Czuliśmy się jak w swoich rodzinach

Mira Fiutak

|

Gość Gliwicki 28/2018

publikacja 12.07.2018 00:00

Chociaż pochodzą z polskich rodzin, większość z nich w Polsce była po raz pierwszy. Przez ponad tydzień przebywali na Śląsku.

▲	Zwiedzanie wirydarza Starego Opactwa z ks. Janem Rośkiem. ▲ Zwiedzanie wirydarza Starego Opactwa z ks. Janem Rośkiem.
Marek Tomasiak

Przyjechali na zaproszenie Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich w Zabrzu oraz parafii św. Wojciecha. 18-osobowa grupa z Naddniestrza to dzieci i młodzież z polskich rodzin związanych z Towarzystwem Kultury Polskiej „Jasna Góra” w Tyraspolu. W Zabrzu przebywali od 30 czerwca do 6 lipca. W tym czasie odwiedzili wiele miejsc. Jednym z pierwszych, do którego pojechali, było sanktuarium Matki Bożej Pokornej w Rudach. O tym miejscu związanym z cystersami opowiadał im i oprowadzał po opactwie ks. Jan Rosiek, dyrektor Ośrodka Formacyjno-Edukacyjnego Diecezji Gliwickiej.

Grupa z Naddniestrza była pod dużym wrażeniem Starego Opactwa, jego wirydarza i otaczającego parku. Tam też zostali ugoszczeni obiadem. W Rudach zwiedzili jeszcze Muzeum Kolejki Wąskotorowej, gdzie czekał na nich przejazd zabytkową kolejką do Stanicy, zwiedzanie kuźni, dawnej izby śląskiej i przejażdżka drezyną. – Pomysł zaproszenia dzieci z Naddniestrza podsunął nam śp. Józef Dobrzański, który był tam i miał okazję poznać mieszkających na tamtych terenach Polaków. Zabrał się mocno do pracy, ale na początku lutego tego roku nagle zmarł. Chcąc wypełnić jego zamierzenie, postanowiliśmy zrealizować te plany. Nie udałoby się tego osiągnąć, gdyby nie pomogły nam różne instytucje i ludzie dobrej woli – mówi Andrzej Azyan, prezes zarządu oddziału Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich w Zabrzu, i wymienia prezydent Małgorzatę Mańkę-Szulik oraz Urząd Miasta w Zabrzu, Kurię Diecezjalną w Gliwicach, Urząd Wojewódzki w Katowicach, Urząd Miasta w Kuźni Raciborskiej, Muzeum Miejskie w Gliwicach oraz Zespół Pieśni i Tańca „Śląsk”.

– Wdzięczni jesteśmy też ks. Andrzejowi Mikule, proboszczowi zabrzańskiej parafii św. Wojciecha, wielu instytucjom i osobom prywatnym, które wspomogły nas finansowo. Łańcuch ludzi dobrej woli spowodował, że przebywający u nas młodzi z Naddniestrza mogli poznać Zabrze, Śląsk i Polskę – dodaje. Chociaż pochodzą z polskich rodzin, większość w Polsce jest po raz pierwszy. Razem z grupą przyjechała Natalia Siniawska-Krzyżanowska, prezes Towarzystwa Kultury Polskiej „Jasna Góra”, które powstało w 2004 roku. W 2013 r. za swoją działalność otrzymała Nagrodę im. Jana Rodowicza „Anody”, którą przyznaje kapituła powołana przez Muzeum Powstania Warszawskiego. Celem towarzystwa jest połączenie Polaków z całego Naddniestrza. Działają trzy oddziały – główny znajduje się w Tyraspolu, a pozostałe w Raszkowie i Słobodzie Raszkowskiej, gdzie mieszkają prawie sami Polacy. – Jesteśmy bardzo wdzięczni wszystkim, którzy przyczynili się do tego, że mogliśmy przyjechać do Zabrza i do Polski. Dziękujemy wspaniałym rodzinom, u których nasze dzieci czują się tak, jakby były ich członkami. Dziękujemy za otwarte serca, hojność i ogromną sympatię – mówi Natalia Siniawska-Krzyżanowska.

Goście mieszkali u rodzin z parafii św. Wojciecha. W programie ich pobytu znalazło się również m.in. Muzeum Auschwitz, Wadowice i Kraków, siedziba zespołu „Śląsk”, zwiedzanie Radiostacji Gliwickiej oraz rejs po Kanale Gliwickim. W drodze powrotnej do Tyraspola odwiedzili również Jasną Górę.