Nowy numer 24/2021 Archiwum

Został tutaj do końca

Od 20 lat związany był na stałe z Diecezjalnym Sanktuarium Matki Boskiej Lubeckiej. Ks. Andrzej Bartysiewicz zmarł w uroczystość Wszystkich Świętych.

Przyznajmy szczerze, niełatwo jest zrozumieć te wszystkie uwarunkowania, które się złożyły na to, że wieku 57 lat ks. Andrzej już nas opuścił. Na pewno zadajemy sobie pytania, czy było możliwe, by odwrócić to tempo odchodzenia – mówił bp Jan Kopiec w kazaniu podczas Mszy pogrzebowej, która odbyła się w Lubecku 5 listopada.

Biskup, rozważając tajemnicę przedwczesnej, według czysto ludzkich szacunków, śmierci, podkreślił, że nasza rzeczą jest uwierzyć, że taka była wola Pana i tak jest na pewno bardzo dobrze – i dla śp. ks. Andrzeja, i dla nas – chociaż wszystkiego do końca nie rozumiemy. Ceremonia pogrzebowa ze względu na epidemię miała nietypowy przebieg. Eucharystia rozpoczęła się od procesji z sanktuarium do ołtarza polowego, gdzie ustawiona była trumna z ciałem zmarłego. Liturgia odbyła się w miejscu, gdzie ks. Andrzej Bartysiewicz zwykle witał przybywających do Lubecka pielgrzymów. Ci, którzy nie wiedzieli o jego postępującej chorobie, informacją o jego śmierci byli zaskoczeni. Zmarł w Lubecku, otoczony najbliższymi i wspierany modlitwą wielu osób.

Znaki służby

Bp Jan Kopiec powiedział o nim, że był człowiekiem, „który z Opatrznością żył bardzo blisko”. – I to spowodowało, że wszędzie, gdzie był, pozostawiał dobre znaki swojego posługiwania, swojej dojrzałości i swojej gorliwości – zauważył. A poznał ks. Andrzeja bardzo dawno, gdy był wikarym w jego rodzinnej parafii w Zabrzu-Rokitnicy. – Pamiętam go jako jeszcze ucznia szkoły podstawowej, jako ministranta, jako tego, który już wtedy, w bardzo młodym wieku, zawsze urzekał swoją powagą i szacunkiem dla świętych spraw, do których przykładał się bardzo a bardzo pozytywnie. Potem widziałem go w seminarium, kiedy przygotowywał się do święceń, a potem towarzyszyłem mu, najczęściej duchowo, ale także i przy okazji różnych spotkań na jego drodze kapłańskiego posługiwania – wspominał. W imieniu diecezji i wspólnoty skupionej wokół Lubecka podziękował mu za modlitwy, nauczania, odpowiedzialną postawę i różne formy posługiwania. Na zakończenie Mszy św. zmarłego żegnali: w imieniu rodziny siostrzeniec Marek Broź, w imieniu społeczności lokalnej sołtys Irena Kąpała, a także ks. Jan Rosiek, kolega kursowy z seminarium i ks. Waldemar Glowka, wicedziekan dekanatu lublinieckiego.

Podjął wiele zadań

Ks. Andrzej Bartysiewicz urodził się 18 maja 1963 roku w Zabrzu. Święcenia kapłańskie przyjął 17 czerwca 1989 roku w Opolu z rąk bp. Alfonsa Nossola. Pracował jako wikary w parafiach Wszystkich Świętych w Gliwicach, Dobrego Pasterza w Bytomiu-Karbiu i od 2000 roku w parafii Wniebowzięcia NMP w Lubecku. Został tutaj proboszczem i kustoszem sanktuarium po śmierci poprzednika ks. Henryka Gajdy w 2002 roku. Włożył wiele wysiłku w odnowienie tego miejsca, napisał książki o parafii i sanktuarium oraz kierował przygotowaniami do obchodów 300. rocznicy znalezienia Cudownego Medalionu Matki Bożej Lubeckiej (w 2016 roku) i 25. rocznicy ustanowienia diecezjalnego sanktuarium (w 2019 roku). Długą listę jego dokonań podczas pogrzebu wymieniła sołtys Lubecka, zaznaczając, jak bardzo cieszył się z odkrycia zabytkowych fresków w prezbiterium kościoła. – Byłeś wielkim orędownikiem naszej Matki Boskiej Lubeckiej i zostałeś z nami do końca. Bardzo ci za to dziękujemy, odpoczywaj w pokoju – powiedziała. Ks. Andrzej Bartysiewicz został pochowany na cmentarzu parafialnym u podnóża lubeckiego wzgórza, w centralnym miejscu, obok krzyża.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama