Sobieski już zwyciężył, czas na ciebie

Szymon Zmarlicki

|

Gość Gliwicki 35/2013

publikacja 29.08.2013 00:00

Co mogą wspólnie zrobić: fizyk atomowy, wulkanizator, uczennica technikum i właściciel restauracji sushi? Okazuje się, że nawet uratować Europę od tureckiej inwazji.

Jan III Sobieski gotowy do wyruszenia na bitwę Jan III Sobieski gotowy do wyruszenia na bitwę
Szymon Zmarlicki

Król jest nagi! Jednak tym razem nie brakiem szaty, lecz swoim wnętrzem, które otwiera przed widzem. W środowy wieczór 21 sierpnia stało się tak w Tarnogórskim Centrum Kultury podczas spektaklu „Jan III Sobieski”, o próbach do którego pisaliśmy już w poprzednim numerze. Wobec zbliżającej się 330. rocznicy odsieczy wiedeńskiej, tarnogórzanie wspominają trzydniowy pobyt króla w ich mieście, który w drodze na bitwę właśnie tam ostatecznie pożegnał królową Marię Kazimierę.

Przedstawienie pokazuje wydarzenia poprzedzające oblężenie Wiednia, samą walkę i powrót do domu, w istocie skupiając się na sferze emocjonalnej silnego dowódcy – jego rozterkach między oddaniem się rodzinie a ojczyźnie. – Położyłam akcent na sylwetkę Jana III Sobieskiego jako postaci ciekawej nie tylko historycznie czy politycznie, ale przede wszystkim osobiście – tłumaczy Izabela Pischka, reżyser spektaklu, która wszystkie role – poza głównymi – obsadziła aktorami amatorami z Tarnowskich Gór i okolic. – Zawsze wolę pracować z amatorami – wyjaśnia. – W kompilacji z profesjonalistami tworzą mieszankę wybuchową. Ci pierwsi są zmotywowani, by wykazać się swoimi umiejętnościami, drudzy zaś służą fachową pomocą. Pytana o to, czy fabuły nie zdominował polsko-chrześcijański triumfalizm, reżyser zarzeka się, że przez długi czas Polacy nie doceniali zwycięstwa antytureckiej koalicji. – Tylko jeden człowiek mógł powstrzymać wielkiego wezyra – zauważa. – Nie wiadomo, jak dziś wyglądałaby Europa bez heroicznego dowództwa Sobieskiego. – Król Jan III Sobieski jest wspominany w Tarnowskich Górach jako ten, który szedł ratować chrześcijaństwo, stąd jego postać odgrywa jedną z centralnych ról w tradycyjnym pochodzie podczas corocznego święta Gwarków – podkreśla burmistrz miasta Arkadiusz Czech. – Istnieje tu swoisty kult wodza. Wszyscy tarnogórzanie wiedzą, że król gościł w winiarni Sedlaczka przy rynku, choć to tylko legenda. Sedlaczka jeszcze wtedy nie było. Przedstawienie – choć nie bezpośrednio – każe zastanowić się, czy wobec obecnej inwazji islamu na Europę, która tylko dokonuje się innymi niż niegdyś kanałami, potrzebny jest współczesny Sobieski, mający dość możliwości i odwagi, by przeciwstawić się temu procesowi. – Tym razem rolę dowódcy wiodącego wojsko musi przejąć zupełnie kto inny – proponuje burmistrz. – To my wszyscy uzbrojeni w nasze wartości. Dziś nie jest czas na walkę mieczem, ale istnieje front, choć w innym miejscu. Kiedyś czeka nas takie starcie. Słowa uznania dla władz miasta kieruje pomysłodawczyni i organizatorka spektaklu Alicja Kosiba-Lesiak. – Już rok temu, gdy zrodziła się oddolna inicjatywa uhonorowania tamtych wydarzeń, została zaakceptowana przez burmistrza i Urząd Miasta. Nawiązaliśmy współpracę z TCK dysponującym odpowiednią salą i sceną oraz Stowarzyszeniem Miłośników Ziemi Tarnogórskiej, które wypożyczyło stroje – wymienia. Zaangażowanych było też wiele innych grup – od Zespołu Muzyki Dawnej „Tibiarum Scholares” z Centrum Kultury „Zamek w Toszku”, poprzez trio tańca orientalnego, na Bractwie Rycerskim z Zamku w Będzinie kończąc. Wraz z opadnięciem kurtyny nie milkną fanfary jubileuszu bitwy. Pod hasłem „Victoria in unitate” (Zwycięstwo w jedności) 25 sierpnia wyruszył z Krakowa marsz śladami sprzymierzonych wojsk na podwiedeńskie wzgórze Kahlenberg, gdzie 8 września siedmiu członków wyprawy uświęci wygraną. Po drodze w kluczowych miejscowościach entuzjaści sadzą lipy upamiętniające odsiecz. Również Muzeum w Tarnowskich Górach pierwszego dnia „Gwarków” – 6 września – udostępni wystawę „Wiwat Jan III Sobieski. 330 lat Wiktorii Wiedeńskiej”. Organizatorzy zapowiadają ekspozycję zbiorów w nowoczesnej, multimedialnej formie. Wystawa