Uwielbiam!

Karina Grytz-Jurkowska

|

Gość Gliwicki 29/2018

publikacja 19.07.2018 00:00

Po raz 16. na Górze Świętej Anny odbywają się rekolekcje „Jezus żyje”.

W program włączali się też ci, którzy nie mogli być na całym spotkaniu. W program włączali się też ci, którzy nie mogli być na całym spotkaniu.
Karina Grytz-Jurkowska /Foto Gość

Łącznie w trzech turnusach bierze udział ponad tysiąc osób. Organizują je wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym diecezji gliwickiej przy wsparciu diecezji opolskiej, Inicjatywy Missio i wspólnoty Szekinah. – Chodzi o to, by dać ludziom doświadczenie żywego Kościoła, ale też o to, by mogli spotkać się tu ludzie w różnym wieku, ale i na różnym poziomie dojrzałości duchowej – podkreśla organizator Stefan Mitas.

Na poziomie

– Dzieci, jakie są owoce? – pada pytanie. – Dobre! – odpowiada dziecięcy chórek. – A jakie Pan Bóg ma dla nas owoce? – Też dobre! – stwierdza rezolutna kilkulatka, wcinając kolejny kawałek arbuza. W ten sposób, drogą skojarzeń, o Bogu uczą się na tych rekolekcjach najmłodsi – przedszkolaki. Pomocą są rekwizyty – owoce, serduszka, korony czy kwiatki. Dla nieco starszych są poziomy o tożsamości Dziecka Bożego, „Armia Boga”, tematy dotyczące np. słowa Bożego i biblijnego spojrzenia na finanse.

– Rekolekcje są wieloletnim ciągiem formacyjnym podzielonym na tzw. poziomy. Najpierw jest ewangelizacyjny, czyli tzw. seminarium wiary, a potem kolejne: ku dojrzałości chrześcijańskiej, głębiej–dalej, akademia rozwoju chrześcijanina – tłumaczy Stefan Mitas. – W tym roku mamy też poziom modlitwy uwielbienia z warsztatami tańca i flagowania. Poziom ten prowadzą Piotr Płecha, dawny gitarzysta basowy Budki Suflera i New Life’m, od swojego nawrócenia zajmujący się formowaniem osób prowadzących uwielbienie, i Dorota Herok, która prowadziła tańce uwielbienia z flagami na Lednicy. Podstawowe poziomy prowadzą liderzy i członkowie wspólnot obu diecezji. Część z nich to ci, którzy kilka razy brali udział w rekolekcjach i chcieli podzielić się tym, co sami już otrzymali. Oddzielne są propozycje dla dzieci, młodzieży, dorosłych, coś dla wspólnot i małżonków. Dlatego organizatorzy zapraszają do udziału całe rodziny, nawet z małymi dziećmi. – Da się! My jesteśmy z dwójką: siedmioletnią Anią i półtorarocznym Grzesiem, pomaga nam teściowa, też obecna na rekolekcjach, ale są tu ludzie z pięciorgiem dzieci i nie ma problemu. Jesteśmy drugi raz – warto tak spędzić część wakacji, bo to potem procentuje w życiu rodzinnym, motywuje do pracy nad sobą – potwierdzają Michał i Weronika Meresowie z Tarnowskich Gór-Bobrownik. Tygodniowe rekolekcje uzupełniają materiały do dalszej całorocznej formacji.

Boża energia

Prócz konferencji, spotkań w grupach i Eucharystii jest też oddanie swojego życia Jezusowi, a obok dynamicznego uwielbienia czy koncertów – czas na adorację w ciszy. Nikt się nie nudzi. – Byłam zapisana na słowo Boże, ale tydzień przed przyjazdem zmieniłam decyzję i okazało się to strzałem w dziesiątkę! Jestem na poziomie uwielbienia i nie dość, że wiele się tu dowiaduję, to wisienką na torcie są warsztaty z uwielbienia ciałem – przyznaje Joanna Czornik z parafii św. Franciszka w Kaletach-Miotku. – Tu dowiedziałam się, jak można uwielbiać całym sobą. Nie chodzi o to, żeby nauczyć się jakiegoś układu choreograficznego, tylko o wyrażenie tego, co mam w duszy, w sercu. To dla mnie przełom, bo zwykle w kościele było bardzo statycznie, a tu okazało się, że można też wielbić Boga inaczej. A najważniejsze są radość, pokój i to, że w obliczu tego uwielbienia i Bożego słowa problemy, nawet te duże, topnieją i z nową nadzieją wraca się do domu – dodaje. W otwarte dla wszystkich środowe popołudnie panią Joannę odwiedzili mąż i koleżanki ze wspólnoty. Nie mogli być tam cały tydzień, ale chcieli zaczerpnąć sił duchowych, posiedzieć przy ognisku i pójść na koncert uwielbienia. Pierwszy otwarty koncert poprowadził Piotr Płecha, dzieląc się przy okazji świadectwem swojego życia. Na drugim turnusie grał zespół Żydów mesjanistycznych Jarmuła Band.