Jesteś wolny

Szymon Zmarlicki

|

Gość Gliwicki 50/2016

publikacja 08.12.2016 00:00

O co chodzi z „firanką” na monstrancji albo dziwnym szalikiem księdza? Na to spotkanie młodzi ludzie nie przyjechali po kerygmat, ale żeby zadać podstawowe pytania na początku drogi ich wiary.

Weekendowe rekolekcje wspólnoty Ponad Murami przyciągają coraz więcej młodych. Weekendowe rekolekcje wspólnoty Ponad Murami przyciągają coraz więcej młodych.
Emilia gaweł

Nie mieszczą się już w domu rekolekcyjnym w Babicach, więc na kolejne spotkanie musieli wybrać pojemniejszy ośrodek w Brennej. A jeśli znajdą dla siebie jeszcze większe miejsce, następnym razem dużo wcześniej odwiedzą redakcję gliwickiego „Gościa”, żeby zaprosić już nie dziesiątki, ale może nawet setki młodych z całej diecezji i okolic. Specjalnie przekonywać nie będą musieli, bo z powodu (zbyt) wielu chętnych znowu trzeba było zakończyć zapisy przed czasem. Rekolekcje zorganizowane w pierwszy weekend grudnia przez wspólnotę Ponad Murami przyciągnęły 80 uczestników.

Razem z animatorami i moderatorami było ponad sto osób. Choć temat – „Dwa skrzydła” – może wydawać się banalny, dla wielu prosty i oczywisty wcale nie był. Jasny był za to cel – sprowokować młodego człowieka do postawienia pytań o sprawy najważniejsze. – Zainspirowaliśmy się początkiem encykliki „Fides et ratio” – wyjaśnia tytuł rekolekcji Artur Trzęsiok, moderator wspólnoty. – Jan Paweł II we wprowadzeniu napisał: „Wiara i rozum są jak dwa skrzydła, na których duch ludzki unosi się ku kontemplacji prawdy”. Uznaliśmy, że skoro chcemy wyjść do młodych ludzi i powiedzieć im coś o wierze, często na ich „pierwszy kontakt”, to warto pokazać im, że ta wiara nie jest jakąś alternatywą dla rozumu, ale to integralne rzeczywistości – tłumaczy. Duchowym opiekunem spotkania był ks. Krzysztof Ruciński, choć jak sam przyznaje, ograniczył swoją rolę do „bycia księdzem”, a tam, gdzie nie była potrzebna posługa sakramentalna, pozwalał działać świeckim. – Te rekolekcje nie są dla wszystkich i nie każdy chciał na nie przyjechać, bo nie stwarzają od razu okazji do znalezienia odpowiedzi na konkretne pytania. Towarzyszymy młodym, żeby dać im wskazówki i nakierować ich myślenie na właściwy tor. Nie jesteśmy w stanie rozwiać wszystkich wątpliwości. Natomiast to, co możemy zaoferować, to przede wszystkim nasze świadectwa – przyznaje.

A Artur Trzęsiok dodaje, że dla niego wiara nie jest przestrzenią, w której odpowiedzi są ważniejsze niż pytania. – Zachęcaliśmy do zastanowienia się nad tym, czy jest coś więcej niż tylko to, co widzimy. Bo my wierzymy, że jest – przekonuje. – Piotr był rybakiem i znał się na swojej robocie. Wiedział, że skoro nie złowił ryb przez całą noc, to dalsze zarzucanie sieci jest zwyczajnie głupie. Ale w pewnym momencie uwierzył Jezusowi, czyli pozwolił sobie na myśl, że to, co sam wie, to nie wszystko. A później został papieżem, co dobrze prognozuje wszystkim tym, którzy zaczynają wierzyć – żartuje.

Oprócz wiary i rozumu „Dwa skrzydła” mają jeszcze inne znaczenie, bo przecież kojarzą się z ptakami, czyli wolnością i swobodą. – Już samo pozwolenie sobie na zobaczenie, że w świecie istnieje „drugie dno”, jest wyzwalające. Trzymanie się tylko tego, co można ogarnąć zmysłami, nie daje poczucia swobody. Jezus powiedział, że prawda nas wyzwoli, więc szukając jej, możemy doświadczyć wolności. To rzeczywiście uskrzydla – tłumaczy ks. Krzysztof Ruciński. – Kiedy byłem młodszy, kierowało mną słowo „musisz”. Musisz iść do kościoła, musisz wtedy ładnie się ubrać, musisz się spowiadać… Nie widziałem wówczas Kościoła jako przestrzeni wolności. Dlatego na rekolekcjach pokazywaliśmy, że wiara jest wolnością. Nawet jeśli początkowo miałaby się ona wyrażać w zadawaniu pytań o to, dlaczego ręce do modlitwy się składa, a nie zakłada, co Kościół chce nam przekazać, zakrywając monstrancję „firanką”, albo czemu ksiądz odprawia Mszę w takim dziwnym szaliku, który nawet go nie grzeje… – opowiada Artur Trzęsiok. – Bez zrozumienia takich rzeczy osoba wkraczająca w wiarę nie będzie czuła w Kościele wolności, tylko opresję i rygor – dodaje.

Paulina tylko raz brała wcześniej udział w rekolekcjach wspólnoty Ponad Murami, a teraz uczestniczyła w nich już jako animatorka. Przyznaje, że uczestnicy często przyjeżdżają z błahego powodu, bo na spotkania zabierają ich znajomi. Tymczasem większość z nich już niedługo przystąpi do bierzmowania. – Dlatego bardzo ważne było dla mnie to, by pokazać im, że można żyć inaczej i rozwijać się, a nie zamykać na innych ludzi. Przez świadectwa i podczas spotkań w grupach także naszą postawą zachęcaliśmy, żeby nie bali się otwartości – relacjonuje. Przyznaje też, że rekolekcje od samego początku trafiały do niej prostym przekazem. – Owszem, można zapraszać przyjaciół na spotkania różnych grup czy wspólnot, ale z perspektywy młodego, poszukującego człowieka wiele z nich może wyglądać jak coś „nawiedzonego”. A kiedy wśród swoich rówieśników widzą i czują radość z przeżywania wiary, na pewno łatwiej im się przekonać – mówi.