Nie(d)oceniona obecność

Joanna Juroszek, ks. Rafał Skitek

|

Gość Gliwicki 35/2016

publikacja 25.08.2016 00:00

Dwukrotnie dziękowaliśmy na Śląsku za 1050. rocznicę chrztu. W maju uczynili to mężczyźni, w sierpniu kobiety. Deszcz nas nie ominął. Jakby niebo chciało nam przypomnieć, że zostaliśmy zanurzeni w wodach chrztu.

Choć lało jak z cebra, sporo osób przyszło na godzinę młodzieżową. Choć lało jak z cebra, sporo osób przyszło na godzinę młodzieżową.
Henryk Przondziono /Foto Gość

Motywów tegorocznego pielgrzymowania do Piekar było kilka – dziękczynienie za chrzest, Nadzwyczajny Jubileusz Miłosierdzia i Światowe Dni Młodzieży. W słowie wprowadzenia abp Wiktor Skworc odwołał się do pierwszej ochrzczonej Europejki, Lidii, oraz księżnej Dobrawy. To ona przyczyniła się do rozwoju chrześcijaństwa w naszym kraju. Metropolita przekonywał, że rola kobiet w ewangelizacji świata jest wciąż aktualna.

Polityka dla ludzi

Zgodnie z niepisaną tradycją, przemówienie biskupa katowickiego dotyczy aktualnych spraw społecznych. Tak było i tym razem. Ciepłe słowa padły pod adresem rządowych programów: Rodzina 500+, Program 75+ oraz Mieszkanie Plus. Poprawiają one bowiem jakość życia obywateli oraz śląskich rodzin.

Jednak już od obywateli zależą losy projektu Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej Ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele. – Jest to legalna droga do odzyskania niedzieli – stwierdził metropolita katowicki. Zwrócił przy tym uwagę, że najczęściej ofiarami niedzielnej pracy padają kobiety: żony i matki. W obliczu zanieczyszczonego na Śląsku powietrza i niegospodarności prosił o przeprowadzenie ekologicznego rachunku sumienia oraz roztropność w zakupie żywności. – Przepełniona lodówka nie jest symbolem dobrobytu, a może być znakiem niegospodarności – zaznaczył.

Kierunek: niebo

Do maryjnego stylu życia zachęcał abp Jan Graubner z Ołomuńca. Kaznodzieja zwrócił uwagę na piękno i wielkość miłości matczynej. – Kto może kochać więcej niż matka, która w imię miłości znosi bóle porodu? Kochająca matka zawsze gromadzi swoje dzieci – dodał. Apelował, by na wzór Maryi mieć odwagę mówienia Bogu zawsze: „tak”, nie tylko wtedy, gdy się nam to podoba. Prosił też kobiety, by nie skupiały swojej uwagi na tym, co złe, lecz na tym, co dobre. – Przyłóżcie ręce do czynienia dobra i nie traćcie czasu na niepotrzebną krytykę czy narzekanie – wołał. Przypomniał matkom, że swoim dzieciom mają przekazywać nie tylko tradycję, ale i żywą wiarę. Zastanawiał się nad życiowymi priorytetami i pytał, czy jest nim pragnienie nieba. – Kiedy się spieszę na pociąg, nie tracę czasu na gadanie z sąsiadem czy oglądanie wystawy w sklepie! Czyż nie miałbym być tak zdecydowanym i wtedy, kiedy w grę wchodzi cel najwyższy? Odnówmy w sobie dziś osobiste pragnienie nieba – prosił.

Taksówkarz i samobójca

W Piekarach lało jak z cebra. W tym samym czasie Stowarzyszenie Kahal z Wodzisławia animowało śpiew uwielbienia Boga. Tak zaczęła się godzina młodzieżowa. Na scenie i pod nią robiło się coraz ciaśniej. Mimo bardzo gęstego deszczu panie młodsze i starsze, a także pielgrzymujący z nimi mężczyźni, w tym kapłani i klerycy, nie przestawali z radością uwielbiać Jezusa. – On jest wśród nas realnie obecny – mówili animujący modlitwę. – Jak inaczej dziękować za 1050. rocznicę chrztu Polski, jak nie deszczem z nieba?! – uśmiechał się przemoknięty ks. Bogdan Kania, moderator ds. nowej ewangelizacji archidiecezji katowickiej.

Podczas ulewy słowo do młodych pątniczek wygłosił katowicki biskup pomocniczy Marek Szkudło. Odniósł się do kilku scen towarzyszących niedawnym Światowym Dniom Młodzieży w Krakowie. Mówił o nawróceniu taksówkarza, wiozącego biskupa pracującego na misjach w Ameryce Południowej. Biskup zachęcał też, by zaufać Jezusowi w ciemno, by zdać się na Jego miłosierną miłość. O mocy tej miłości mówiła także s. Klara ze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia z Łagiewnik. Opowiadała o mężczyźnie, który o 21.00, tuż przed planowaną próbą samobójczą, wykręcił numer telefonu na chybił trafił. Dodzwonił się do klasztoru. Rozmawiał z siostrą przełożoną, wyjątkowo zmęczoną po całym dniu pracy. Ta, nie wiedząc, co mu powiedzieć, obiecała godzinną modlitwę. Prosiła, by po jej upływie zadzwonił raz jeszcze. Zadzwonił. Tym razem zaproponowała mu lekturę Pisma Świętego. Nie odmówił. Tak się stało, że otworzył je na przypowieści o miłosiernym ojcu, przyjmującym marnotrawnego syna. Później ten sam mężczyzna ze swoją żoną i córką przyszedł do klasztoru, dając świadectwo nawrócenia i opowiadając o mocy Bożego miłosierdzia.