Daj se pedzieć

Klaudia Cwołek

|

Gość Gliwicki 22/2018

publikacja 31.05.2018 00:00

W ramach imprezy 22 maja w Zabrzu odbyło się spotkanie „Przy śląskim stole”, co roku organizowane przez środowisko Związku Górnośląskiego.

Wiceprezydent miasta Krzysztof Lewandowski, ks. prałat Józef Kusche  i ks. infułat Paweł Pyrchała. Wiceprezydent miasta Krzysztof Lewandowski, ks. prałat Józef Kusche i ks. infułat Paweł Pyrchała.
Klaudia Cwołek /Foto Gość

Tym razem punktem wyjścia rozmowy było stwierdzenie, że „we familii nojważniyjsze jest kochanie”. Wprowadzeniem do dyskusji, odbywającej się po części w gwarze śląskiej, była prelekcja ks. Józefa Kuschego, dawnego wieloletniego proboszcza parafii św. Anny w Zabrzu.

Wymagania miłości

Najpierw fragment Ewangelii św. Jana o objawieniu Bożej miłości przeczytał aktor Jerzy Kuczera. Ks. Kusche rozpoczął natomiast od przywołania myśli Napoleona, który zapytany o to, kiedy należy zacząć wychowywać dziecko, odpowiedział, że 20 lat przed urodzeniem przez wychowanie matki i ojca. – Najważniejsze jest zawsze środowisko rodzinne, w którym dziecko się rozwija, w którym kształtuje swoje sumienie, ale przede wszystkim swoje spojrzenie na świat – mówił ks. Kusche.

Zwrócił przy tym uwagę na trud wzajemnych relacji. – My się boimy wymagać od innych. Mamy wymagać od siebie, ale mamy też wymagać od innych – podkreślił. Zasadniczą sprawą jest, aby wychować dzieci do odpowiedzialności za siebie i odpowiedzialności za innych. A najważniejszy w tym wszystkim jest zawsze kontakt osobowy. – Kiedy rozmawiam z młodymi, czasem tymi zbuntowanymi, chodzącą poboczami, to zawsze mówią, że w domu nie było tego, co potrzeba – zaznaczył. – Nie wychowa do odpowiedzialności ten, kto sam nie jest odpowiedzialny, nie wychowa do trzeźwości ten, kto sam trzeźwości nie przestrzega. Dlatego siła przekazywanego systemu wartości zależy od autorytetu wychowawcy.

Co z młodzieżą?

Ksiądz Kusche podjął też problem obecności młodych ludzi w Kościele. – Katecheza szkolna, niestety, na nasze wyczucie nie spełnia tego, co miała spełniać. I to jest dzisiaj chyba największy problem, z którym się borykamy – mówił. Przyznał, że księża skarżą się, iż nie potrafią się dogadać z młodymi ludźmi. A ci bardzo często rezygnują z katechezy, twierdząc, że nie bardzo umieją się w tym znaleźć, a przede wszystkim, że to im nie odpowiada. I dlatego nie wiadomo, co teraz zrobić.

Powrotu nie ma, ale chyba trzeba jeszcze głębszego poznania siebie i troski, by przekazując naukę Chrystusa, czynić to z miłością i pokojem. W ramach wielowątkowej dyskusji, moderowanej przez Jana Szołtyska, zwrócono uwagę m.in. na potrzebę zgodnego wychowania dzieci przez rodziców, pokorę, błędy z nadgorliwości, popełniane przy źle rozumianej miłości, znaczenie wspólnych zainteresowań i potrzebę uporządkowania świata wartości, bo znaleźliśmy się w sytuacji, gdy coraz bardziej ogarnia nas chaos w związku z nieograniczonym dostępem do informacji. Krzysztof Lewandowski, odwołując się do uwag ks. Kuschego o katechezie, powiedział, że młodzież, która ma dzisiaj dostęp do nieograniczonych źródeł wiedzy, potrzebuje partnera intelektualnego.

Śląskie przesłania

Przywołano też wypowiedzi matek – Ślązaczek. Dorota Szatters, naczelnik Wydziału Kultury i Dziedzictwa UM w Zabrzu, mówiła, jak proste zdanie: „Ty dej se pedzieć” otwiera na drugiego człowieka, bez wywierania presji. Łucja Staniczek, wiceprezes Zarządu Głównego ZG, przypomniała z kolei radę, która pomaga w konflikcie: „Ustąp dziołcha, jeden zawsze musi być mądrzejszy”. Inna to „Nigdy nie śmiesz chłopu pedzieć, że ci mało przyniósł. Wiela ci przyniesie, tela ci musi styknąć. Tak musisz gospodarzyć, żeby ci stykło”. Zwieńczeniem głównej części spotkania było przywołanie hymnu o miłości św. Pawła z 1 Listu do Koryntian, który odczytała Dorota Szatters.