Nowy numer 26/2022 Archiwum

Misjonarka

O pracy na rzecz misji, represjach w czasie PRL-u i możliwościach włączania się w głoszenie Ewangelii mówi Krystyna Malicka, nagrodzona medalem „Benemerenti in Opere Evangelizationis”.

Zgodnie z myślą, że cały Kościół jest misyjny…

Cały Kościół jest misyjny i każdy ochrzczony jest zobowiązany do udziału w dziele misyjnym Kościoła na miarę swoich indywidualnych możliwości. Na mnie osobiście przed laty wielkie wrażenie zrobiła adhortacja apostolska papieża Pawła VI „Evangelii nuntiandi”, w której jest takie mocne zdanie: „Ludzie, choćbyśmy nie głosili im Ewangelii, będą mogli zbawić się na innych drogach, dzięki miłosierdziu Bożemu, ale czy my sami możemy się zbawić, jeśli zaniechamy jej głoszenia z powodu gnuśności, lęku, »wstydzenia się Ewangelii« (…) lub kierowania się fałszywymi poglądami?”. Dzisiaj, gdy w parafiach istnieje wiele różnych grup, dobrze by było, żeby niezależnie od swojego charyzmatu każda miała swoją cząstkę w dziele misyjnym Kościoła, chociażby przez włączenie się przez modlitwę i ofiarę w czasie Tygodnia Misyjnego w październiku każdego roku. Przy tej okazji bardzo chciałabym podziękować wszystkim animatorom i kapłanom, którzy przez lata ze mną współpracowali. Medal, który otrzymałam, należy także do nich. Ponieważ wszystkich nie sposób wymienić, wspomnę tylko tych, którzy już zmarli, czyli dr. Wiesława Stankiewicza, z którym rozpoczynałam działanie, a który był mózgiem całej animacji (zmarł w 2015 roku), i Franciszkę Burbełę z Bytomia, matkę dwóch misjonarzy (zmarła w 2010 roku).

Za działalność misyjną spotkały Panią represje. Wiem, że niechętnie Pani o tym mówi, ale może warto przy tej okazji przytoczyć kilka faktów?

W czasach komuny, gdy zaangażowałam się w wysyłanie paczek na misje i byłam krótko katechetką w salkach parafialnych, Służba Bezpieczeństwa założyła teczkę, w której zbierane były na mnie różne donosy osób z parafii i z uczelni, gdzie byłam podsłuchiwana. Dwa razy zwalniano mnie z pracy na politechnice, ale ostatecznie dotrwałam tam do emerytury. Miałam też w domu rewizję i byłam przesłuchiwana, to był 1971 rok. Gdy w czasach wolności odebrałam z IPN-u teczkę z tą dokumentacją, na wierzchu zobaczyłam nadany mi kryptonim „Misjonarka”. To mnie w sumie ucieszyło, że nawet Służba Bezpieczeństwa wiedziała, co jest dla mnie ważne – i właśnie tak mnie nazwała, choć moje zaangażowanie w misje na szeroką skalę rozwinęło się później. • klaudia.cwolek@gosc.pl

Krystyna Malicka

Urodziła się w Niemczech w 1947 roku, od dzieciństwa mieszka w parafii św. Andrzeja w Zabrzu. Studiowała na Wydziale Inżynierii Sanitarnej Politechniki Śląskiej w Gliwicach. Pracowała na tej uczelni przez 20 lat jako asystent i wykładowca, a także w biurze projektów i „Linodrucie”. Za swoją działalność w czasie PRL-u była represjonowana. Należała do duszpasterstwa akademickiego, NSZZ „Solidarność” i była w Zabrzu radną z ramienia Stowarzyszenia Rodzin Katolickich (1998–2002). Od 2008 roku jest na emeryturze. W swojej parafii prowadzi Żywy Różaniec, Papieskie Dzieło Rozkrzewiania Wiary i Apostolstwo Dobrej Śmierci. 14 kwietnia w Warszawie odebrała medal „Benemerenti in Opere Evangelizationis” za zasługi w dziele misyjnym, który od 2017 roku przyznaje Komisja Episkopatu Polski ds. Misji.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama