Bożego Miłosierdzia i Różańcem. Wieczorem, po kolacji, urządzamy „zbrojownię”, czyli zbroimy się słowem Bożym, rozważamy Ewangelię z liturgii i dzielimy się swoimi przemyśleniami – streszcza plan dnia ks. Marek Mania. Jak dodaje, dzięki takim wydarzeniom znacznie wzrasta zainteresowanie wspólnotą, więc jest to też okazja do przyciągnięcia większej liczby młodych.

Kilkunastoosobowa grupa rozpoczęła wędrówkę w sobotę 18 sierpnia w Zawierciu. Pielgrzymka celowo nie jest nastawiona na dużą liczbę uczestników, aby bez charakterystycznego gwaru, w kameralnej atmosferze i wśród malowniczych kraj- obrazów Szlaku Orlich Gniazd móc oddać się modlitwie i refleksji. Jej charakter w pełni nawiązuje jednak do tradycji sierpniowego podążania do duchowej stolicy Polski, a w tym roku dodatkowo pielgrzymi łączą się modlitewnie z wyprawą NINIWA Team i wraz z nimi poświęcają swój trud w intencji młodzieży. Marta, która należy do wspólnoty KSM w Świerklańcu, opowiada, że nie była przekonana, by wziąć udział w pielgrzymce, jednak zachęciły ją animatorki na rekolekcjach dla Dzieci Maryi.

– Znalazłam się tu trochę przypadkiem, ale Pan Bóg uwielbia takie przypadki. Jestem bardzo szczęśliwa, że mogę tu być. Mimo że długie maszerowanie wiąże się z bólem i wielkim wysiłkiem, to czuję, że nie idę sama. Nie tylko dlatego, że wokół są ludzie, do których mogę się odezwać, ale w drodze poczułam Boga i to jest niesamowite – przyznaje. – Czuję, że wszystkie intencje, z którymi idę, są wysłuchane – dodaje.

Z kolei Dawid deklaruje, że jedną z najlepszych rzeczy, jakie przeżył na pielgrzymce, jest „zbrojownia”, bo dzięki niej poznał wiele fragmentów Pisma Świętego, których wcześniej nie słyszał. Opisuje też sposób ks. Marka na pobudkę marudnych pielgrzymów, czyli wyciąganie za nogi z namiotu, a w szczególnie trudnych przypadkach – polewanie zimną wodą. – Ksiądz przyznał mi „premię” i zafundował obie metody naraz, mimo że od razu posłusznie wstałem – śmieje się.

Na Jasną Górę grupa dotarła we wtorek pod wieczór, po czterech dniach drogi. Kolejnego dnia pielgrzymi uczestniczyli we Mszy Świętej w kaplicy Cudownego Obrazu. Ks. Marek Mania na początku homilii pokazał kartki z kazaniem, które przygotowywał, odkąd tylko dowiedział się, że będzie mógł w tym miejscu przewodniczyć Eucharystii. A następnie… schował je. Jak wyjaśnił, przed samą Mszą dowiedział się, że oprócz młodzieży obecne na niej będą też dwie pary świętujące jubileusze 45- i 55-lecia małżeństwa. – Dziś stają tu dwa światy. Z jednej strony dostojni jubilaci, którzy wiele w życiu przeszli i pokonali trudy, z którymi z pewnością przyszło im się zmagać. To oni mogą być dla was pięknym wzorem, młodzi przyjaciele – mówił. – Dzisiejszy świat wmawia wam, że się nie da, że miłość, wierność i uczciwość małżeńska to przeżytki. Nie dajcie się zwieść ułudzie i głupocie tego świata, w którym przyszło wam dorastać, lecz szukajcie w swoim życiu ideałów i wzorów, które warto naśladować – apelował.

Pielgrzymi pozostali na Jasnej Górze do czwartku. W tym czasie mieli okazję do zwiedzania z przewodnikiem tamtejszych zabytków, uczestniczyli w nabożeństwie Drogi Krzyżowej na wałach, a także spotkali się z siostrami karmelitankami.