Podróż w czasie i pod ziemią

Szymon Zmarlicki Szymon Zmarlicki

publikacja 27.09.2017 02:12

Osiemset tysięcy taczek mułu jak z Zabrza do Sopotu i port 38 metrów pod stacją benzynową... Poznaj i zobacz nową trasę w Sztolni Królowa Luiza jeszcze przed otwarciem!

Podróż w czasie i pod ziemią Zrekonstruowany port przeładunkowy 38 metrów pod ulicą Wolności, jedną z głównych arterii Zabrza Szymon Zmarlicki /Foto Gość

Od 2008 roku ekipa pracowników całkowicie ręcznie wydobyła na powierzchnię 800 tysięcy taczek mułu, który zalegał w odkrywanych podziemnych korytarzach Głównej Kluczowej Sztolni Dziedzicznej w Zabrzu. Roboty próbowano choć w części zautomatyzować, jednak współczesnej technologii górniczej nie dało się zaadaptować do warunków XIX-wiecznej sztolni, więc trzeba było zdać się wyłącznie na siłę ludzkich mięśni. Aby docenić skalę przedsięwzięcia, wystarczy wyobrazić sobie, że gdyby ustawić taką ilość taczek jedna za drugą, utworzyłyby odcinek od Zabrza do Sopotu...

Wszystko po to, aby udostępnić turystom nowe miasto. Ale nie takie zwyczajnie - na powierzchni ziemi, z budynkami i ulicami. Pod Zabrzem, które doskonale wpisuje się w definicję "zwykłego" miasta, kryje się zupełnie inne - mroczne, chłodne i wilgotne, stworzone z labiryntu korytarzy ciągnących się bez końca w każdym kierunku, a zarazem jakby donikąd, pełnych ślepych zaułków i ciasnych przejść, w których trzeba schylać się naprawdę głęboko, by nie zawadzić głową o sklepienie.

Podróż w czasie i pod ziemią   W takim otoczeniu już niedługo turyści będą pokonywali wodną część trasy w elektrycznych łodziach Szymon Zmarlicki /Foto Gość Większość kierowców tankujących paliwo na jednej z zabrzańskich stacji benzynowych raczej nie zdaje sobie sprawy z tego, że 38 metrów pod ich stopami i kołami znajduje się port. I to wcale nie taki, jak w Gdyni czy chociażby w bliższych Zabrzu Gliwicach. W tym porcie, ulokowanym w sporych rozmiarów grocie wydrążonej częściowo w pokładach węgla, wagoniki z urobkiem były dźwigane za pomocą żurawia i przenoszone na tory prowadzące na powierzchnię. Co istotne, chociaż drewniany żuraw nie jest oryginałem, lecz został zrekonstruowany, to działa tak samo, jak jego prawdziwy odpowiednik. A znad jego konstrukcji czasami dobiega dźwięk pomp paliwowych działających na stacji.

Pieszą część trasy stanowi 1,5-kilometrowy odcinek, który - dzięki zamontowanym podestom - można przejść suchą stopą. W przyszłości zostanie udostępniona jeszcze trasa wodna o długości ponad jednego kilometra, którą turyści będą pokonywali elektrycznymi łodziami - od tzw. mijanki pod browarem do wylotu w centrum miasta. Ponadto dodatkową atrakcją jest sposób zjeżdżania pod ziemię - nie tzw. szolą, czyli typową dla kopalni windą, a kolejką z wagonikami, która porusza się w dół stromego szybu.

Podróż w czasie i pod ziemią   Pod ziemię zjeżdża się stromym szybem w wagonikach kolejki Szymon Zmarlicki /Foto Gość Otwarcie nowej trasy dla turystów zaplanowano na 30 września i 1 października - w tych dniach będzie można zwiedzać od południa do północy. Pierwszego dnia w naziemnym kompleksie Sztolni Królowa Luiza przy ul. Wolności dodatkowo odbędą się darmowe warsztaty gotowania po śląsku i zabawy dla dzieci, koncerty i zwiedzanie naziemnej części kompleksu. Dzień wcześniej na powierzchni Królowej Luizy odbędzie się w plenerze finałowy koncert V Festiwalu im. Krzysztofa Pendereckiego - "Siedem bram Jerozolimy".

Zobacz nową trasę w GALERII ZDJĘĆ.