Wiceminister zdrowia: "Wynagrodzenie za rezydenturę nie jest zapłatą za pracę"

sz /PAP

dodane 06.10.2017 16:44

- W innych zawodach nie ma płatnych specjalizacji - przekonywała Józefa Szczurek-Żelazko w Centrum Onkologii w Gliwicach.

Wiceminister zdrowia: "Wynagrodzenie za rezydenturę nie jest zapłatą za pracę" Wiceminister zdrowia Józefa Szczurek-Żelazko na spotkaniu w Centrum Onkologii w Gliwicach Centrum Onkologii - Instytut im. Marii Skłodowskiej-Curie

- Wynagrodzenie za rezydenturę nie jest zapłatą za pracę. Lekarze to jeden z niewielu zawodów, które mają finansowane zdobywanie dodatkowych kwalifikacji, specjalizacji; inni, np. prawnicy, takiej możliwości nie mają - mówiła wiceminister zdrowia Józefa Szczurek-Żelazko, odnosząc się do protestu głodowego lekarzy rezydentów w Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Warszawie.

Protestujący domagają się wzrostu finansowania ochrony zdrowia do 6,8 proc. PKB w ciągu trzech lat, z drogą dojścia do 9 proc. przez najbliższe 10 lat. Chcą też m.in. zmniejszenia biurokracji, zwiększenia liczby medyków i wyższych wynagrodzeń.

- Chciałabym podkreślić, że wynagrodzenie za rezydenturę to nie jest wynagrodzenie za pracę (...), to, że rząd, budżet państwa finansuje specjalizację lekarzy, to sytuacja wyjątkowa w gospodarce narodowej. Generalnie jest to jeden z niewielu zawodów, który ma finansowane zdobywanie dodatkowych kwalifikacji - powiedziała dziennikarzom wiceminister.

- Te oczekiwania rezydentów dotyczące wynagrodzenia (...) należy właśnie w takim kontekście analizować. Chcę pokazać, że w innych obszarach absolwenci, np. wydziałów prawa, ekonomii nie mają finansowania zdobywania kolejnych specjalności. I w związku z tym należy patrzeć na ten problem jako na problem inwestycji w siebie tego lekarza - dodała Szczurek-Żelazko.

Wiceminister podkreśliła, że rząd dofinansowuje te specjalizacje, ponieważ jest to postrzegane jako element polityki państwa w zakresie bezpieczeństwa zdrowotnego kraju. Wyraziła również nadzieję, że wkrótce strony konfliktu dojdą do porozumienia.

W spotkaniu, które odbyło się w Centrum Onkologii - Instytucie im. Marii Skłodowskiej-Curie w Gliwicach, wziął udział m.in. jego dyrektor, prof. Krzysztof Składowski. Gliwicki oddział CO to jeden z wiodących w kraju ośrodków onkologicznych.

- Finansowanie onkologii powinno odpowiadać rozwojowi metod leczenia i związanych z tym kosztów. Ta świadomość musi towarzyszyć wszelkim strategiom dla onkologii w tym kraju - mówił prof. Składowski.

- Leczenie onkologiczne potrzebuje przede wszystkim pewności, że realizacja nowoczesnego, koordynowanego, skojarzonego leczenia, które jest naprawdę drogie, będzie miała zapewnione finansowanie i że będzie ono na wystarczającym poziomie, żeby nie tylko zapłacić wszelkie koszty, ale również móc inwestować w przyszłość - powiedział dziennikarzom.

Jak dodał, onkologia jest "niezwykle dynamicznie rozwijającą się dziedziną medycyny", co wiąże się ze wzrostem kosztów. Stwierdził jednak, że pod względem zapewnienia finansowania optymistycznie patrzy w przyszłość swojego ośrodka. - Nie pamiętam sytuacji (…), żeby było takie zabezpieczenie inwestycyjne dla naszych potrzeb, jak w tej chwili - podkreślił dyrektor.